onet.pl sport



Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

Tyson Fury (30-0-1, 21 KO) przed rewanżem z Deotayem Wilderem (42-1-1, 41 KO) otwarcie deklarował, że zamierza pokonać Amerykanina przez nokaut. "Król Cyganów" na osiem tygodni przed walką zmienił trenera na SugarHilla Stewarda, a niedługo potem oświadczył, że do ringu wyjdzie bardzo ciężki i dzięki dużej masie i ofensywnej taktyce rozstrzygnie pojedynek z "Bronze Bomberem" przed czasem. Jak zapowiedział, tak zrobił... Teraz nowy czempion WBC wagi ciężkiej ma apetyt na kolejne nokauty.

- To dopiero początek! - przekonuje Fury. - Ja i SugarHill mieliśmy teraz tylko siedem tygodni, by popracować nad stylem, który w Kronk Gym rozwijał się przez lata. Ale ja szybko się uczę i zaraz znów wracam do pracy. Kolejni rywale będą padali jeden po drugim!

- Nie zapominajcie, że mówiono wcześniej o mnie, że nie mam ciosu. Deontay opowiadał, że mam poduszki a nie pięści. Ale chyba wyszło nieźle jak na starego grubasa bez ciosu, co? - pyta retorycznie "Gypsy King", który - co ciekawe - rozbił Wildera w rękawicach marki Paffen, mających opinię "miękkich". 

Tyson Fury o sile swojego ciosu będzie miał okazję przekonać kibiców być może już w lipcu - na ten miesiąc planowana jest wstępnie trzecia walka z Deotayem Wilderem, o ile Amerykanin się na nią zdecyduje.