Miasto Wałcz

Patronat medialny


 

 

Andrzej Fonfara w sobotę w Montrealu skrzyżuje rękawice z Adonisem Stevensonem. Stawką pojedynku będzie pas mistrza świata federacji WBC wagi półciężkiej należący do Kanadyjczyka. Rywal Polaka ma za sobą kryminalną przeszłość.

Stevenson już w wieku czterech lat przeżył traumę – na jego oczach w porachunkach gangów zastrzelony został człowiek. "Superman", bo taki pseudonim nosi przeciwnik Andrzeja Fonfary, nie ukrywa, że widok zalanego krwią ciała do dziś pojawia mu się przed oczyma. – Nie wszystko z mojego trudnego dzieciństwa pamiętam, ale takich scen się nie da zapomnieć, nie da się tego wyrzucić z głowy. Widziałem kawałki jego mózgu...

Adonis urodzony na Haiti od najmłodszych lat nie miał lekko. Ojciec zmarł zanim się urodził, matka z kolei za lepszym życiem wyemigrowała do Kanady i syna ściągnęła dopiero po trzech latach. Miała już wtedy jednak nowego męża, trójkę kolejnych dzieci (przy siódemce z pierwszego małżeństwa) i Stevenson ponownie zdany był praktycznie na siebie samego. W efekcie postanowił zamieszkać na ulicy.

- Gdy otwierali metro o piątej rano, wsiadaliśmy do niego i przez kilka godzin, jeżdżąc od zajezdni do zajezdni, odsypialiśmy nieprzespane noce. Najtrudniej było zimą, ale i z tym sobie radziliśmy. Mieliśmy swoje sposoby, na ulicy czułem się bardzo dobrze, czułem, że jestem wolny i mogę żyć tak, jak chcę, a nie tak, jak chcą inni.

Wszystko co złe zaczęło się dla Stevensona od znajomości z niejakim Belande "Lisem" Thadalem. Choć to właśnie Thadal jako pierwszy zaprowadził młodszego kolegę na trening kick-boxingu, na którym Stevenson zaprezentował się znakomicie i wpadł w oko jednemu z trenerów, to przyjaźń obu panów skończyła się w więzieniu.

W poszukiwaniu łatwych pieniędzy Adonis, "Lis" oraz dwójka innych delikwentów otworzyli agencję towarzyską. Stevenson i spółka nie tylko zmuszali kobiety do prostytucji, ale także się nad nimi znęcali. Zeznania tych, które zdołały uciec i opowiedzieć wszystko policji, są wstrząsające i nie nadają się do publikacji. Ostatecznie całej czwórce postawiono 32 zarzuty i skazano na cztery lata więzienia.

Pełna treść artykułu na Sport.tvp.pl >>