Patronat medialny


 


Adam Kownacki i Krzysztof Włodarczyk to ponownie jedyni dwaj Polacy, którzy znaleźli się w rankingu w rankingu federacji WBA. W najnowszym zestawieniu Kownacki spadł na czwarte miejsce w kategorii ciężkiej, zaś Diablo jest teraz jedenasty w wadze junior ciężkiej.

Kownackiego wyprzedają jedynie tymczasowy mistrz Trevor Bryan, Oleksandr Usyk oraz Deontay Wilder, który niedawno przegrał z Tysonem Furym. Na ring "Baby Face" wróci w sobotę na gali w Nowym Jorku, gdzie jego rywalem będzie Robert Helenius.

Włodarczyk jest klasyfikowany o jedną pozycję niżej niż przed miesiącem, ale zachował prawa pretendenta. Pas mistrzowski World Boxing Association w limicie do 90,7 kg posiada Arsen Goulamirian.

Add a comment

Już za tydzień na gali Premier Boxing Champions na Brooklynie Adam Kownacki (20-0, 15 KO) skrzyżuje rękawice z Robertem Heleniusem (29-3, 18 KO). Popularny "Babyface" w sierpniu po raz pierwszy został ojcem. Jak zdradza, mimo nowych obowiązków, formę na zbliżającą sobotę przygotował wysoką. 

- Po narodzinach dziecka na pewno sypiam krócej, ale mam za sobą naprawdę mocny obóz - mówi najlepszy polski pięściarz kategorii ciężkiej. 

- W zasadzie trenuję tak samo jak wcześniej i z taką samą determinacją. Na sparingi na parę tygodni sprowadziliśmy Mariusza Wacha i myślę, że okazało się to bardzo pomocne - dodaje "Babyface".

Starcie Adama Kownackiego z Robertem Heleniusem usankcjonowane zostało przez World Boxing Association jako eliminator i niewykluczone, że zwycięzca walki zostanie obowiązkowym pretendentem do mistrzowskiego pasa.

Zobacz zdjęcia z treningu otwartego Adama Kownackiego >>

Add a comment

- Wiadomo, że żaden pięściarz nie chce zostać poddany. Ja też wolałbym znaleźć się na deskach i nie być w stanie kontynuować walki niż mieć rzucony ręcznik. Jednak, o ile bokser wchodzi do ringu z mentalnością "być albo nie być" lub "żyć albo nie żyć", to po to ma drużynę w narożniku i ludzi, którym ufa, by podejmowali mądre decyzje - mówi w rozmowie z Interią Adam "Babyface" Kownacki, komentując spektakularne zwycięstwo Tysona Fury’ego, który zdeklasował Deontaya Wildera i ponownie zasiadł na tronie mistrza wagi ciężkiej. Na ile to rozstrzygnięcie wydłuży Polakowi drogę do pasa czempiona w królewskiej kategorii? 

Kibice w Polsce zadają sobie pytanie, na ile wynik walki Tysona Fury'ego z Deontayem Wilderem wydłuży pana drogę do pojedynku o mistrzowski pas. Odpowiedź chyba nie jest optymistyczna.
Adam Kownacki: Niestety... Jednak uczę się nie martwić rzeczami, na które do końca nie mam wpływu. Pozostaje mi tylko skupić się na tym, by robić swoje i cały czas iść do przodu. Dlatego ta sytuacja, choć nie jest dla mnie korzystna, nie wywołuje we mnie stresu i nerwów.

W tej chwili wszystkie pasy są jednak w posiadaniu duetu Brytyjczyków: Fury’ego i Joshuy. Co musi się stać, aby szansa - prędzej czy później - do pana przyszła? Jaki rysuje się scenariusz?
W tej chwili jest mi trudno cokolwiek powiedzieć. Niewątpliwie wszystko się przedłuży, bo komplet pasów jest w rękach zawodników, za którymi stoją Top Rank i DAZN (z kolei Kownacki jest promowany przez Ala Haymona i jest twarzą projektu PBC - przyp. AG). To jest lekki problem. Wiadomo, że moja najbliższa walka z Robertem Heleniusem będzie eliminatorem do tytułu WBA. Jeśli ją wygram, to na pewno będę miał szansę zawalczyć właśnie o ten pas, który należy do Joshuy. Tyle tylko, że Joshua ma przed sobą walkę z obowiązkowym pretendentem do pasa IBF Kubratem Pulewem, a później ma się spotkać z kolejnym pretendentem do tytułu WBO Ołeksandrem Usykiem. To wymusi czekanie, zanim "AJ" obroni oba te pasy. Co poradzić? Ciężki jest ten sport i naprawdę trudno przewidzieć, kiedy doczekam się walki o mistrzostwo. Jednak nauczyłem się ważnej rzeczy.

Jakiej?
Trzeba non stop być w formie i nieustannie trenować, dlatego już tak wcześnie zaczynam "dziesiątki" na sparingach. Nauczyłem się tego, że w każdej chwili może zadzwonić telefon: "ty, słuchaj, do wzięcia jest walka o mistrzostwo świata za sześć tygodni. Bierzesz ją czy nie?". Teraz tego błędu już nie popełnię. Będę cały czas trzymał formę i pozostawał w gotowości.

Pełna treść artykułu na Interia.pl >>

 

Add a comment

Robert Helenius (29-3, 18 KO) jest pewny siebie przed zbliżającym się pojedynkiem z Adamem Kownackim (20-0, 15 KO). Walka będzie główną atrakcją gali Premier Boxing Champions organizowanej 7 marca na Brooklynie. 

- Adam ostro się bije, jest dobrym zawodnikiem, ale jego technika nie jest aż tak dobra. Tu upatruję swojej przewagi. Wiem, że mogę go wypunktować, jeśli to okaże się najlepszą strategią na tę walkę. Fani obejrzą konfrontację dwóch różnych stylów - zapowiada "Nordycki Koszmar" i przekonuje, że niestraszna mu biało-czerwona armia "Babyface'a", która zawsze wypełnia po brzegi Barclays Center.

- Nie przejmuję się tym, gdzie walka się odbędzie. Ja muszę po prostu trzymać się swojego planu i wszystko będzie dobrze. Krzyki kibiców nie skłonią mnie do zmiany stylu boksowania na taki, który nie będzie dla mnie dobry. Zwycięstwo zapewnią mi moje umiejętności techniczne - mówi rywal Kownackiego. 

Robert Helenius do starcia z Adamem Kownackim szykował się w Finlandii, a później przez krótki okres w gymie Deontaya Wildera w Alabamie. Fin sparował m.in. z Nathanem Gormanem i niepokonanym Robertem Alfonso, który na Brooklynie zaboksuje z Carlosem Negronem.

 

Add a comment

7 marca na gali w Nowym Jorku na ring wróci Adam Kownacki (20-0, 15 KO). Polak zmierzy się z Robertem Heleniusem (29-3, 18 KO).

- Helenius to kompletnie inny rywal niż Arreola, jest dużo wyższy, co stanowi dla mnie wyzwanie - mówi "Babyface". - Z Arreolą łatwo wchodziłem w półdystans, z Heleniusem będę musiał boksować zza lewego prostego, podwójnego lewego protego, a potem zasypywać go ciosami. 

- Helenius jest bardzo doświadczony, boksował z wieloma mocnymi zawodnikami, z Dereckiem Chisorą, Dilianem Whytem, z obydwoma na pełnym dystansie, był też mistrzem Europy. Na pewno będę musiał na niego uważać z racji jego doświadczenia, nie mogę go zlekceważyć - przekonuje niepokonany Polak. 

Starcie Kownacki - Helenius zyskało status eliminatora WBA i niewykluczone, że wygrana nad dwumetrowym Finem może okazać się dla "Babyface'a" przepustką do pojedynku o mistrzostwo świata.

- Sytuacja w wadze ciężkiej jest teraz otwarta. W tej chwili za numer jeden uważany jest Tyson Fury, ale jego dwie poprzednie walki przed rewanżem z Wilderem nie były takie wspaniałe. Jak dobry Fury jest naprawdę? Jeśli spojrzycie na top-10 ciężkich to tylko ja mam czysty rekord, żadnych remisów, żadnych porażek. 7 marca udowodnię, że zasługuję na to, by boksować o pas! - deklaruje Adam Kownacki.

Add a comment

Kanał BoxNation pokaże na żywo w Wielkiej Brytanii zaplanowaną na 7 marca na Brooklynie galę Premier Boxing Champions, której główną atrakcją będzie eliminator WBA w kategorii ciężkiej z udziałem Adama Kownackiego (20-0, 15 KO) i Roberta Heleniusa (29-3, 18 KO). 

Co-main eventem marcowej imprezy będzie starcie gorącego prospekta z Nigerii Efe Ajagby (12-0, 10 KO) z Razvaem Cojanu (17-6, 9 KO). Wcześniej na Brooklynie Joey Dawejko (20-7-4, 11 KO) przetestuje niepokonanego Kubańczyka Franka Sancheza (14-0, 11 KO), zaś mocno bijący Carlos Negron (20-3, 16 KO) sprawdzi innego zawodnika z "wyspy jak wulkan gorącej" - Roberta Alfonso (19-0-1, 9 KO). 

Póki co nie wiadomo niestety czy jakakolwiek polska stacja przeprowadzi transmisję z Brooklynu. Ostatnią walkę Kownackiego - z Chrisem Arreolą - pokazywał Polsat Sport, zaś poprzednią - z Geraldem Washingtonem - Canal+ Sport.

Add a comment

Utalentowany brytyjski ciężki Nathan Gorman (16-1, 11 KO) jest jednym ze sparingpartnerów Roberta Heleniusa (29-3, 18 KO), który 7 marca zmierzy się z Adamem Kownackim (20-0, 15 KO). 

Pojedynek niepokonanego "Babyface'a" z fińskim dwumetrowcem będzie główną atrakcją gali Premier Boxing Champions organizowanej w hali Barclas Center na Brooklynie. Starcie zostało usankcjonowane przez federację WBA jako eliminator i niewykluczone, że jego zwycięzca zostanie obowiązkowym pretendentem do mistrzowskiego pasa. 

Dla Adama Kownackiego zbliżający się występ będzie powrotem między liny po ponad półrocznej przerwie. W swoim ostatni występie Polak pokonał na punkty Chrisa Arreolę.

Add a comment

 

– Od dawna mówię, że Wilder nie jest wybitnym pięściarzem, że w gruncie rzeczy nie potrafi wiele, ale ma bardzo mocną prawą rękę. I kiedy trafi, wyrządza krzywdę. Już w pierwszej walce Fury dał mu lekcję boksu – przypomina w wywiadzie dla „PS” niepokonany na zawodowych ringach Adam Kownacki. 7 marca Polaka czeka starcie z Robertem Heleniusem.

Pana menedżer Keith Connolly mówił, że jeśli to Wilder znokautuje Fury’ego, wówczas pan będzie miał duże szanse, by walczyć z Amerykaninem o pas WBC. Wynik rewanżu pana nie smuci?
Adam Kownacki: Nie mogę być zły na coś, na co nie miałem wpływu. Taki jest boks. Podczas tej samej gali walczyło dwóch moich byłych przeciwników, których pokonałem – jednego nawet zdemolowałem (Geralda Washingtona, który w sobotę przegrał przed czasem z Charlesem Martinem – przyp. red.). A była to eliminacyjna potyczka do tytułu IBF. W tym sporcie nic mnie już nie zaskoczy. Muszę robić swoje, budować własną markę i nazwisko. Jeśli będę wygrywał, to w końcu dostanę szansę. Jedyna negatywna kwestia polega na tym, że jeśli jesteś już mistrzem świata, to na pewno zarabiasz więcej. Poza tym nie jest źle, nie mogę na nic narzekać. Utrzymuję się i mogę robić to, co kocham. Parę lat temu byłem w dużo gorszej sytuacji. Nikt mnie nie znał, nikt we mnie nie wierzył, każdy mnie lekceważył. Teraz robię swoje. Moja droga nadal nie będzie łatwa, muszę wygrywać.

Już 7 marca w Nowym Jorku czeka pana starcie z Robertem Heleniusem.
Teoretycznie może się wydawać, że to bardzo łatwa walka, ale w rzeczywistości nie spodziewam się, że będzie tak prosto. Helenius przyleci, aby wygrać, to pewne. Jestem wysoko w rankingach, każdy rywal chciałby teraz zająć moje miejsce i to ich motywuje. Miałem walczyć z Dominikiem Breazeale’em, ale doszły mnie słuchy, że żądał za dużo pieniędzy. Chciał dostać tyle, że nawet po przegranej byłby ustawiony. A przecież on już do pojedynku ze mną miałby przystąpić właśnie po porażce.

Dwumetrowy Fin mówił mi w wywiadzie, że chce dobrze pracować na nogach i zadawać ciosy z dystansu. Z szybkością do tej pory go nie kojarzyłem.
Każdy ma plan dopóki nie dostanie po głowie. Najlepsze lata Helenius raczej ma za sobą, ale nadal może być groźnym przeciwnikiem. Widziałem jego zdjęcie ze sparingu, miał na kolanie opaskę. Może tak się rozruszał, że coś stało mu się z nogą? Każdy, kto ze mną boksował, powie, że dobrze skracam dystans. Jeśli więc uda mi się skutecznie zaatakować, to myślę, że będę w stanie położyć Heleniusa. Można zakładać, że będzie się pykać przez całą walkę z dystansu, ale nie jest to takie łatwe. Tym bardziej że ja nie obawiam się przyjęcia ciosu, a sam odpowiadam trzema albo czterema.

Pełna treść artykułu w "Przeglądzie Sportowym" >>

Add a comment

Rewanż Deontay Wilder – Tyson Fury już w sobotę w Las Vegas. – Deontay ma bardzo wysoką inteligencję bokserską. Zwróćmy uwagę na to, że posyłał Fury’ego na deski w dziewiątej i dwunastej rundzie. Nie w pierwszej i czwartej, ale właśnie w dziewiątej i dwunastej. Rozgryzł Tysona – mówi w wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego” Jay Deas, trener mistrza WBC wagi ciężkiej.

Kiedy zorientował się pan, że ma do czynienia z kimś wyjątkowym?
Jay Deas: Pierwszego dnia pokazałem mu parę ruchów i odszedłem na bok. Nie wiedział, że go obserwuję. Robił dokładnie to, czego od niego chciałem. To rzadkość. Początkujący bokser musi zacząć od pracy nóg, nie od zadawania ciosów. Większość chłopaków, gdy odwrócisz od nich wzrok, zaczyna wyprowadzać uderzenia albo od razu idzie uderzać w gruszkę. Gdy Deontay został sam, robił tylko to, co do niego należało. Zatem już pierwszego dnia mi zaimponował.

A kiedy odkrył pan, że w prawej ręce ma tę ogromną siłę, z której dziś słynie?
Na początku jego ręce i nogi były nieskoordynowane. Ale po paru tygodniach, gdy nauczył się zadawać poprawne ciosy, można było odkryć tę moc uderzenia. Trenował z nami od niespełna miesiąca, gdy na sparingu znokautował gościa z wagi ciężkiej. Wtedy pomyślałem: „Wow, on naprawdę ma czym walnąć”.

Czy następnym rywalem Deontaya będzie Adam Kownacki? Ostatnio jego menedżer Keith Connolly stwierdził, że Polak jest pierwszy w kolejce.
Nie chcę spekulować o przyszłości, gdy mamy przed sobą tak wielką walkę. Adam to bardzo dobry pięściarz, który przetarł sobie drogę do walki o tytuł, pokonując mocnych rywali. Zrobił to w imponującym stylu. Przed nim świetlana przyszłość, a jego szansa wkrótce nadejdzie.

Byłaby to dla was interesująca opcja, biorąc pod uwagę popularność Kownackiego w USA?
Deontay chce jak największych walk. W sobotę czeka go najważniejszy pojedynek w karierze, więc teraz nie martwi nas nic innego. Adam również ma przed sobą duże wyzwanie, 7 marca zmierzy się z Robertem Heleniusem. Ich drogi mogą się skrzyżować, ale najpierw niech zwyciężą w najbliższych potyczkach.

Pełna treść artykułu w "Przeglądzie Sportowym" >>

Add a comment

Jay Deas, trener i menadżer czempiona WBC wagi ciężkiej Deontaya Wildera (42-0-1, 41 KO), przestrzega przed odbieraniem szans Robertowi Heleniusowi (29-3, 18 KO) w pojedynku z Adamem Kownackim (20-0, 15 KO). 

- Helenius był u nas na sparingach. wcześniej zmagał się z kontuzjami, ale teraz znów wraca do gry. Zobaczymy, czy będzie w stanie utrzymać Kownackiego na dystans lewym prostym - zastanawia się Deas w rozmowie z ThaBoxingVoice.

- To jest łatwa walka do typowania. Jeśli Helenius wykorzysta swój wzrost i zasięg, to może wygrać. Jeśli nie, zwycięzcą będzie Kownacki. Kownacki wie, że musi się przedostać do półdystansu, by wygrać, nie może być od Heleniusa na długość jego ciosów. Tu wszystko będzie się sprowadzać do tego, kto narzuci rywalowi swoją taktykę - konkluduje szkoleniowiec "Bronze Bombera'.

Do starcia Adama Kownackiego z Robertem Heleniusem dojdzie 7 marca. Pojedynek będzie główną atrakcją gali Premier Boxing Champions organizowanej w hali Barclays Center na Brooklynie.

Add a comment