onet.pl sport



Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 


Dillian Whyte (27-1, 18 KO) nie może doczekać się powrotu na ring. 4 lipca tymczasowy mistrz świata WBC wagi ciężkiej ma skrzyżować rękawice z Aleksandrem Powietkinem (35-2-1, 24 KO).

Pojedynek miał początkowo odbyć się na początku maja, jednak został przełożony z powodu pandemii koronawirusa. Brytyjczyk liczy, że kolejnej zmiany terminu nie będzie.

- Nie jest łatwo trenować w takich warunkach, ale musimy brać pod uwagę, że data walki znowu się zmieni. Mimo to, robię wszystko, żeby 4 lipca być w jak najlepszej formie - mówi Whyte, który w grudniu wygrał na punkty z Mariuszem Wachem.

- Tamten występ nie był najlepszy. Miałem wtedy dużo na głowie, czułem, że jestem niesprawiedliwie oskarżany o coś, czego nie zrobiłem. Wszystko co masz w głowie przekłada się na walkę. W ringu z Powietkinem, będę zupełnie inny niż z Wachem - przekonuje Brytyjczyk.