onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 



Już za kilkanaście godzin na ringu w Montrealu Andrzej Fonfara (29-4, 17 KO) zmierzy się w rewanżowym pojedynku z mistrzem świata WBC wagi półciężkiej Adonisem Stevensonem (28-1, 23 KO). Czołowy polski pięściarz bez podziału na kategorie wagowe Maciej Sulęcki wierzy w zwycięstwo rodaka, jednak zaznacza, że Fonfara będzie musiał być bardzo uważny w obronie.

Add a comment

Andrzej Fonfara (29-4, 17 KO) i Adonis Stevenson (28-1, 23 KO) zmieścili się w limicie wagi półciężkiej przed walką o tytuł mistrza świata federacji WBC. Rewanżowy pojedynek pięściarzy będzie główną atrakcją gali w Montrealu. Transmisja w nocy z soboty na niedzielę od godz. 01.00 w Polsacie Sport.

 

Add a comment

Dziś  w nocy na gali w Montrealu (29-4, 17 KO) po raz drugi stanie do walki o pas WBC wagi półciężkiej. Rywalem "Polskiego Księcia" będzie Adonis Stevenson (28-1, 23 KO), z którym Polak przegrał na punkty po emocjonującym pojedynku w maju 2014 roku.

Add a comment

Andrzej Fonfara (29-4, 17 KO) i Adonis Stevenson (28-1, 23 KO) zmieścili się w limicie wagi półciężkiej podczas oficjalnej ceremonii ważenia przed galą organizowaną w Montrealu. Polak wniósł na wagę 79 kg, zaś jego rywal 78,7 kg.

Pięściarze będą rywalizować o należący do Kanadyjczyka tytuł mistrza świata WBC wagi półciężkiej. Dla "Supermana" będzie to ósma obrona pasa World Boxing Council.

Fonfara stanie przed szansą, żeby zostać piątym polskim mistrzem świata w boksie zawodowym. Transmisja gali w nocy z soboty na niedzielę od godz. 01.00 w Polsacie Sport.

Add a comment

Andrzej Fonfara (29-4, 17 KO) dostał to co chciał, rewanż z Adonisem Stevensonem (28-1, 23 KO). Teraz czas na spełnienie marzeń i wygraną. Stawką jest należący do Kanadyjczyka pas mistrza świata organizacji WBC w wadze półciężkiej.

Kiedy w 2006 roku pochodzący z Haiti, 29-letni Adonis Stevenson i 18-letni Andrzej Fonfara zaczynali zawodową karierę, pas ten należał do Tomasza Adamka. "Góral" straci go rok później, przegrywając na Florydzie z Chadem Dawsonem i zmieni kategorię na wyższą. W 2013 roku Stevenson dostanie wreszcie swoją wielką szansę i stanie w ringu z Dawsonem. W starciu dwóch mańkutów Kanadyjczyk znokautuje Amerykanina już w pierwszym starciu i założy pas należący wcześniej do Adamka.

Po kilkunastu miesiącach na drodze Stevensona stanie Fonfara. Chłopak spod Radomia, z Białobrzegów, który na zawodowym ringu debiutował w Ostrołęce, ale drugą walkę już w USA, gdzie mieszka. W Chicago kończy budowę domu, tam jest teraz jego miejsce na ziemi. Pamiętam jak na jednej z gal w Newark, w Prudential Center,gdy główną postacią był Adamek, ona walczył za jednego dolara. Ma ten kontrakt do dziś.

Wtedy, w 2014 roku, Stevenson był wielkim faworytem. W trzeciej i piątej rundzie miał Fonfarę na deskach, w dziewiątej, po prawym prostym Polaka sam padł na matę. Był w tarapatach, Andrzej nie wykorzystał jednak szansy, nie dokończył dzieła. Ale tym przegranym pojedynkiem Fonfara otworzył sobie drzwi do bogatszego, bokserskiego świata, bo zrobił wrażenie, pokazał charakter i możliwości.

Co było później pamiętamy: pokonał silnego Doudou Ngumbu, upokorzył Julio Cesara Chaveza Jr, który nieroztropnie postanowił spróbować swych sił w wadze półciężkiej i mocno się sparzył, przegrywając przed czasem. Kolejna wygrana, tym razem z byłym wtedy mistrzem świata, Walijczykiem Nathanem Cleverlym też odbiła się głośnym echem, bo obaj zadali rekordową liczbę ciosów, a pojedynek kandydował do miana Walki Roku.

I kiedy był już bardzo blisko rewanżu ze Stevensonem, w ubiegłym roku został znokautowany u siebie, w Chicago, przez Joe Smitha Jr. To był bardzo bolesny nokaut, bo pod znakiem zapytania postawił przyszłość Fonfary. Ale ten się nie poddał. Zmienił tylko klimat i trenera. Z żoną i małym dzieckiem przeniósł się na czas przygotowań do San Francisco, do Virgila Huntera, trenera Andre Warda, jednego z najbardziej cenionych w tym fachu.

Trzy miesiące temu miał życiowy sprawdzian, walkę o wszystko z Chadem Dawsonem w nowojorskiej Barclays Center. Dla byłego mistrza to było również wyjątkowe wyzwanie. Wygrana dawałaby mu jeszcze nadzieję na kolejną szansę, porażka praktycznie kończyła karierę. Dawson prowadził na punkty, ale ostatnie słowo należało do Fonfary. W dziewiątej rundzie rzucił byłego mistrza na deski, a w ostatniej, dziesiątej, wykończył. Takie zwycięstwa budują morale, wiarę w siebie, i na to teraz liczy Virgil Hunter. Blisko 40-letni dziś Stevenson wprawdzie znów jest faworytem, ale za takiego uważa się też Fonfara.

Cały tekst Janusza Pindery na polsatsport.pl >>

Add a comment

- Stevenson jest coraz starszy, mam nadzieję, że Fonfara to wykorzysta - mówi Marek Matyja o sobotniej walce Andrzeja Fonfary z mistrzem świata WBC wagi półciężkiej Adonisem Stevensonem. Matyja aktualnie przygotowuje się do sierpniowej walki o mistrzostwo Polski w limicie do 79 kilogramów z Dariuszem Sękiem.

 

Add a comment

Przedstawiliśmy już nieco inne, zaprezentowane przez Premier Boxing Champions, spojrzenie na Adonisa Stevensona (28-1, 23 KO), mistrza świata WBC. Przed sobotnią walką, czas na jego rywala - Andrzeja Fonfarę (29-4, 17 KO).

Jaka wygląda Twoja lista najlepszych pięściarzy świata wagi półciężkiej?
Andrzej Fonfara: 1. Andre Ward, 2. Adonis Stevenson, 3. Siergiej Kowaliow. Jestem na czwartym miejscu, numer pięć to Eleider Alvarez. Jest też kilku innych dobrych pięściarzy, na przykład Artur Beterbiew.

Z jakim pięściarzem z historii boksu chciałbyś walczyć i jaki byłby rezultat?
Z Bernardem Hopkinsem. Chciałem tego już przed walką w której Joe Smith Jr go znokautował. To był wielki mistrz, to wielkie nazwisko. Myślę, że wygrałbym, znokautował go w podobny sposób, jak zrobił to Smith Jr. Zwycięstwo Joe nad Hopkinsem było dla mnie dobre. Gdybym któregoś dnia dostał rewanż, to też byłaby dobra wiadomość, ponieważ Joe wygrał z legendą.

Gdyby zrobiono film o Twoim zyciu, kto grałby główną rolę?
Ostatnio oglądałem "Króla Artura", bardzo mi się podobało. Aktor, który odgrywał główną rolę, Charlie Hunnam, jest trochę do mnie podobny... więc pewnie on by grał mnie.

Zakończ zdanie. Gdybym nie był pięściarzem...
To pewnie piłkarzem, bramkarzem. Zanim zacząłem przygodę z boksem, trochę bawiłem się piłką, byłem właśnie bramkarzem. Kiedy mam czas pomiędzy obozami treningowymi, ciągle gram w piłkę.

Gdybyś mógł zjeść kolację z kimkolwiek z historii, z kim dzieliłbyś stół?
Na pewno z polskim papieżem Janem Pawłem II. Dalej z Neilem Armstrongiem, pierwszym człowiekiem, który chodził po Księżycu. Pozostała dwójka? Barack Obama i Bruce Lee. Może Bruce by mi zdradził tajemnicę swojego dwucentymetrowego uderzenia?

Możesz zmienić świat. Co byś zrobił?
Koniec wojen. Koniec terroryzmu.

Add a comment

 

- Pas będzie prezentem urodzinowym dla syna, który w lipcu skończy rok - mówi "Super Expressowi" Andrzej Fonfara (29-4, 17 KO), który w sobotę na gali w Montrealu skrzyżuje po raz drugi rękawice z mistrzem świata WBC wagi półciężkiej Adonisem Stevensonem (28-1, 23 KO).

Podobno nie wchodzi się dwa razy do tej samej wody. A ty znów walczysz ze Stevensonem.
Andrzej Fonfara: Nie jestem przesądny. Przyjąłem to wyzwanie, nie było innej opcji.

Twój synek i żona będą ci kibicować?
Tak, ale z domu w Chicago. Przywiozę im pas mistrzowski. Będzie prezentem urodzinowym dla syna, który w lipcu skończy rok. Mam nadzieję, że będziemy świętować w nowym domu, którego budowę właśnie kończę.

Masz nowego trenera, zmieniłeś się od poprzedniej walki ze Stevensonem?
Na pewno. Jestem dynamiczniejszy, szybszy i dokładniej zadaję ciosy. A Stevenson nie robi się młodszy. Za rok stuknie mu czterdziestka, to już powoli widać w ringu. Lat się nie oszuka.

Walka coraz bliżej. Jak wygląda końcówka twoich przygotowań?
Zwolniłem tempo, tylko lekki trening, aby nie zardzewieć. Miałem bardzo dobry obóz treningowy. Intensywne treningi dwa razy dziennie z kilkugodzinną przerwą. To było jak praca na etacie, do domu wracałem pod wieczór.

Pełna treść artykułu w "Super Expressie" >> 

 

Add a comment

– Chcę udowodnić kibicom boksu na świecie, że Polacy to wojownicy z krwi i kości – powiedział Sport.tvp.pl Andrzej Fonfara (29-4, 17 KO), który w sobotę na gali w Montrealu zmierzy się z Adonisem Stevensonem (28-1, 23 KO). Dla "Polskiego Księcia" będzie to druga próba wywalczenia światowego czempionatu.

Wszystko zapięte na ostatni guzik?
Andrzej Fonfara: Tak. Jestem zadowolony z obozu przygotowawczego, za mną osiem ciężkich tygodni, przepracowanych naprawdę solidnie. Kondycyjnie i wytrzymałościowo czuję się znakomicie, teraz przede mną już tylko ostatnie lekkie treningi, unormowanie wagi, ostatnie medialne obowiązki i ważenie. A potem przemówią pięści!

Będzie pan walczył na terenie wroga. Jakieś obawy w związku z tym?
Żadnych. W tej samej hali walczyliśmy za pierwszym razem i choć witały mnie gwizdy i buczenie, to po walce kibice pożegnali mnie oklaskami i poklepywaniem po plecach. Teraz na trybunach ma być wielu fanów z Polski, wielu z Chicago, w Kanadzie też jest wielu naszych rodaków. A co do sędziów, to też nie mam większych obaw, to walka o mistrzostwo świata, a punktowaniem zajmować się będą profesjonaliści. Najlepiej jednak nie zostawiać swojego losu w rękach osób trzecich i po prostu znokautować Stevensona.

Czuje pan, że dźwiga na barkach ciężar całego polskiego pięściarstwa. Polska ma szansę mieć ponownie zawodowego mistrza świata.
Presji z tego powodu nie odczuwam, wręcz dodatkową motywację, która i tak jest duża. Chcę zostać mistrzem świata dla siebie i dla Polski, chcę udowodnić kibicom boksu na świecie, że Polacy to wojownicy z krwi i kości.

Wracając do dopingu – w hali kibicować będą panu m.in. Artur Szpilka oraz Artur Boruc. Mocne wsparcie.
Mam nadzieję, że chłopaki pozdzierają gardła i nie zamilkną przez całą walkę. Zawsze mogę na nich liczyć, ich obecność wiele dla mnie znaczy. Poza dwoma Arturami nie zabraknie innych moich bliskich znajomych, nie mogę ich wszystkich zawieść.

 Pełna treść artykułu na Sport.tvp.pl >>

 

Add a comment