onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 



Deontay Wilder (40-0, 39 KO) sądzi, że ekipa Anthony'ego Joshuy (21-0, 20 KO) wykorzystała dyrektywę WBA w sprawie walki z Aleksandrem Powietkinem (34-1, 24 KO) jako wymówki, by uniknąć unifikacyjnej konfrontacji o cztery pasy wagi ciężkiej. 

"Bronze Bomber" nie ma wątpliwości, że gdyby team Brytyjczyka poprosił World Boxing Association o zgodę na odroczenie obowiązkowej obrony, otrzymałby pozytywną odpowiedź. - Z całą pewnością uzyskaliby zgodę na walkę ze mną - twierdzi Amerykanin. 

- To akurat był najmniejszy problem, bo każdy chciał tego pojedynku. Gdy wszyscy chcą jakiejś walki, nic nie stanie jej na przeszkodzie, nie ma o tym mowy w przypadku walki tego kalibru. Przecież oni nawet ogłaszając starcie z Powietkinem, mówią o mnie. Gdzie się nie ruszyć, mówi się o naszej walce - zauważa Deontay Wilder, który w kolejnym występie zmierzy się prawdopodobnie z Dominikiem Breazealem.