onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 



Istnieje duża szansa, że 17 września na gali Polsat Boxing Night w ERGO Arenie dojdzie do walki dwóch byłych pretendentów do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej - Alberta Sosnowskiego (49-7-2, 30 KO) i Andrzeja Wawrzyka (32-1, 18 KO). Pojedynek nie został jeszcze oficjalnie potwierdzony, ale "Dragon" już rozpoczął przygotowania do tego starcia.

Czy to już pewne, że 17 września zobaczymy twoją walkę z Andrzejem Wawrzykiem?
Albert Sosnowski: Są rozmowy, ale ja nie chcę wychodzić przed szereg. To promotorzy decydują o tym, jak będzie wyglądał układ gali i walki. Ja jestem gotowy, żeby taką walkę przyjąć.

Kibice będą wypominać, że w marcu się z nimi żegnałeś i kończyłeś karierę.
Zdaję sobie z tego sprawę. Podjąłem tamtą decyzję zbyt pochopnie, wciąż jednak jeszcze czuję, że mogę boksować na przyzwoitym poziomie. Jeśli mam jeszcze wracać, to kiedy, za 2 lata? kiedy zupełnie wypadnę z rytmu? Głupio mi wobec kibiców, że tak wyszło, ale pięściarze mają to do siebie, że lubią dać sobie jeszcze jedną szansę. Ja na pewno wyjdę do ringu i jak zwykle dam z siebie wszystko. Na pewno nikt nie będzie czuł się rozczarowany.

Fiodor Łapin, trener Andrzeja Wawrzyka, twierdzi, że nie powinieneś już boksować.
Dochodzą do mnie te wiadomości, ale ja nie chcę wdawać się w przepychanki słowne z nikim. Przed każdą walką robię badania, z moim zdrowiem wszystko jest w porządku, więc czemu miałbym nie wyjść do ringu z Wawrzykiem? Mamy niezałatwione sprawy z czasów, kiedy do nie doszło do naszej walki, ponieważ on uległ wypadkowi i mam nadzieję, że teraz już sobie wszystko w ringu wyjaśnimy.

Wydaje się, że jak na razie Wawrzyk trochę cię lekceważy.
Takie zachowania zawsze działają na moją korzyść. On niech mnie lekceważy, a ja po prostu zrobię swoje w ringu. Z drugiej strony, to też zawsze działa mobilizująco, kiedy ktoś cię skreśla, a ty chcesz pokazać mu, jak bardzo się myli. Wiem, że teraz każda walka może być moją ostatnią, dlatego jeszcze bardziej zależy mi na wyniku.

Co robiłeś przez ostatnich kilka miesięcy, kiedy wydawało się, że być może już nie wrócisz na ring?
Cały czas pozostawałem aktywny. Ruszałem się, choć to nie były tak ciężkie treningi przed walką. Nie ma jednak obawy, że oblałem się tłuszczem. Dzisiaj mogę wyjść na plażę i sylwetką na pewno wygram z Andrzejem Wawrzykiem (śmiech).

Jak będziesz się przygotowywał do walki z Wawrzykiem, jeśli zostanie ona oficjalnie potwierdzona?
Już się przygotowuję, żeby być w razie co gotowym. Jestem na obozie w Darłówku z braćmi Landowskimi, a potem wrócę do Warszawy i będę przygotowywał się z Jarosławem Soroko. Mam nadzieję, że w sparingach pomoże mi Sergiej Werwejko, wysoki pięściarz, który coś wie o tym, jak radzić sobie w ringu z Wawrzykiem.