Patronat medialny


 


Saul Alvarez (53-1-2, 36 KO) po zwycięstwie przez nokaut nad Siergiejem Kowaliowem (34-4-1, 29 KO) zadeklarował, że nie wyklucza definitywnie trzeciej walki z Gienadijem Gołowkinem (40-1-1, 35 KO), choć zaznaczył, że nie jest ona dla niego priorytetem.

- Planuję teraz zejść do limitu 160, 165 funtów, ale może znów zawalczę w 175. Zobaczymy, jak to się rozwinie. Poszukamy najlepszych możliwych walk. Gołowkin nie jest dla mnie prawdziwym wyzwaniem. Przeboksowaliśmy 24 rundy i pokonałem go. To żadne wyzwanie, ale jeśli będzie się to opłacało, to czemu nie? - stwierdził "Canelo".

Poproszony o komentarz do zwycięskiego pojedynku z Kowaliowem Meksykanin powiedział: - Założenie było takie, żeby być cierpliwym. Wiedzieliśmy, że to zajmie co najmniej pięć - sześć rund, zanim się do niego dobiorę. Szczerze, on jest znakomitym pięściarzem. Ja w tej wadze byłem nowy. On jest świetny, jednak trzymałem się planu i on zadziałał. Nieco później, ale skutecznie.

Alvarez przed rozpoczęciem jedenastej rundy, w której zastopował Kowaliowa, prowadził na dwóch kartach punktowych 96-94. Na trzeciej był remis 95-95.

Według statystyk sporządzonych przez Compubox do momentu przerwania walki "Canelo" doprowadził do celu 133 uderzenia, z czego 104 były tzw. "ciosami mocnymi", a 29 lewymi prostymi. Kowaliow odpowiedział 115 trafieniami - 63 lewe proste i 52 "ciosy mocne". Meksykanin bił precyzyjniej - ze skutecznością wynoszącą 39%, przy 15% Rosjanina.