Patronat medialny


 

- Bijemy się w taki sposób, że walka nie powinna trwać dwunastu rund. Myślę, że nokaut jest nieuniknionymówi "Przeglądowi Sportowemu" mistrz świata WBA wagi średniej Giennadij Gołowkin (33-0, 30 KO) przed sobotnim pojedynkiem unifikacyjnym z czempionem federacji IBF Davidem Lemieux (34-2, 31 KO).

Przemysław Osiak: Pana trener Abel Sanchez twierdzi, że David Lemieux nigdy nie został trafiony ciosem o tak niszczycielskiej sile, jaką dysponuje pan. Ma rację?
Giennadij Gołowkin: David jest ostrym puncherem, dlatego czeka nas dobry pojedynek. Będzie ciekawie. Sądzę, że nie tylko Lemieux, ale i ja sam jeszcze nie spotykałem się z tak mocno bijącym przeciwnikiem. Obaj, jak na wagę średnią, mamy dużą siłę rażenia. Dla każdego z nas będzie to wielki test.

Jak bardzo zależy panu na dwudziestym pierwszym nokaucie z rzędu i podtrzymaniu trwającej od 2008 roku passy zwycięstw przed czasem?
Ja i Lemieux bijemy się w taki sposób, że walka nie powinna trwać dwunastu rund. Myślę, że nokaut jest nieunikniony.

Kiedyś zapytano pana o strach przed walką. Zażartował pan, że strach jest tylko w szatni po walce, gdy trener Sanchez mówi, co poszło nie tak. Naprawdę jest za co pana krytykować?
Przed walką nie czuję nic. Już wiem, że zarobiłem i wiem, co powinienem zrobić. Jestem bardzo spokojny. Wszystkie walki kończę przed czasem, dlatego nie słyszę od Abela wielu krytycznych uwag. Zawsze jednak są elementy, nad którymi trzeba pracować. I my to robimy. Po walce zdarza się, że o tym rozmawiamy.

Siergiej Kowaliow, mistrz świata IBF, WBA i WBO wagi półciężkiej, po lipcowym zwycięstwie nad Nadjibem Mohammedim powiedział, że dziesięć sekund przed walką zobaczył w oczach przeciwnika strach i już wiedział, że wygra. Doświadczył pan czegoś podobnego?
Tak. Przed poprzednimi walkami często zauważałem, że rywal nie jest w najlepszym stanie emocjonalnym. Jednak przed pojedynkiem z Lemieux zaczyna się coś nowego. David mówi, że jest przekonany o swoich możliwościach. Wygląda na to, że rzeczywiście mocno w siebie wierzy.

Interesuje pana walka Andrzeja Fonfary? Podobno dzień przed walką z Lemieux zamierza pan usiąść przed telewizorem, aby obejrzeć transmisję z Chicago, gdzie polski bokser wagi półciężkiej powalczy z Nathanem Cleverlym.
Mam nadzieję, że nic nie stanie na przeszkodzie! Fonfara zaimponował mi w kwietniu w Kalifornii, gdzie oglądałem jego zwycięstwo nad Julio Cesarem Chavezem Juniorem. Andrzej jest silny. Nie zaskoczyło mnie jego zwycięstwo, ale wiele w tej walce udowodnił. I, co najważniejsze, potrafił postawić kropkę nad „i”.

Pełna treść rozmowy z Giennadijem Gołowkinem w "Przeglądzie Sportowym" >>