onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

Między Deontayem Wilderem (40-0-1 39 KO) i Dominikiem Breazealem (20-1, 18 KO) relacje są bardzo napięte od czasu bójki w lutym 2017 roku. Złą krew pomiędzy pięściarzami dało się wyczuć podczas dzisiejszej konferencji prasowej anonsującej walkę o tytuł WBC wagi ciężkiej zaplanowaną na 18 maja.

- Niedobrze mi się robi, gdy widzę tego gościa z pasem - oświadczył Breazeale. - Znokautuję go! Ludzie będą oglądać to na stojąco, gdy go będę kończył..

- Jestem podekscytowany tym pojedynkiem. Boksowałem wcześniej na galach Deontaya i zawsze kradłem mu show. Deontay w ringu nie potrafi niczego zrobić poprawnie. Wygląda jak jakiś cyrkowiec. Tylko dużo gada. 18 maja nie będzie miał jednak nic do powiedzenia! - dodał "The Trouble".

Rozstrzygnięcie walki przed czasem zapowiedział także Wilder. - Zawsze dobrze jest pozbyć się obowiązkowego pretendenta. Oni są jak mucha brzęcząca do ucha. Chcę go sprzątnąć i zrobić dla ciężkiej wagi coś większego. Chcę być jedynym mistrzem -jedna twarz, jedno nazwisko. Mam nadzieję, że on ostro trenuje, fajnie, że ma ze sobą Virgila Huntera, może on pokaże mu coś nowego. Każdy mój rywal kończył na deskach i tak samo będzie 18 maja, to będzie masakra! - oznajmił "Bronze Bomber".