onet.pl sport



Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

Promotor Tysona Fury'ego (30-0-1, 21 KO) Frank Warren skomentował słowa Eddiego Hearna, który ostatnio zasugerował, że prowadzony przez niego Dillian Whyte (27-1, 18 KO) mógłby bez walki zastąpić "Króla Cyganów" na tronie WBC wagi ciężkiej. Miałoby się tak stać, gdyby brytyjska komisja antydopingowa UKAD wznosiła zamknięte już dochodzenie przeciw Fury'emu z 2015 roku po tym, jak jeden ze świadków w sprawie oświadczył, iż zeznał przed laty nieprawdę. Wówczas Whyte jako czempion "tymczasowy" miałby - według Hearna - zostać uznany za mistrza pełnoprawnego w zastępstwie zawieszonego rodaka.

- Jak mówiłem już wcześniej nie sądzę, by UKAD zajęło się tą sprawą - stwierdził Warren. - Ale po co w ogóle są te komentarze Hearna? Czyżby próbował ukraść tytuł dla Whyte'a?

- Dlaczego Hearn nie załatwił swojemu zawodnikowi mistrzowskiej szansy, gdy tak długo był numerem 1 w rankingu? Czyżby teraz chciał pójść na łatwiznę? Tak samo zrobił z Anthonym Joshuą, gdy zdobyli pas IBF po wygranej z Charlesem Martinem zamiast spróbować sił z mocnym rywalem - dodał promotor Fury'ego.

Realnie rzecz oceniając, szanse, by UKAD w świetle ostatnich wydarzeń wróciła do sprawy Tysona Fury'ego są niemal zerowe, bo "Gypsy King" już został w wyniku zakończonego ugodą śledztwa skazany na dwuletnią dyskwalifikcję. Dodatkowo wszystko wskazuje na to, że zeznania "wątpliwego" świadka nie zostały uznane za dowód wystarczający, bo UKAD ostatecznie swoje zarzuty utrzymała.