Patronat medialny


 


Andrzej Gołota przyjechał w poniedziałek do redakcji "Przeglądu Sportowego" wraz z ze swoją małżonką Mariolą i ochoczo pomagał przy tworzeniu wtorkowego numeru. Gołotowie na kilka dni przylecieli z Chicago do Polski na zaproszenie Marcina Najmana. Przez kilka dni przebywali w Częstochowie, obecnie przebywają w stolicy.

Dla Andrzeja wydrukowaliśmy zdjęcia najsłynniejszych postaci związanych z boksem i poprosiliśmy, by je skomentował. - A to kto? - zapytał wskazując na Mike'a Tysona. Z uznaniem wyrażał się za to o Mannym Pacquiao: – boksuje jakby od niechcenia i wygrywa mimo że nie jest gladiatorem. Swoim stylem rozwala. Przynajmniej do niedawna tak robił.

Potem wybierał zdjęcia ze swoją podobizną na okładkę Przeglądu Sportowego. Uśmiechnął się od ucha do ucha, gdy oglądał fotografie z programu Taniec z gwiazdami. - To była duża przyjemność, ale też ciężka praca. Ćwiczyliśmy 7-8 godzin dziennie. Trochę więc się nauczyłem, ale do żony, która tańczy idealnie, jeszcze mi daleko.

Patrząc na fotki z walki z Tomaszem Adamkiem zażartował: - jak ja wyglądałem? Chyba w ciąży byłem.
-  A teraz ile ważysz? - dopytywaliśmy.
- Tyle samo.
- A wyglądasz lepiej.
- Bo czarne wyszczupla.
Gołocie humor dopisywał. Gdy pytaliśmy go jak ocenia pomysł Adamka, by zostać europosłem, odparł: – Chyba powinien najpierw zacząć robić coś w regionie. Mógłby być sołtysem albo wójtem. Wykazać się, a potem kandydować do Parlamentu Europejskiego.

Gdy zapytaliśmy Andrzeja, czy poszedłby w ślady Adamka, pokręcił głową: - Do polityki mnie nie ciągnie.
Nie poddawaliśmy się i kusiliśmy dalej: - Europoseł zarabia czystej pensji 6200 euro miesięcznie. Do tego diety, emerytura. Łatwe pieniążki.
- Przekupny nie jestem. Ja tyle samo zarabiam i nic nie robię - odparł ze śmiechem.
- Gdybyś się jednak dostał propozycję, byłoby ci bliżej do prawej czy lewej strony sceny politycznej?
- Do konserwatystów.
- Prezes Kaczyński może zadzwonić?
- On jest konserwatystą? To ja się zastanowię
Gołota podpowiadał nam, jaki tytuł byłby najlepszy na okładkę Przeglądu Sportowego, by przyciągnąć uwagę. Pomagała mu w tym żona Mariola. Oboje zaangażowali się w pracę, a my próbowaliśmy dowiedzieć się
czy jeszcze kiedykolwiek zobaczymy Andrzeja w ringu.
- Jeśli trafiłaby się jakaś walka pokazowa, na przykład z Holyfieldem, to kto wie - odparła Mariola.
- A gdybyś dostał ofertę z KSW, by walczyć w MMA?
- Nie stać ich na mnie - zaśmiał się Andrzej.

Potem chętnie rozdawał autografy. Robertowi Felusiowi, menedżerowi operacyjnemu newsroomu sportowego, podpisał się... na gipsie założonym na ręce. Z naszej redakcji państwo Gołotowie wyszli bardzo zadowoleni, a my byliśmy wdzięczni im za wizytę.
- Jestem zachwyconą formą Andrzeja i jego poczuciem humoru. Fajnie, że opowiadał nam nie tylko sporcie. Wykazał się ogromną wiedzą polityczną. Poznaliśmy jego poglądy na różne tematy. Okazało się, że znakomicie zna się nie tylko na boksie - podsumował wizytę pięściarza w redakcji Michał Pol, redaktor naczelny Przeglądu Sportowego.

O boksie przeczytasz także w "Przeglądzie Sportowym" >>