onet.pl sport



Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 


Jest już pewne, że Anthony Joshua (23-1, 21 KO) swoją kolejną walkę stoczy poza Wyspami Brytyjskimi. 30-latek bardzo chciał po kilkunastu miesiącach przerwy wystąpić przed własną publicznością, ale pandemia koronawirusa pokrzyżowała plany.

Anglik miał wrócić na ring 20 czerwca walką z Kubratem Pulewem (28-1, 14 KO), jednak pojedynek trzeba było przełożyć z powodu pandemii koronawirusa. Spekulowano, że nową datę będzie 25 lipca, jednak ten plan też już jest nieaktualny.

- Nie ma co ukrywać, że imprezy masowe w Wielkiej Brytanii nie wrócą zbyt szybko. Anthony pragnął pokazać się swoim kibicom, jednak sytuacja wszystkich zaskoczyła - mówi Hearn.

- Nikt na świecie nie sprzedaje tylu biletów na swoje walki co Joshua. Jego pojedynek bez udziału kibiców byłby czymś smutnym, ale być może nie będziemy mieli wyjścia. Robimy jednak wszystko, żeby znaleźć lokalizację, która pozwoli zorganizować walkę z kibicami - dodaje szef grupy Matchroom.

Anthony Joshua w grudniu pokonał Andy'ego Ruiza Jr i odzyskał mistrzowskie pasy WBA, WBO i IBF wagi ciężkiej. W Wielkiej Brytanii pięściarz po raz ostatni boksował we wrześniu 2018 roku.