onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 



Eddie Hearn ma wątpliwości, czy faktycznie dojdzie do planowanego na 22 lutego rewanżu Tysona Fury'ego (28-0-1, 20 KO) z Deontayem Wilderem (41-0-1, 40 KO).

- Bóg jeden wie, czy ta walka się odbędzie - stwierdził szef Matchroom Boxing w rozmowie  IFL TV. - Wilder jeszcze nie ogłosił pojedynku z Luisem Ortizem. Rozumiem, że nastąpi to już niebawem. Ale popatrzcie na sobotnią walkę Fury'ego. Nikt nawet nie wie, że on walczy! ESPN i Bob Arum mają absolutną klapę, bo ta walka w ogóle nie istnieje. Hala będzie pusta, przyjdą tylko luzie z darmowymi biletami.

- Fury to oczywiście geniusz, bo podpisał wielki kontrakt i toczy teraz sobie łatwe pojedynki. Ale jego marka leci w dół, bo nikt nie wie, że on boksuje. Bił się z Tomem Schwarzem, a teraz ma Otto Wallina. Tyle się mówi o oglądalności ESPN, a jakoś nikt nie wie, że Fury boksuje. Nikt nie przyjdzie do hali. Kto w ogóle teraz o nim mówi? To przecież jest Fury - powinien być największym ciężkim na świecie, a walczy w sobotę i nikt o tym nie wie. Cała ta sprawa z rewanżem Fury - Wilder wydaje się dziwna. Nie wiem, co tam się dzieje - dodał promotor Anthony'ego Joshuy.

Wg informacji podawanych od jakiegoś czasu przez obie zainteresowane strony kontrakty na drugi pojedynek Wildera z Furym zostały już dawno podpisane. Zdaniem zwykle bardzo dobrze poinformowanego brytyjskiego eksperta bokserskiego Steve'a Bunce'a, walka jednak raczej nie odbędzie się 22 lutego.