Patronat medialny


 


Andrzej Wawrzyk (29-1, 15 KO), który we wtorek przeszedł skomplikowaną operację nogi po sobotnim wypadku samochodowym, z optymizmem i nadzieją patrzy na swoją sportową przyszłość. 26-letni Krakowianin liczy, że jeszcze w tym roku uda mu się powrócić na salę treningową.

- Teraz przez sześć tygodni noga będzie całkowicie wyłączona. Muszę właściwie cały czas leżeć, bo powinna ona się znajdować w górze. Po tym okresie specjalne urządzenie, które uprzednio zostanie dopasowane do nogi, będzie po 2-3 godziny dziennie starało się rozruszać staw skokowy. Dopiero po tym czasie rozpocznę solidną rehabilitację - zdradził Wawrzyk w rozmowie z Eurosport.onet.pl.

- Pewnie przerwa w treningach potrwa około ośmiu miesięcy. Miałem jednak wiele zabiegów i zazwyczaj rehabilitację kończyłem przed czasem, bo mój organizm szybko się regenerował. Liczę, że tak będzie i tym razem i mam nadzieję, że wrócę do treningów już po pięciu miesiącach - dodał pięściarz KnockOut Promotions, który 31 maja w Lublinie miał zaboksować z Albertem Sosnowskim o mistrzostwo Polski wagi ciężkiej.

Cały tekst do przeczytania na stronie Eurosport.onet.pl >>

Add a comment

Były pretendent do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej Andrzej Wawrzyk (29-1, 15 KO) przeszedł dzisiaj w Carolina Medical Center operację lewej nogi, która pękła w kilku miejscach podczas sobotniego karambolu na trasie krajowej nr 7. Pięściarz o przebiegu operacji poinformował za pośrednictwem mediów społecznościowych.

- Miał być zabieg trzygodzinny, skończyło się na siedmiu godzinach, ale wszystko zrobione dobrze. Teraz czas żeby ją doprowadzić do ładu - napisał Wawrzyk, którego czeka teraz kilkumiesięczna rehabilitacja. Pięściarz z Krakowa miał 31 maja w Lublinie boksować z Albertem Sosnowskim, jednak z powodu obrażeń odniesionych w wypadku, zastąpił go Marcin Rekowski.

Add a comment

Miał walczyć z Albertem Sosnowskim. Jednak zamiast wyjść do ringu za kilkanaście dni, we wtorek położy się na stole operacyjnym. Andrzej Wawrzyk (29-1, 15 KO), były pretendent do tytułu mistrza wagi ciężkiej, przeżył w sobotę groźny wypadek samochodowy.

Kierowca autobusu, który wypchnął pana na zderzenie z innym autem przyznał się do winy.
Andrzej Wawrzyk:
Co tu dużo mówić? Jechałem do domu, a tu nagle coś mnie wypycha z drogi i uderzam w inne auto. Tyle pamiętam. Straciłem przytomność. Na drodze było po jednym pasie w każdą stronę, ale fragmentami pojawiały się odcinki, gdzie na dodatkowym pasie można wyprzedzać. Auta osobowe jechały za autobusem i tam zaczęliśmy go wyprzedzać. I wtedy kierowca postanowił też kogoś minąć. Nie widział mnie, tak myślę, ale wjechał na moje auto. Ratowałem się jak mogłem, ale wyjechałem na drugi samochód. Gdybym centralnie czołowo się z nim zderzył, teraz byśmy nie rozmawiali. Uderzyłem jednak połową maski mojego auta w połowę drugiego. Tamtego kierowcę zabrali helikopterem, ale z tego co wiem nic mu się nie stało. Jechałem przepisowo, nie było nawet gdzie przyspieszyć. Byliśmy w kolumnie jeden za drugim. Dopiero na drodze do wymijania osobówki skoczyły do wyprzedzania. Dobrze, że miałem twarde auto. Gdybym jechał czymś mniejszym... nie byłoby już nic. W tym, którym jechałem rozwaliło się wszystko. Oszukałem przeznaczenie.

Czytałem o akcji ratunkowej...
Ocknąłem się, gdy podbiegli lekarze. Nie mogłem się ruszyć, miałem zaklinowane nogi, bo podłoga się złożyła. Najważniejsze, że jechałem sam i że wszyscy żyją. Ale to był duży wypadek. Gdy odzyskałem przytomność zacząłem sprawdzać czy mam ręce i nogi na swoim miejscu, czy mogę się ruszyć. Rękoma mogłem, nogami nie, ale na szczęście wiedziałem dlaczego.

To, że przejdzie panu koło nosa walka z Albertem Sosnowskim to w tym wszystkim najmniej ważne.
Pewnie. Jestem jednak dobrej myśli, wierzę, że wrócę do ringu. Miałem już wiele kontuzji, zawsze sobie radziłem, więc patrzę przed siebie. Teraz od razu wiedziałem, że jest poważnie, choć może nie aż tak. Jestem już dokładnie przebadany i dobrze, że to wszystko jest jasne. Po pierwszych, niezbyt dokładnych prześwietleniach, wyglądało to bardziej optymistycznie, ale gdybym nie zrobił szczegółowych badań, może później nie mógłbym nawet chodzić. Szczerze mówiąc, teraz o sporcie za bardzo nie myślę. Chcę dojść do siebie, przejść operację i wrócić do domu, do rodziny. W momencie uderzenia w drugie auto było jak na filmach, bo zobaczyłem przed oczami swoje dzieci. Później już nic nie pamiętam. Żona bardzo to przeżyła. Samo zdjęcie samochodu robi ogromne wrażenie, więc teraz się cieszymy, że stało się tylko tyle.

 Jako niebity go pan nie sprzeda.
(śmiech) O tym nawet nie pomyślałem. Teraz naprawdę skupiam się tylko na tym, żeby wrócić do domu. Może będę mógł już w czwartek albo piątek?

 To najtrudniejszy moment w życiu?
Byłem o krok od śmierci, mogłem zostawić na tym świecie swoją rodzinę. Mogło mnie nie być.

 Na facebooku napisał pan, że kierowcy autobusu urwałby pan łeb.
Ja wiem, że takie rzeczy się zdarzają, ale skur... w tirach i autobusach myślą, że wszystko mogą. Jeżdżę co tydzień z Warszawy do Krakowa i widzę co się dzieje, widzę co robią. Jeżdżą jak im się podoba. O to mam żal.

O boksie przeczytasz także w "Przeglądzie Sportowym" >>

Add a comment

- Przede wszystkim cieszę się, że żyję. Do boksu jednak na pewno wrócę i wciąż mam mistrzowskie ambicje – mówi Polsatsport.pl Andrzej Wawrzyk (29-1, 15 KO). Pięściarz z Krakowa w sobotę miał poważny wypadek samochodowy.

Karolina Owczarz: Jak w ogóle doszło do tego wypadku?
Andrzej Wawrzyk: Nie do końca pamiętam co się stało. Było dużo samochodów. Wracałem do domu, walnął we mnie autobus. Później wystrzeliły poduszki powietrze i straciłem świadomość na kilka minut. Następnie na miejsce przyjechała policja i straż pożarna i zaczęło się wyciąganie mnie z samochodu, co okazało się niełatwym zadaniem, ponieważ nogi miałem wbite w podłogę.

I jakie są tego następstwa?
Kość w lewej nodze jest połamana w trzech miejscach. Nie mówiąc już o torebkach i więzadłach, które są kompletnie rozwalone, więc trochę tych urazów jest. Doktor Robert Śmigielski  mówi, że przede mną około ośmiu miesięcy przerwy. Za każdym razem udawało mi się wcześniej wrócić do treningów i mam nadzieję, że i tym razem będzie tak samo.

Mam nadzieję, że nie myślisz o zakończeniu kariery?
Pod koniec tygodnia wyjdę ze szpitala. W karierze miałem już pięć zabiegów i do tej pory wszystkie mnie wzmacniały, więc mam nadzieję, że i tym razem tak będzie. Chyba z wiekiem staje się coraz lepszy, bo moje ciało ostatnio wszystko dobrze wytrzymywało i oby po powrocie było tak samo.Nie myślę o zakończeniu kariery. Zamierzam wrócić i może trzepnąć tego Władimira Kliczkę? Mam nadzieję, że dostanę jeszcze szansę walki o mistrzowski pas.

Pełna rozmowa z Andrzejem Wawrzykiem na Polsatsport.pl >>

Add a comment

Ostatniego dnia maja w Lublinie Andrzej Wawrzyk (29-1, 15 KO) miał walczyć z Albertem Sosnowskim (48-6-2, 29 KO). Wystarczyła jednak chwila i prawie pożegnał się ze światem.

W sobotę pięściarz miał wypadek na drodze krajowej numer 7, na odcinku Kielce - Jędrzejów. Wawrzyk trafił do szpitala, później przetransportowano go do warszawskiej kliniki Carolina Medical Center. Od razu było wiadomo, że ma pokruszone zęby i złamany nos, ale najpoważniej wygląda sprawa nogi. Kość pęknięta w kilku miejscach, odpryski i pozrywane ścięgna. Dzisiaj wiadomo, że we wtorek Wawrzyk przejdzie operację, a później czeka go co najmniej dziesięć miesięcy przerwy. I nie ma żadnej gwarancji, że wróci do pełnej sprawności, pozwalającej wejść do ringu. O sporcie jednak nie myśli.

Gala, podczas której miał wystąpić jednak się odbędzie. Wawrzyka, byłego pretendenta do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej, w starciu z Albertem Sosnowskim zastąpi Marcin Rekowski (14-1, 11 KO). Ten ostatni 26 kwietnia walczył w Legionowie z Oliverem McCallem, ale szybko udało się dojść do porozumienia (rozważano jeszcze ściągnięcie do Polski znanego polskim fanom ze starcia z Tomaszem Adamkiem Nagiego Aguilerę).

Add a comment

Andrzej Wawrzyk (29-1, 15 KO) dochodzi do siebie po wczorajszym wypadku na drodze krajowej nr 7 (odcinek Kielce - Jędrzejów). W dość krótkim czasie w Internecie pojawiło się wiele spekulacji na temat przyczyn i potencjalnych winowajców dotyczących owego nieszczęśliwego zdarzenia.

Jak dowiedziała się jednak redakcja ringpolska.pl, kierowca autokaru przyznał się policji, iż to on ponosi odpowiedzialność za wczorajsze wydarzenie, gdyż do wypadku doszło z jego winy.

Add a comment

Andrzej Wawrzyk (29-1, 15 KO), który dziś rano został ranny w karambolu na drodze krajowej nr 7, niebawem trafi na stół operacyjny. 

Na razie nie wiadomo, jak bardzo poszkodowany jest były challenger WBA wagi ciężkiej, ale z pierwszych relacji krakowianina wynika, że ma on obrażenia nóg i nosa. - Jak przypominam sobie siłę tego uderzenia, to cieszę się, że żyję - komentował na gorąco Wawrzyk.

Jak poinformował ringpolska.pl promotor pięściarza Andrzej Wasilewski, jego podopieczny około godz. 16.00 trafi do warszawskiej kliniki Carolina Medical Center, gdzie zostanie poddany szczegółowym badaniom. Tam też przeprowadzone zostaną wszystkie niezbędne zabiegi.

Add a comment

Andrzej Wawrzyk (29-1, 15 KO) ucierpiał w karambolu do jakiego dzisiaj doszło na drodze krajowej nr 7, na odcinku Kielce - Jędrzejów. W zdarzeniu uczestniczyło sześć samochodów.  Planowany na 31 maja pojedynek krakowianina z byłym mistrzem Europy wagi ciężkiej Albertem Sosnowskim (48-6-2, 29 KO) został odwołany.

- Zostałem zepchnięty przez autobus, który nagle zaczął zmieniać pas. Wszedłem na czołowe zderzenie z innym samochodem. Potem dopiero obudziłem się gdy rozcinali mój samochód, ponieważ miałem zaklinowane nogi. Na pewno mam złamaną nogę, prawdopodobnie także nos. Jak przypominam sobie siłę tego uderzenia, to cieszę się, że żyję - relacjonował w rozmowie z ringpolska.pl Wawrzyk.

Pojedynek z Sosnowskim miał być dla Wawrzyka trzecim tegorocznym występem. 26-latek zanotował w ostatnich miesiącach wygrane nad doświadczonymi Dannym Williamsem i Francois Bothą.

Add a comment

Andrzej Wawrzyk (29-1, 15 KO) nie ma żadnych wątpliwości, że 31 maja na gali "Wojak Boxing Night - Back To The Top" w Lublinie pokona w pojedynku o tytuł mistrza Polski wagi ciężkiej Alberta Sosnowskiego (48-6-2, 28 KO) i zakończy sportową karierę "Dragona".

http://www.youtube.com/watch?v=Tu-nozgmt68

Bilety na galę "Wojak Boxing Night" w Lublinie dostępne są na eventim.pl i ebilet.pl.

Add a comment

Jak dowiedziała się redakcja ringpolska.pl, jest duża szansa na to, że zwycięzca walki Andrzej Wawrzyk (29-1, 15 KO) - Albert Sosnowski (49-6-2, 29 KO) zostanie sklasyfikowanym na pierwszym lub drugim miejscu rankingu wagi ciężkiej Europejskiej Unii Boksu (EBU). Pięściarze skrzyżują rękawice na gali "Wojak Boxing Night" w Lublinie 31 maja.

Albert Sosnowski był już w przeszłości czempionem Starego Kontynentu, jednak musiał zrezygnować z tytułu, stając do starcia o prestiżowy pas WBC z Witalijem Kliczką. - Znam wartość pasa EBU, bo to dzięki niemu awansowałem w rankingu WBC i dostałem pojedynek o mistrzostwo świata - mówi "Dragon", który 26 kwietnia powrócił zwycięsko na ring po rocznej przerwie. 

Mistrzostwo Europy marzy się też Andrzejowi Wawrzykowi, który w ostatnich dwóch występach zanotował dwie wygrane przez nokaut. - Chcę stopniowo piąć się w światowych rankingach. Wiadomo, że nie celuję w tej chwili we Władimira Kliczkę, ale myślę, że tytuł EBU jest w moim zasięgu i na tę chwilę stawiam go sobie za cel.

Aktualnym mistrzem Europy wagi ciężkiej jest Dereck Chisora, który jednak niebawem zmierzy się z Tysonem Fury w eliminatorze WBO i nie jest wykluczone, że pas czempiona Starego Kontynentu będzie wkrótce wakujący, bo zwycięzca wewnątrzbrytyjskiej potyczki będzie celował w walkę o światowy czempionat.

Bilety na galę "Wojak Boxing Night" w Lublinie dostępne są na eventim.pl i ebilet.pl.

Add a comment