Patronat medialny


 


Już za kilka miesięcy może dojść do bardzo ciekawie zapowiadającej się walki pomiędzy Łukaszem Różańskim (12-0, 11 KO) oraz byłym pretendentem do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej Arturem Szpilką (24-4, 16 KO). Zdaniem Macieja Miszkinia, faworytem takiego pojedynku byłby "Szpila", który po raz ostatni boksował w marcu.

- Mimo wszystko w roli faworyta widziałbym Artura. Żeby przegrać z Łukaszem, musiałby zapomnieć, jak się boksuje. Czego jednak nie można wykluczyć. Tak było w walce Radczenką, w kilku innych też. Nie wykluczam zwycięstwa Różańskiego, ale jeśli Szpilka wykorzysta to, co potrafi, to z pewnością wygra - analizuje były pięściarz, a obecnie ekspert telewizyjny.

Artur Szpilka w ostatniej walce pokonał na punkty Siergieja Radczenkę, ale w opinii wielu obserwatorów werdykt sędziów był kontrowersyjny. Miał być rewanż, ale wydaje się, że ten temat jest już nieaktualny. Szpilka znów chce walczyć w kategorii ciężkiej.

- Artur sportowego wyzwania szukał w kategorii cruiser, a w wadze ciężkiej chodzi przede wszystkim o finanse. To są moje domysły, bo nie wiem, co o tym myśli Artur - mówi Miszkiń.

Szpilka po walce z Radczenką przestał współpracować z Romanem Anuczinem, teraz jego trenerem jest Andrzej Liczik. - Praktycznie codziennie obserwuję ich pracę. To jest ciężka praca. Widać zaangażowanie z obu stron. Widać też jakieś postępy, ale nie chcę już przez pryzmat treningów i zaangażowania Artura oceniać jego szans na wygranie walki. Bo kilka razy się naciąłem. Artur zaraża pozytywną energią wszystkich dookoła, ale na końcu będzie musiał pokonać swoje demony i wykorzystać w ringu to, co przygotował z trenerem Liczkiem - ocenia "Handsome".

Pełna treść artykułu na Pogongu.pl >>