onet.pl sport



Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

Wczoraj oficjalnie ogłoszono, że 22 lutego w MGM Grand w Las Vegas dojdzie do rewanżowego boju o pas WBC wagi ciężkiej pomiędzy Deontayem Wilderem (42-0-1, 41 KO) i Tysonem Furym (29-0-1, 20 KO). Obaj niepokonani giganci przed zbliżającym się starciem są bardzo pewni siebie.

- Cieszę się, że w końcu dojdzie do tego rewanżu - mówi dzierżący trofeum World Boxing Council Wilder. - Chcę dać fanom to, na co czekają. Udawało mi się to w poprzednich występach, przeciw Fury'emu, Breazeale'owi i Ortizowi. To były widowiskowe wydarzenia uwieńczone tym, czego ludzie pragną - nokautami. W pierwszej walce pokazałem, że mogę go znokautować. Pojedynek był bardzo kontrowersyjny, ale obiecuję, że tym razem żadnych kontrowersji już nie będzie. Wykończę robotę!

- Koniec kombinowania, data została ustalona i Bomb Squad zostanie bezpiecznie zdetonowany, a na tronie zasiądzie nowy król. Dla mnie to jest niedokończona sprawa, ale 22 lutego ten menel w końcu dostanie to, na co zasługuje. Nie mogę się doczekać! - zapowiada Fury.

W kontrakcie na drugi pojedynek Wilder - Fury zapisano także możliwość organizacji trzeciej walki, do której dojść miałoby latem 2020 roku.