onet.pl sport



Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 


 

Jeden z naszych najlepszych pięściarzy XXI wieku Andrzej Fonfara zostaje w boksie jako menedżer. Jego pierwszym zawodnikiem jest Michał Olaś, który wszedł na ring w piątek na Florydzie.

Jak dużo miał pan pracy przed debiutem w roli menedżera, czyli wygraną przez TKO w 2. rundzie walką Michała Olasia z Kevinem Brownem?
Andrzej Fonfara: Oprócz typowych obowiązków menedżera pilnowałem choćby biletów lotniczych. Trzeba było też zorganizować samochód i wynająć dom, bo na Florydzie chcieliśmy z Michałem dobrze się zaaklimatyzować, zrobić parę treningów przed walką. Wszystko poszło po naszej myśli. Debiut okazał się udany i wracamy do Chicago.

Jaki ma pan pomysł na karierę Michała?
Chciałbym, aby walczył w Chicago, gdzie jest dużo kibiców z Polski i można znaleźć sponsorów. Na razie jednak trwa pandemia i komisja sportowa stanu Illinois jeszcze określiła, kiedy znów będzie można organizować gale. Tak naprawdę cały świat jest otwarty dla Michała. Pomogłem mu w otrzymaniu wizy pracowniczej i sportowej, więc może latać i boksować gdzie chce.

Współpraca z Olasiem to wstęp do poważnej działalności w tym biznesie?
Jako pięściarz zawsze chciałem być najlepszy na świecie. Teraz jest podobnie. Przede mną długa droga. Raz będzie lepiej, raz gorzej, ale chcę zostać jednym z najlepszych menedżerów w boksie i mieć w swojej grupie mistrzów świata.

Robi pan to bardziej z pasji czy jest to pomysł na biznes?
Cieszę się, że mogę pozostać w sporcie, który kocham. Ale nie oszukujmy się – przyjdzie czas, gdy finanse też staną się ważne. Gdy będę miał zawodników walczących za grube pieniądze, to będą one spływać także dla mnie.

Pełna treść artykułu w "Przeglądzie Sportowym" >>