Patronat medialny


 


Aleksy Kuziemski"Nie chcę teraz płakać nad rozlanym mlekiem. Dałem się mocno trafić już w pierwszym starciu i ten moment ustawił wszystko. Jednak uważam, że Suchocki jest w moim zasięgu" - mówi Aleksy Kuziemski (19-2, 4 KO) w wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego" po piątkowej porażce z Dmitrijem Suchockim (16-1, 11 KO).

Przegląd Sportowy: Pana walka z Dmitrijem Suchockim w Sankt Petersburgu zakończyła się szybką porażką. Sędzia przerwał pojedynek już w szóstej rundzie.
Aleksy Kuziemski:
Fakt, miało być inaczej. Od drugiej rundy nie było tak, jak chciałem. Nie chcę teraz płakać nad rozlanym mlekiem. Dałem się mocno trafić już w pierwszym starciu i ten moment ustawił wszystko. Jednak uważam, że Suchocki jest w moim zasięgu.

PS: Rywal w pierwszej rundzie, w przeciwieństwie do pana, był liczony. To efekt pana ciosu, ale i złego ustawienia Rosjanina.
AK:
W ringu nie wszystko da się analizować, a powtórek jeszcze nie widziałem. Niestety, ja przyjąłem ten mocny cios, o którym już mówiłem, po tym jak Suchocki został wyliczony.

PS: Czy pana zdaniem sędzia podjął słuszną decyzję przerywając walkę?
AK:
Na pewno w szóstej rundzie nie przeważałem. Do sędziów też nie mam pretensji o taką, a nie inną decyzję. W momencie przerwania pojedynku nie byłem zamroczony. Naprawdę, ta potyczka spokojnie mogła trwać.

PS: Jakie teraz ma pan plany?
AK:
Chcę kilka dni odpocząć, a później się zastanowię. Teraz, na gorąco, nie chcę podejmować żadnej decyzji. Ciągle jednak uważam, że stać mnie na dobre walki z najlepszymi.

PS: Może wróci pan do Polski i będzie walczył na galach któregoś z polskich promotorów?
AK:
Zawsze chciałem walczyć w rodzinnym kraju i jeśli pojawi się korzystna oferta, to dlaczego nie? Mówiąc „korzystna" nie mam na myśli tylko pieniędzy, bo są inne ważne sprawy, a więc to jak ktoś prowadzi boksera, jak dba o jego rozwój i tak dalej. W tej chwili naprawdę nie ma o czym mówić. Za tydzień, po rozmowach z moimi promotorami, będę mądrzejszy. Teraz nie chcę spekulować.

Cały wywiad Kamila Wolnickiego w "Przeglądzie Sportowym"