Patronat medialny


 


Po sobotniej porażce Dilliana Whyte'a z Aleksandrem Powietkinem nie ma już formalnym przeszkód ze strony federacji WBC, by w najbliższym możliwym terminie doszło do unifikacyjnej walki Tysona Fury'ego (30-0-1, 21 KO) z Anthonym Joshuą (23-1, 21 KO). "Król Cyganów" musi jeszcze "tylko" pokonać Deotaya Wildera (42-1-1, 41 KO). Brytyjczyk, choć jest faworytem, nie zamierza lekceważyć potężnie bijącego "Bronze Bombera".

- Widzieliście w sobotę [Whyte'a] - jeśli się lekceważy przeciwnika, można ostro oberwać w szczękę - tłumaczy Fury. 

- Ja teraz skupiam się tylko na Wilderze, najniebezpieczniejszym bokserze na tej planecie i w historii boksu. Dla mnie Wilder to w tej chwili najgroźniejszy ciężki - przekonuje czempion WBC.

Do trzeciej konfrontacji Wildera z Furym dojdzie pod koniec tego lub na początku przyszłego roku. Pierwsza walka pięściarzy zakończyła się remisem, drugą przez techniczny nokaut wygrał Brytyjczyk.