onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

Deontay Wilder nie może doczekać się tłumaczenia Dilliana Whyte'a (26-1, 18 KO) z wpadki dopingowej przed lipcową walką z Oscarem Rivasem (26-1, 18 KO).

W organizmie Brytyjczyka stwierdzono obecność metabolitów dianabolu. Co prawda brytyjska komisja bokserska po przesłuchania Whyte'a dopuściła go do pojedynku, jednak teraz w sprawie "The Body Snatchera" swoje śledztwo wszczęła federacja WBC, odbierając chwilowo londyńczykowi pas tymczasowego mistrza świata wagi ciężkiej.

- Zobaczymy, czym teraz się będzie tłumaczył. Może napojem energetycznym? Wstyd! - komentuje Wilder, nawiązując do poprzedniej wpadki Whyte'a, z 2011 roku, gdy wykryto u niego MHA obecne m.in. w "przedtreningówkach".

- Wszyscy wiemy, że wynik badania próbki B jest zawsze taki sam jak próbki A. Wszyscy wiemy, co on robił. Chyba sądził, że mu się upiecze. Prawdopodobnie źle obliczyli cykl - twierdzi "Bronze Bomber", który miał zmierzyć się ze zwycięzcą starcia Whyte - Rivas.