onet.pl sport



Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 


Barry Heran, promujący wspólnie z synem Eddiem, mistrza świata WBA, WBO i IBF wagi ciężkiej Anthony'ego Joshuę (23-1, 21 KO) przekonuje, że w obecnej sytuacji jedyną mającą sens walką na szczycie królewskiej dywizji jest unifikacyjna konfrontacja AJ-a z czempionem federacji WBC Tysonem Furym (30-0-1, 21 KO). 

- Chcecie teraz zrobić Tysona Fury'ego z Deontayem Wilderem na warunkach zapisanych w poprzednim kontrakcie? Nie ma mowy! Nikogo na to nie stać, ta walka nie jest wystarczająco duża. Po pierwsze jest za mało pieniędzy, a po drugie, jak na niej zarobić? Po trzecie czy Boba Aruma i pozostałych na to stać? Nie słuchajcie tych bzdur. W żadnym wypadku! - mówi Hearn Senior w wywiadzie dla IFL TV.

- To dobra walka, jest zakontraktowana, ale realnie, czy można na niej zarobić? Teraz przechodzimy do Pulewa z AJ-em. Bez wpływów z biletów zarobki dla pięściarzy będą bardzo niskie. Są w stanie to zaakceptować, że zarobią dużo mniej? Być może dla obu ta walka będzie przez to mniej atrakcyjna. A może lepiej powiedzieć Pulewowi i Wlderowi: zapłacimy wam, żebyście sobie poczekali na wynik walki Joshua - Fury i jednocześnie będziecie mieli gwarancję, że będziecie następni. Kiedy to wszystko złożyć do kupy, to tylko jedna walka może teraz zrobić wielką kasę, a jednocześnie wszyscy zarobią więcej niż wcześniej - i to jest walka Joshua - Fury - twierdzi Barry Hearn.