onet.pl sport



Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 


Kubrat Pulew (28-1, 14 KO) jest pewny swojej wygranej przed walką o pasy WBA, WBO i IBF wagi ciężkiej z Anthonym Joshuą (23-1, 21 KO). Bułgarski challenger twierdzi nawet, że obóz Brytyjczyka nalegał na organizację walki na Wyspach z obawy przed możliwą porażką na neutralnym terenie. 

- Myślę, że to jest oczywiste, że się boją, nie widzę innego powodu - mówi Pulew w wywiadzie dla Sky Sports. - Dlaczego chcą pojedynku w Londynie? Dlaczego nie boksujemy gdzie indziej? Proponowaliśmy różne lokalizacje - Stanbuł, Las Vegas, Nowy Jork, Arabię Saudyjską. Odpowiedzi nie było, Joshua chciał tylko Londynu. 

- Ja się jednak miejscem nie przejmuję. Ja nigdy nie prosiłem o tę walkę w Sofii. Ale od samego początku nalegałem na teren neutralny - zarzeka się Bułgar, zapewniając, że pokrzyżuje plany Joshuy dotyczące starcia z Tysonem Furym (30-0-1, 21 KO).

- Joshua nie zmierzy się z Furym, bo podpisał kontrakt na walkę ze mną. W tym kontrakcie mowa jest o poważnych zadośćuczynieniach. A Fury ma jeszcze trzecią walkę z Wilderem. Ani ja ani Wilder nie ustąpimy - przekonuje Pulew i dodaje: - Jestem bardziej niż pewien tego, że pokonam Joshuę. Bez względu na kombinacje Eddiego Hearna wyjdę do Joshuy i go pobiję. To jest wypisane w gwiazdach!