Patronat medialny


 


Gołota- Mam prze­czu­cie, że do wy­stę­pu Go­ło­ty w MMA już nigdy nie doj­dzie. To jest dzia­dek, który nie umie się już bić - mówi Ma­ciej Ka­wul­ski, współ­wła­ści­ciel fe­de­ra­cji KSW.

An­drzej Go­ło­ta to naj­słyn­niej­szy z pol­skich by­łych przed­sta­wi­cie­li spor­tów walki ostat­nich dwóch dekad, który nie wy­szedł do po­je­dyn­ku w MMA. Jak ujaw­nia Ka­wul­ski, po­waż­ne próby w tym kie­run­ku były jed­nak po­dej­mo­wa­ne. Za każ­dym razem nie uda­wa­ło się prze­bić przez gąszcz me­ne­dże­rów i pro­mo­to­rów.

- Naj­lep­sze jest to, że sam za­wod­nik po­twier­dza, że każdy z tych ludzi pro­wa­dzi jego in­te­re­sy. Za­czy­nasz ne­go­cja­cje, masz w gło­wie mę­tlik. Koń­czysz, dalej masz mę­tlik. I dalej nic nie za­ła­twi­łeś - mówi Ka­wul­ski. W mię­dzy­cza­sie chęć na Go­ło­tę prze­szła za­rów­no jemu, jak i dru­gie­mu współ­wła­ści­cie­lo­wi fe­de­ra­cji Mar­ti­no­wi Le­wan­dow­skie­mu.

- My­śle­li­śmy o nim w cza­sach, kiedy był boom na "Pu­dzia­na", a póź­niej jesz­cze przed bok­ser­skim po­je­dyn­kiem Go­ło­ta - Sa­le­ta. Pie­nią­dze nie były pro­ble­mem. Można się prze­cież wes­przeć za­gwa­ran­to­wa­niem mu pro­cen­to­we­go udzia­łu w zy­skach z im­pre­zy. Go­rzej, że jego lu­dzie, a praw­do­po­dob­nie nawet on sam, nie mieli pew­no­ści, co w ogóle robić. Kie­dyś do­sta­łem od Main Event pro­po­zy­cję zro­bie­nia walki An­drze­ja Go­ło­ty z Rid­dic­kiem Bowem w for­mu­le... ame­ry­kań­skie­go wre­stlin­gu. Sami wi­dzi­cie, na jakim on musi być eta­pie świa­do­mo­ści. Dziś to temat za­mknię­ty. On do ringu po­wi­nien już wy­cho­dzić tylko po to, żeby wrę­czać pu­cha­ry - ko­men­tu­je Ka­wul­ski.