Błąd
  • Szablon wyświetlający jest niedostępny. Skontaktuj się z administratorem witryny.

Boks w Polsce

Saleta o Kliczce, Masternaku, Szpilce i nie tylko...

Saleta

Zapraszamy do lektury wywiadu z Przemysławem Saletą, w której były mistrz Europy wagi ciężkiej komentuje ostatnie wydarzenia w świecie boksu.

- Zacznijmy od walki Władimira Kliczko z Aleksandrem Powietkinem. Czy w pana opinii walka była nieczysta ze strony Ukraińca?
Przemysław Saleta: Szczerze mówiąc to nie. Generalnie to obaj bracia prowadzą swoje walki w dystansie. Nie boksują w zwarciu czy półdystansie. W walce Kliczko - Powietkin wyglądało to tak jak wyglądało, ale to dlatego, że Powietkin zostawiał nogi z tyłu.  Rosjanin nie podchodził nogami, tylko pochylał się do przodu, w związku z tym dlatego walka miała taki przebieg. Był moment w walce, w którym Powietkin się przewrócił, wynikało to właśnie z powodu zostawiania nóg z tyłu. Tak naprawdę to Kliczko nie musiał wieszać się na swoim rywalu, wystarczyło zejść z linii. Dominacja Władimira była niepodważalna, natomiast było widać u Władimira coś, co mnie denerwuje. Mianowice strach przed przyjęciem mocnego ciosu. Dlatego lewy prosty Ukraińca nie funkcjonował tak jak powinien, był ciosem "pchanym". Mogliśmy zaobserwować też sytuację, w której Władimir szedł w kierunku Powietkina z wyprostowanymi rękami, tylko po to, żeby klinczować. Rosjanin jednak nie był wstanie tego wykorzystać. Jeżeli znajdzie się ktoś, kto będzie "szybszy na nogach", żeby umiejętnie skrócić dystans, ponadto będzie posiadał mocne uderzenie, to Władimir może mieć problem.

- Czy ten strach Władimira przed przyjęciem mocnego ciosu wynika z jego trzech porażek? Przypomnijmy, że młodszy z braci Kliczko przegrywał na ringach zawodowych trzykrotnie i wszystkie porażki, były przegranymi przed czasem.
Nie koniecznie, na jego przegrane składały się różne rzeczy.  W przypadku porażki z Ross’em Purittym, było to złe rozłożenie sił. Nie boksuje się dwunastu rund w wadze ciężkiej, w taki sposób w jaki zrobił to w walce z Puirittym. Jeżeli chodzi o walkę z Corrie Sandersem, to pamiętajmy o tym, że Sanders miał bardzo szybkie ręce i mocne uderzenie. Władimir w tej walce za szybko chciał oddać i dlatego się przewrócił. Natomiast walka z Lamonem Brewsterem była  dziwna, tajemnicze okoliczności, które towarzyszyły tej walce, nie zostały wyjaśnione. Władimir podczas walki z Brewsterem wywrócił się wraz ze swoim przeciwnikiem, nie miał siły wstać. Po walce przebadano Ukraińca, wysłano próbki to Los Angeles i te zaginęły w niewyjaśnionych okolicznościach. Generalnie to wydaje mi się ,że Władimir jest w znacznie gorszej kondycji psychicznej niż jego brat Witalij. Pamiętam taką sytuację, w której Władimir miał boksować z solidnym Amerykaninem, nie pamiętam nazwiska tego pięściarza. Niestety zaczął gorączkować przed walką i zastąpił go Witalij, który "z biegu" zastąpił brata i znokautował swojego rywala. To jest dobry przykład odporności psychicznej Witalija.

- Chciałem zapytać o Mateusza Masternaka i jego porażkę z Grigorijem Drozdem. To była weryfikacja umiejętności Masternaka czy wpadka?
Szczerze, to myślę, że  wypadkowa jednego i drugiego. Pewne jest to, że Masternak nie był przygotowany, tak jak powinien być. Źle wyglądał szybkościowo, co jest wynikiem sparingów z zawodnikami  wagi ciężkiej. Sparingi z zawodnikami  kategorii ciężkiej, nie pomogły mu w przygotowaniach, do lżejszeg i szybkiego Drozda. Walki sparingowe mogły pomóc Edmundowi Gerberowi, który szykował się na ruchliwego Derecka Chisorę, a Mateusz min. sparował z Gerberem. Umówmy się,  Masternak nie generuje wielkich pieniędzy, więc przy podpisywaniu kontraktu powinien sobie zdawać sprawę z tego, że będzie wykorzystywany jako sparingpartner. Wydaje mi się, że Masternak powinien być  przygotowywany pod swojego rywala. Następną rzeczą, która była uderzająca to brak taktyki. Ja tam nie widziałem żadnej taktyki, dobrej czy nawet złej. Mateusz po prostu boksował rundę po rundzie, czasem lepiej, czasem gorzej, ale bez żadnego pomysłu.

- Drozd jednak boksował bardzo luźno jak na szkołę rosyjską..
Tak, natomiast Drozd boksował tak jak zawsze. Niewiadoma formy Rosjanina, wynikała z  braku aktywności ringowej, ale jego styl boksowania się nie zmienił. Drozd jest zawodnikiem solidnym w każdej płaszczyźnie swojego warsztatu bokserskiego. Nie jest to pięściarz wybitny w jakimś elemencie. Mam tu na myśli wszystko: technikę, szybkość czy siłę ciosu. Wracając do Masternaka, to chciałbym zaznaczyć, że beznadziejna była praca narożnika Mateusza. Ograniczała się tylko do podbudowania psychicznego typu: "On już nie ma siły".  Jedyna  podpowiedź to lewy/prawy. Jednak  ciosami prostymi  nie można zdobyć czy obronić żadnego tytułu.  Mateusz boksował bardzo sztywno w przeciwieństwie do Drozda, którego głowa cały czas się ruszała, nawet jak nie zadawał ciosów. Przez to był bardzo trudnym celem do trafienia. Kolejna sprawa to weryfikacja szczęki Masternaka - jego odporność na ciosy była do tej pory zagadką. Drozd nie należy do "puncherów" , mimo to nogi Polaka kilkukrotnie się ugięły. W kontekście walki np. z Krzyśkiem Włodarczykiem, możemy sobie wyobrazić co stałoby się gdyby "Diablo" trafił Masternaka. Drozdowi trzeba przyznać, że był świetnie przygotowany: umiejętnie rwanie tempa, pozostawanie w ciągłym ruchu.

Cały wywiad z Przemysławem Saletą na stronie boxingpassion.com >>