onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

Wieloletni ekspert bokserski telewizji Showtime Al Bernstein uważa, że w planowanym wstępnie na wiosnę lub lato rewanżu mistrza świata WBC wagi ciężkiej Deontaya Wildera (40-0-1, 39 KO) z Tysonem Furym (27-0-1, 19 KO) nie będzie wyraźnego faworyta. W pierwszej walce przewagę miał Brytyjczyk, ale Amerykanin zapisał na swoim koncie dwa nokdauny i dzięki temu uratował remis.

- Wilder przed tamtym pojedynkiem twierdził, że Fury musi być perfekcyjny przez dwanaście rund, a jemu wystarczy jedna perfekcyjna sekunda. To jednak nie okazało się prawdą, bo Wilder był perfekcyjny przez dwie sekundy, dwa razy posłał rywala na deski, ale nie potrafił go skończyć. Uważam, że szanse w rewanżu są 50 na 50 - ocenia słynny komentator.

Zdaniem Bernsteina opinie o tym, że Fury dotrwał do ostatniego gongu tylko dzięki sędziemu ringowemu, który "liczył go zbyt długo", są nieuzasadnione. 

- Po wszystkim mierzyliśmy wspólnie z Pauliem Malignaggim czas przy tym nokdaunie i wyszło 9,5 sekundy. Wiem, że niektórzy uznali to liczenie za zbyt długie, ale w mojej opinii ono takie nie było - twierdzi Al Bernstein.