onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 



Tomasz Jabłoński pokonał Dżabę Chositaszwilego. Koszmarna pomyłka sędziego z Algierii może go kosztować wyśniony awans na igrzyska olimpijskie.

- Mam nadzieję, że tak się nie stanie, ale skrajnie niekompetentny sędzia z Algierii mógł zniszczyć karierę Tomasza Jabłońskiego. Po raz pierwszy widziałem, by po wygranej walce pięściarz miał łzy w oczach – komentuje Jarosław Kołkowski, menedżer Rafako Hussars Poland.

W sobotę lider naszego zespołu miał utrzymać prowadzenie w olimpijskim rankingu ligi WSB w kategorii średniej (75 kg). Tak się jednak nie stało. Z drużyną Azerbaijan Baku Fires (Husaria przegrałą mecz 2:3) do Gdańska przyleciał Gruzin Dżaba Chositaszwili, w WSB legitymujący się dobrym bilansem walk (8-3). Jabłoński ze swojego zadania wywiązał się wzorowo. Wygrał wszystkie rundy (50:45), jak ocenili to sędziowie z Bułgarii i Litwy. Algierczyk Sid Ali Mokretari trzy rundy przyznał jednak Chositaszwilemu (47:48). 26-latek z Gdyni wygrał niejednogłośnie na punkty. Z tego powodu do rankingu zdobył tylko cztery punkty, zamiast pięciu, a jego walka o igrzyska olimpijskie poważnie się skomplikowała.

Jabłońskiego (25 punktów, 5 zwycięstw i 1 porażka), w rankingu zdystansowali Kubańczyk Arlen Lopez Cardona (Cuba Domadores) oraz Uzbek Hurszidbek Normatow (Ukraine Otamans). Polak spadł na 3. miejsce na liście, a olimpijski paszport do Rio de Janeiro zdobędzie tylko dwóch bokserów. Konkurenci też mają po 25 punktów, jednak Lopez wygrał więcej walk przed czasem, a Normatow ma więcej jednogłośnych zwycięstw na punkty. Co więcej, liderem zestawienia za tydzień najprawdopodobniej zostanie... Rosjanin Petr Chamukow (Russian Boxing Team), który pięć kolejnych punktów po zaległym meczu z Algeria Desert Hawks (do tej pory zgromadził ich 20) powinien mieć jak w banku.

– Tomek był załamany, ale przekonuję go, że naprawdę wiele może się jeszcze zmienić – zaznacza Kołkowski. Jabłoński, Lopez, Normatow i Chamukow w fazie grupowej WSB ostatnie walki stoczą za trzy tygodnie. 18 kwietnia w Szczecinie nasz pięściarz podejmie rywala z USA Knockouts. Będzie faworytem, niezależnie od tego, czy do Polski przyleci Anthony Campbell (14 punktów w rankingu), czy inny pięściarz. Punkty straci Normatow lub Chamukow, bowiem zmierzą się w Kijowie, podczas meczu "Atamanów" z Rosjanami.

– Idealnym rozwiązaniem jest niejednogłośne zwycięstwo Normatowa lub Chamukowa. Wówczas Tomek, zdobywając pięć punktów w Szczecinie, wywalczy awans na igrzyska. Po cichu liczymy też na to, że Kubańczycy nie wystawią Lopeza. On i tak bez problemu wywalczy kwalifikację w turnieju kontynentalnym, a jeśli zdobędzie ją teraz, nie wystąpi w tegorocznych mistrzostwach świata – tłumaczy Kołkowski.

O boksie przeczytasz także w "Przeglądzie Sportowym" >>

Nie masz uprawnień do komentowania

Najnowsze komentarze