Miasto Wałcz

Patronat medialny


 

Były mistrz Europy i pretendent do tytułu mistrza świata Albert Sosnowski (48-7-2, 29 KO) nie boksował od kilkunastu miesięcy, ale wciąż nie zawiesił rękawic na kołku. "Dragon" cały czas trenuje i czeka na ciekawe oferty powrotu na ring.

Od twojej ostatniej walki minęło niemal półtora roku. Co przez ten czas się z tobą działo?
Albert Sosnowski: Cały czas jestem w treningu. Od 18. roku życia jestem zawodowcem i praktycznie nic innego nie robiłem - tylko walczyłem i trenowałem. Dlatego ciężko jest to wszystko zostawić.

Chciałbyś jeszcze wrócić do ringu?
Tak. Cały czas się dobrze prowadzę, jestem aktywny. Potrzebowałabym sześciu-ośmiu tygodni i jestem gotów, by wyjść do ringu. Jeszcze nie zawiesiłem rękawic na kołku, mam w sobie głód walki.

Planujesz pożegnalną walkę?
Po tylu latach kariery i po stoczeniu tylu walk chciałbym zakończyć tę przygodę ze sportem w jakiś miły sposób. Mam kilka pomysłów. Jestem po rozmowie z Marianem Kmitą, może uda nam się doprowadzić do jakiejś walki, ale o szczegółach nie opowiem, bo nie chcę zapeszać. Z drugiej stronie nie mam presji, żeby walczyć za wszelką cenę i byle z kim. Wiadomo, że trzeba wiedzieć kiedy zejść ze sceny, ale jeszcze nie mówię nie. Czuję się na siłach. Do czterdziestki jest jeszcze trochę czasu.

Masz już plany na to, co będziesz robił poza ringiem?
Bardzo podoba mi się rola komentatora i cieszę się, że mam okazję się w tym spróbować. Poza tym, cały czas jestem na sali treningowej i nie ukrywam, że budzą się we mnie aspiracje trenerskie. Chciałbym się zająć młodzieżą i przekazać swoje doświadczenia. Boksowałem na całym świecie, walczyłem na galach Floyda Mayweathera Jr. czy Manny'ego Pacquiao, w wielkich halach w Las Vegas czy Los Angeles, a do tego sam miałem do czynienia z różnymi trenerami. To wiedza bezcenna i chciałbym się nią podzielić. Wydaje mi się, że mogę być dla tych młodych chłopaków autorytetem.

Pełna rozmowa z Albertem Sosnowskim na Sport.pl >>