onet.pl sport



Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 


W Stanach Zjednoczonych czuć strach przed pandemią?
Andrzej Fonfara: W mediach o tym trąbią i mówią, że bardzo dużo ludzi umiera, ale w społeczeństwie strachu nie widać. Niektórzy ludzie chodzą w maseczkach, ale większość chodzi bez maseczek i bez rękawiczek. Jest coraz więcej zakazów. Parę dni temu leciałem na Florydę. W samolocie leciało tylko sześciu pasażerów plus cztery osoby z załogi i dwóch pilotów. Łącznie dwanaście osób. Trochę śmiesznie to wyglądało, ale taka jest sytuacja. Trzeba to przetrwać.

Założyłeś ostatnio firmę menedżerską. Jak sobie wyobrażasz działalność na rynku menedżerskim?
Przebranżowiłem się z pięściarza zawodowego w menedżera. Na pewno to też jest ciężka praca. Będę się tego wszystkiego uczył. Można to porównać do kariery zawodniczej. Na początku zawodnik pomału wspina się po drabinie kariery i w pewnym momencie dostaje walkę o tytuł i zarabia większe pieniądze. Podobnie będzie z pracą menedżera. Trzeba używać swoich kontaktów i pozyskiwać pięściarzy. Chciałbym, żeby któryś z nich doszedł do walki o mistrzostwo świata.

Wielu pięściarzy jest zainteresowanych współpracą z Fonfara Management?
Miałem parę telefonów ze Stanów i z Polski. Nie chcę rzucać nazwiskami. Kiedy podpiszę kontrakt, wtedy pochwalę się zawodnikiem. Na razie są to luźne rozmowy, dlatego nie mogę nic więcej zdradzić.

To powiedz przynajmniej czy dzwonią zawodnicy o znanych nazwiskach, czy raczej anonimowi?
Jedni anonimowi, drudzy nie. Czy będę pracował z zawodnikiem anonimowym, czy już znanym, to nie ma to dla mnie znaczenia. Każdego będę traktował tak samo. Będę starał się mu pomóc, żeby miał jak najlepsze warunki do przygotowań.

Pełna treść artykułu na blogu "Po Gongu" >>