onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

- Nikt nie będzie za mnie podejmował decyzji, to ja zdecyduję kiedy zakończę karierę. Porażki z Jordanem Kulińskim nie biorą pod uwagi, więc na razie będę boksował - mówi Andrzej Sołdra przed sobotnią galą Underground Boxing Show VIII w Wieliczce.
 
Pięściarz z Nowego Sącza, promowany przez Babilon Promotion & Sferis KnockOut Promotions, do pojedynku z Jordanem Kulińskim (Fight Events) przygotowuje się pod okiem trenerów Adama Jabłońskiego i Rafała Wojdy. - Nie oglądałem jeszcze walk Jordana, ale to nie wyraz mojego lekceważenia. Po prostu ufam swoim trenerom i im pozostawiłem kwestie dotyczące rozpracowania rywala i taktyki na walkę. Jestem zadowolony z przygotowań w Radomiu, choć oczywiście ciężko o porównania do mojej pierwszej walki w Wieliczce w 2012 roku. Wtedy byłem z nieżyjącym już Piotrem Pożyczką w Detroit, gdzie miałem wielu sparingpartnerów. To były w ogóle najlepsze przygotowania w karierze, ale i teraz nie mogę narzekać - powiedział Andrzej Sołdra.
 
Jego rekord wynosi 12-4-1. W tym roku wygrał tylko 1 z 3 walk, a przegrał m.in. w angielskim Boltonie z brązowym medalistą olimpijskim z Pekinu i Mistrzostw Świata 2009 Vijenderem Singhem z Indii. - Porażki z Jordanem Kulińskim nie biorą pod uwagi, dlatego też nie rozpatruję zakończenia kariery 22 października. Oczywiście i tak to ja zdecyduję kiedy rozstanę się z boksem, nikt za mnie tego nie zrobi. Jeśli uznam, że dosyć, to tak zrobię i wrócę do swojej rodziny w Nowym Sączu. Na pewno nie będę brał pojedynków na krótko przed galą, kiedy jestem poza treningiem. Wtedy nie ma sensu nadstawiać głowy dla pieniędzy. Nie wykluczam, że w przyszłości znów wyjadę do Irlandii, ja żadnej pracy fizycznej się nie boję. Mam kilka pomysłów na swoje życie po zakończeniu boksowania, ale za wcześnie o tym rozmawiać - mówi Andrzej Sołdra.
 
31-letniego zawodnika, który 10 lat temu zdobył brąz Mistrzostw Polski, 22 października na gali w Wieliczce, organizowanej od 8 lat przez Tomasza Babilońskiego, czeka ciekawe wyzwanie. Spotka się z Jordanem Kulińskim (2-0-1). - Ostatnio gorzej mi się wiodło na polskich ringach, a wpływ miały różne czynniki. Wierzę, że tym razem to ja będę zwycięzcą. Do ringu wejdzie dwóch bokserów marzących o wygranej, ale zwycięzca będzie tylko jeden.
 
W pojedynku wieczoru w Kopalni Soli, w kategorii ciężkiej Krzysztof Zimnoch (19-1-1) spotka się z Marcinem Rekowskim (17-3).