Patronat medialny


 

W pojedynku wieczoru gali w Las Vegas Manny Pacquiao (62-8-2, 39 KO) uległ jednogłośnie na punkty Yordenisowi Ugasowi (27-4, 12 KO). Stawką pojedynku był pas WBA kategorii półśredniej.

Walka od początku nie układała się po myśli faworyzowanego "Pacmana". 42-letniemu Filipińczykowi, który na ring powrócił po blisko dwóch latach przerwy, brakowało szybkości, mobilności i wyczucia dystansu. Skazywany przez bukmacherów na porażkę Ugas nie trafiał dużo częściej od Pacquiao, jednak jego uderzenia było wyraźniejsze i dużo mocniejsze. 

Mający dużą przewagę gabarytów Kubańczyk dobrze bił zwłaszcza obszernym prawym, którym kilka razy udało się dosłownie przesunąć "Pacmana". Ostatecznie po dwunastu rundach niezbyt porywającej rywalizacji sędziowie punktowali 116-112, 115-113, 116-112.

Manny Pacquiao, który pierwotnie zmierzyć miał się dzisiejszej nocy z Errolem Spencem Jr, po walce przyznał, że między linami zawiodły go przede wszystkim nogi. Boksujący senator zaznaczył, że z decyzją o ewentualnym zakończeniu kariery chce jeszcze chwilę poczekać. Zwycięski Yordenis Ugas zadeklarował tymczasem, że chętnie stoczy unifikacyjny pojedynek ze Spencem Jr, gdy ten wróci do zdrowia po operacji oka.