onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

Frank Warren w swoim autorskim felietonie ostro skrytykował ekipę Dilliana Whyte'a (26-1, 18 KO) za to, że nie powiadomiła Oscara Rivasa (26-1, 18 KO) i pozytywnym wyniku kontroli antydopingowej u swojego zawodnika na trzy dni przed rozegraną w ostatnią sobotę walką.

"Dwóch młodych ludzi zginęło w ringu w tym tygodniu, w tej chwili bardziej niż kiedykolwiek potrzeba nam transparentności." - napisał promotor m.in. Tysona Fury'ego. - "Musimy w interesie naszej dyscypliny jak najszybciej poznać wyniki próbki B. Cały czas nikt nie mówi o tym, że mieliśmy pozytywny rezultat badania dopingowego. Jeśli tak było, to co on w ogóle robił w ringu?"

"Tyle pytań pozostaje bez odpowiedzi, być może odpowiedzi na nie będą oczyszczające, ale musimy znać prawdę, ta zmowa milczenia nie jest w niczyim interesie. Bez względu jednak na to, jak się patrzy na tę sprawę, nikt na pewno nie podważać tego, że Rivas miał prawo wiedzieć, co się dzieje. Nikt nie czuł się w obowiązku powiedzieć mu, co według mnie jest niemoralne. Czy powstał tutaj niebezpieczny precedens, gdy widzimy w ringu pięściarza, który czeka na potwierdzenie lub oddalenie zarzutów o oszustwo? Mam nadzieję, że nie, bo powtórka tej kpiny mogłaby przynieść groźne konsekwencje ze względu na naturę tego sportu - oby nikomu w międzyczasie nie stała się jakaś krzywda." - dodał Warren.

Promujący Whyte'a Eddie Hearn w udzielonym wczoraj IFL TV wywiadzie oznajmił, że nie czuł się uprawniony przez agencję dopingową UKAD do informowania kogokolwiek o sprawie. Na zarzut o to że walka odbyła się mimo pozytywnego wyniku kontroli antydopingowej odparł, że na pojedynek - po zapoznaniu się ze sprawą - zgodziła się brytyjska komisja bokserska i gdyby walkę w tej sytuacji odwołał, naraziłby się na nieprzyjemności [w domyśle proces prawny] ze strony Whyte'a.