onet.pl sport



Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 


Adam Kownacki (20-0, 15 KO) był bohaterem wczorajszego odcinka programu "Time Out" realizowanego przez Premier Boxing Champions. "Babyface" skomentował niedawną porażkę z Robertem Heleniusem i opowiedział o swoich planach.

- Moja walka była ostatnią dużą imprezą [przed pandemią], więc liczę, że teraz jako pierwszy dostanę szansę, by pokazać wszystkim, że to był wielki błąd, że Robert Helenius, który na dziesięć walk pokonałby mnie w jednej`, miał właśnie ten swój jeden raz - powiedział polski ciężki. - To jest boks i cała twoja kariera zależy od ostatniej walki, muszę więc teraz wrócić silniejszy, dobrze się pokazać i to zamierzam zrobić. Trenuję, trzymam formę, chcę udowodnić światu, że ta porażka to był przypadek i więcej się nie powtórzy.

Zapytany, czy widziałby się w konfrontacji z Andym Ruizem Jr (33-2, 22 KO), Kownacki odparł: - Tak oczywiście, chciałbym jak najlepszych walk. Walka z Arreolą była ekscytująca, pobiliśmy rekordy zadanych ciosów, z Ruizem mogłoby być podobnie, to byłby świetny pojedynek!

W odpowiedzi na pytanie, czy wolałby teraz stoczyć "walkę na przetarcie" czy od razu wyjść do ringu z mocnym rywalem "Babyface" stwierdził: - Chciałbym rewanżu z Heleniusem, ale co będzie, to będzie. Jestem w dobrych rękach, z Alem Hatmonem, Keithem Conollym i oni zadecydują. Rozmawiałem z obydwoma, powiedzieli mi, by się nie załamywać, trzymać formę, że to był tylko wypadek przy pracy i że wrócę silniejszy.