onet.pl sport



Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

 

W wywiadach zapowiada pan, że tym razem znokautuje pan Andrzeja Fonfarę. Skąd ta pewność?
Adonis Stevenson: Moim celem zawsze jest nokaut, wyniosłem to z Kronk Gymu, gdzie reprezentowałem zespół trenera Emanuela Stewarda. Uczył mnie, żebym zawsze dążył do zwycięstwa przed czasem. I będę to robił w rewanżu z Fonfarą, choć oczywiście z pewną dozą ostrożności. Więc jeśli pytacie mnie, jaki scenariusz jest najbardziej realny, odpowiadam: moje zwycięstwo przez nokaut. Ta walka nie potrwa dwunastu rund.

Pojedynek sprzed trzech lat z Polakiem uznaje pan za jeden z najtrudniejszych w karierze? Oprócz Fonfary tylko Sakio Bika wytrzymał z panem pełne dwanaście rund.
Wiecie, walka z Fonfarą nie wyglądała tak dobrze, jak powinna. Nie byłem do niej najlepiej przygotowany. Leczyłem kontuzję pleców i trenowałem krócej. Chciałem mieć pewność, że w ogóle będę w stanie wejść na ring. I już na samym początku przytrafiła mi się kolejna kontuzja, przez większą część walki uderzałem tak naprawdę jedną ręką. W rewanżu różnica będzie widoczna. Wiem, że Fonfara to dobry bokser i twardy gość, więc go nie lekceważę. Będę bardzo dobrze przygotowany, bo to pretendent do pasa z prawdziwego zdarzenia.

We wrześniu skończy pan 40 lat, ale nie widać po panu zmęczenia materiału.
Oczywiście, że nie. Zacząłem zawodową karierę w 2006 roku jako 29-latek i nic mnie przez te lata szczególnie nie zmęczyło. Moje ciało jest nienaruszone, z tego względu mogę walczyć na najwyższym poziomie jeszcze przez parę lat. Zacząłem trenować późno, dbam o swój organizm, żyję zdrowo, nie piję, dobrze się odżywiam i dlatego nieustannie wygrywam. Jako że potrafię mocno przyłożyć, niewiele moich walk nie zakończyłem przed czasem. A przede wszystkim nadal mam pod dostatkiem motywacji do boksu. Gdyby mi jej zabrakło, wycofałbym się.

Wiadomo, że Fonfara wolno się rozkręca, w ostatniej walce ledwie dogonił wygrywającego na punkty Chada Dawsona, nokautując go w ostatniej rundzie. To nie zaszkodzi mu w Montrealu?
Nie zastanawiam się nad tym, co on zrobi. Zapewne znowu zacznie wolno i pewnie będzie się spodziewał, że osłabnę gdzieś w połowie walki. Ale zdziwi się, bo będę gotowy na dwanaście ostrych rund. Sądzę, że Fonfara zechce wytrzymać mój napór, a od dziesiątej rundy pójść na całość. On pewnie liczy na to, że nie będę miał wtedy sił. Tylko że będę miał ich mnóstwo.

Pełna treść artykułu w "Przeglądzie Sportowym" >> 

 

Add a comment

Około godz. 04.15 polskiego czasu w nocy z soboty na niedzielę do ringu Andrzej Fonfara (29-4, 17 KO) i mistrz świata WBC wagi półciężkiej Adonis Stevenson (28-1, 23 KO). Pojedynek będzie główną atrakcją gali w Montrealu. 

Polscy widzowie pojedynek "Polskiego Księcia" z "Supermanem" obejrzą w Polsacie Sport, który swoją relację z Kanady rozpocznie już od godz. 01.00 w nocy. W telewizyjnym studio zasiądą Janusz Pindera, Fiodor Łapin, Maciej Sulęcki oraz Maciej Miszkiń.

W Montrealu na ring po blisko dwuletniej przerwie wróci m.in. mający polskie korzenie Mikael Zewski oraz dojdzie do eliminatora WBC wagi półciężkiej pomiędzy Jeanem Pascalem i Eleiderem Alvarezem.

Add a comment

Już za kilkanaście godzin na ringu w Montrealu Andrzej Fonfara (29-4, 17 KO) zmierzy się w rewanżowym pojedynku z mistrzem świata WBC wagi półciężkiej Adonisem Stevensonem (28-1, 23 KO). Czołowy polski pięściarz bez podziału na kategorie wagowe Maciej Sulęcki wierzy w zwycięstwo rodaka, jednak zaznacza, że Fonfara będzie musiał być bardzo uważny w obronie.

Add a comment

Andrzej Fonfara (29-4, 17 KO) i Adonis Stevenson (28-1, 23 KO) zmieścili się w limicie wagi półciężkiej przed walką o tytuł mistrza świata federacji WBC. Rewanżowy pojedynek pięściarzy będzie główną atrakcją gali w Montrealu. Transmisja w nocy z soboty na niedzielę od godz. 01.00 w Polsacie Sport.

 

Add a comment

Dziś  w nocy na gali w Montrealu (29-4, 17 KO) po raz drugi stanie do walki o pas WBC wagi półciężkiej. Rywalem "Polskiego Księcia" będzie Adonis Stevenson (28-1, 23 KO), z którym Polak przegrał na punkty po emocjonującym pojedynku w maju 2014 roku.

Add a comment

Andrzej Fonfara (29-4, 17 KO) i Adonis Stevenson (28-1, 23 KO) zmieścili się w limicie wagi półciężkiej podczas oficjalnej ceremonii ważenia przed galą organizowaną w Montrealu. Polak wniósł na wagę 79 kg, zaś jego rywal 78,7 kg.

Pięściarze będą rywalizować o należący do Kanadyjczyka tytuł mistrza świata WBC wagi półciężkiej. Dla "Supermana" będzie to ósma obrona pasa World Boxing Council.

Fonfara stanie przed szansą, żeby zostać piątym polskim mistrzem świata w boksie zawodowym. Transmisja gali w nocy z soboty na niedzielę od godz. 01.00 w Polsacie Sport.

Add a comment

Andrzej Fonfara (29-4, 17 KO) dostał to co chciał, rewanż z Adonisem Stevensonem (28-1, 23 KO). Teraz czas na spełnienie marzeń i wygraną. Stawką jest należący do Kanadyjczyka pas mistrza świata organizacji WBC w wadze półciężkiej.

Kiedy w 2006 roku pochodzący z Haiti, 29-letni Adonis Stevenson i 18-letni Andrzej Fonfara zaczynali zawodową karierę, pas ten należał do Tomasza Adamka. "Góral" straci go rok później, przegrywając na Florydzie z Chadem Dawsonem i zmieni kategorię na wyższą. W 2013 roku Stevenson dostanie wreszcie swoją wielką szansę i stanie w ringu z Dawsonem. W starciu dwóch mańkutów Kanadyjczyk znokautuje Amerykanina już w pierwszym starciu i założy pas należący wcześniej do Adamka.

Po kilkunastu miesiącach na drodze Stevensona stanie Fonfara. Chłopak spod Radomia, z Białobrzegów, który na zawodowym ringu debiutował w Ostrołęce, ale drugą walkę już w USA, gdzie mieszka. W Chicago kończy budowę domu, tam jest teraz jego miejsce na ziemi. Pamiętam jak na jednej z gal w Newark, w Prudential Center,gdy główną postacią był Adamek, ona walczył za jednego dolara. Ma ten kontrakt do dziś.

Wtedy, w 2014 roku, Stevenson był wielkim faworytem. W trzeciej i piątej rundzie miał Fonfarę na deskach, w dziewiątej, po prawym prostym Polaka sam padł na matę. Był w tarapatach, Andrzej nie wykorzystał jednak szansy, nie dokończył dzieła. Ale tym przegranym pojedynkiem Fonfara otworzył sobie drzwi do bogatszego, bokserskiego świata, bo zrobił wrażenie, pokazał charakter i możliwości.

Co było później pamiętamy: pokonał silnego Doudou Ngumbu, upokorzył Julio Cesara Chaveza Jr, który nieroztropnie postanowił spróbować swych sił w wadze półciężkiej i mocno się sparzył, przegrywając przed czasem. Kolejna wygrana, tym razem z byłym wtedy mistrzem świata, Walijczykiem Nathanem Cleverlym też odbiła się głośnym echem, bo obaj zadali rekordową liczbę ciosów, a pojedynek kandydował do miana Walki Roku.

I kiedy był już bardzo blisko rewanżu ze Stevensonem, w ubiegłym roku został znokautowany u siebie, w Chicago, przez Joe Smitha Jr. To był bardzo bolesny nokaut, bo pod znakiem zapytania postawił przyszłość Fonfary. Ale ten się nie poddał. Zmienił tylko klimat i trenera. Z żoną i małym dzieckiem przeniósł się na czas przygotowań do San Francisco, do Virgila Huntera, trenera Andre Warda, jednego z najbardziej cenionych w tym fachu.

Trzy miesiące temu miał życiowy sprawdzian, walkę o wszystko z Chadem Dawsonem w nowojorskiej Barclays Center. Dla byłego mistrza to było również wyjątkowe wyzwanie. Wygrana dawałaby mu jeszcze nadzieję na kolejną szansę, porażka praktycznie kończyła karierę. Dawson prowadził na punkty, ale ostatnie słowo należało do Fonfary. W dziewiątej rundzie rzucił byłego mistrza na deski, a w ostatniej, dziesiątej, wykończył. Takie zwycięstwa budują morale, wiarę w siebie, i na to teraz liczy Virgil Hunter. Blisko 40-letni dziś Stevenson wprawdzie znów jest faworytem, ale za takiego uważa się też Fonfara.

Cały tekst Janusza Pindery na polsatsport.pl >>

Add a comment

- Stevenson jest coraz starszy, mam nadzieję, że Fonfara to wykorzysta - mówi Marek Matyja o sobotniej walce Andrzeja Fonfary z mistrzem świata WBC wagi półciężkiej Adonisem Stevensonem. Matyja aktualnie przygotowuje się do sierpniowej walki o mistrzostwo Polski w limicie do 79 kilogramów z Dariuszem Sękiem.

 

Add a comment

Przedstawiliśmy już nieco inne, zaprezentowane przez Premier Boxing Champions, spojrzenie na Adonisa Stevensona (28-1, 23 KO), mistrza świata WBC. Przed sobotnią walką, czas na jego rywala - Andrzeja Fonfarę (29-4, 17 KO).

Jaka wygląda Twoja lista najlepszych pięściarzy świata wagi półciężkiej?
Andrzej Fonfara: 1. Andre Ward, 2. Adonis Stevenson, 3. Siergiej Kowaliow. Jestem na czwartym miejscu, numer pięć to Eleider Alvarez. Jest też kilku innych dobrych pięściarzy, na przykład Artur Beterbiew.

Z jakim pięściarzem z historii boksu chciałbyś walczyć i jaki byłby rezultat?
Z Bernardem Hopkinsem. Chciałem tego już przed walką w której Joe Smith Jr go znokautował. To był wielki mistrz, to wielkie nazwisko. Myślę, że wygrałbym, znokautował go w podobny sposób, jak zrobił to Smith Jr. Zwycięstwo Joe nad Hopkinsem było dla mnie dobre. Gdybym któregoś dnia dostał rewanż, to też byłaby dobra wiadomość, ponieważ Joe wygrał z legendą.

Gdyby zrobiono film o Twoim zyciu, kto grałby główną rolę?
Ostatnio oglądałem "Króla Artura", bardzo mi się podobało. Aktor, który odgrywał główną rolę, Charlie Hunnam, jest trochę do mnie podobny... więc pewnie on by grał mnie.

Zakończ zdanie. Gdybym nie był pięściarzem...
To pewnie piłkarzem, bramkarzem. Zanim zacząłem przygodę z boksem, trochę bawiłem się piłką, byłem właśnie bramkarzem. Kiedy mam czas pomiędzy obozami treningowymi, ciągle gram w piłkę.

Gdybyś mógł zjeść kolację z kimkolwiek z historii, z kim dzieliłbyś stół?
Na pewno z polskim papieżem Janem Pawłem II. Dalej z Neilem Armstrongiem, pierwszym człowiekiem, który chodził po Księżycu. Pozostała dwójka? Barack Obama i Bruce Lee. Może Bruce by mi zdradził tajemnicę swojego dwucentymetrowego uderzenia?

Możesz zmienić świat. Co byś zrobił?
Koniec wojen. Koniec terroryzmu.

Add a comment