onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

W pojedynku sądeczan Tomasz Gargula (18-1, 5 KO) pokonał niejednogłośnie na punkty Andrzeja Sołdrę (12-3-1, 5 KO) na gali „Friday Boxing Night” w Żyrardowie. Wysnuwano wniosek, że skoro w puli starcia krajanów, po niespodziewanym zakończeniu kariery przez Macieja Miszkinia, jest pozycja nieoficjalnego numeru jeden w polskiej kat. superśredniej, to w ringu będą leciały iskry.

Owszem, obaj pięściarze nie szczędzili sobie razów, ale czynili to w chronicznych klinczach, gdy nieprzepisowo uderzali się w tył głowy. Pod względem czysto bokserskim pojedynek stał na mizernym poziomie, za co część winy wziął na siebie skreślany przez wielu ekspertów późniejszy zwycięzca, 41-letni Gargula.

Rozpacz ogarnęła Sołdrę, bo kompletnie zawiódł w pojedynku o swoją przyszłość. - Niby wiem wszystko, co mam robić w walce, a po pierwszym gongu sam siebie nie poznaję. Zaprezentowałem się beznadziejnie - przeprasza Sołdra.

Zawodnik promowany przez grupę Babilon Promotion znalazł się na rozdrożu i bije się z myślami o swojej przyszłości. - Na gorąco nie chcę podejmować decyzji, ale po co tracić zdrowie i się rozbijać, jeżeli to nie przynosi wyników? - głowi się przegrany.

Pełna treść artykułu na Dziennikpolsk24.pl >>