onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

Przegrywając w Wieliczce z Jordanem Kulińskim (3-0-1, 1 KO), Andrzej Sołdra (12-5-1, 5 KO) zanotował trzecią porażkę z rzędu. Pięściarz z Nowego Sącza, który kiedyś zasłynął sensacyjnym zwycięstwem nad Dawidem Kosteckim, nie ukrywa, że coraz częściej zastanawia się nad zakończeniem sportowej kariery.

- Nie chce na razie nic mówić. Od dłuższego czasu nie utrzymuję się jednak z boksu - mówi Sołdra w wywiadzie dla Eurosport.onet.pl. - I to dotyka większości zawodników, choć dla wielu to jest wstyd przyznać się do czegoś takiego. Takie są jednak realia polskiego boksu. Tak naprawdę w naszym kraju jest tylko kilku pięściarzy, którzy zarabiają na tym sporcie. Inni muszą sami sobie radzić.

Zdaniem zawodnika Babilon Pormotion kluczowym momentem, który zmienił na gorsze jego bokserskie losy, była przegrana przez nokaut potyczka z Jewgienijem Machtiejenką.

- Walka Machtiejenką, w której złamałem nogę, w ogóle nie powinna się odbyć. Przygotowywałem się wówczas do całkiem innych zawodników. Sparowałem pod czterech innych rywali. Dopiero na tydzień przed walką dowiedziałem się, że będę boksował z zawodnikiem wagi półciężkiej. Zaprotestowałem, ale promotor wstawił mnie na umowny limit wagowy. Kiedy znowu się nie zgodziłem, dostałem do zrozumienia, że to może być koniec mojej kariery - opowiada Sołdra i dodaje: - Proszę teraz postawić się w mojej sytuacji. Przecież ja w przygotowania wpieprzyłem własne pieniądze. Musiałem wyjść, żeby odzyskać pieniądze. Po tej walce wszystko mi się spier.... w głowie. Już nie jestem tym zawodnikiem, jakim byłem. Ucierpiała moja psychika.