onet.pl sport



Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

 

- Pas będzie prezentem urodzinowym dla syna, który w lipcu skończy rok - mówi "Super Expressowi" Andrzej Fonfara (29-4, 17 KO), który w sobotę na gali w Montrealu skrzyżuje po raz drugi rękawice z mistrzem świata WBC wagi półciężkiej Adonisem Stevensonem (28-1, 23 KO).

Podobno nie wchodzi się dwa razy do tej samej wody. A ty znów walczysz ze Stevensonem.
Andrzej Fonfara: Nie jestem przesądny. Przyjąłem to wyzwanie, nie było innej opcji.

Twój synek i żona będą ci kibicować?
Tak, ale z domu w Chicago. Przywiozę im pas mistrzowski. Będzie prezentem urodzinowym dla syna, który w lipcu skończy rok. Mam nadzieję, że będziemy świętować w nowym domu, którego budowę właśnie kończę.

Masz nowego trenera, zmieniłeś się od poprzedniej walki ze Stevensonem?
Na pewno. Jestem dynamiczniejszy, szybszy i dokładniej zadaję ciosy. A Stevenson nie robi się młodszy. Za rok stuknie mu czterdziestka, to już powoli widać w ringu. Lat się nie oszuka.

Walka coraz bliżej. Jak wygląda końcówka twoich przygotowań?
Zwolniłem tempo, tylko lekki trening, aby nie zardzewieć. Miałem bardzo dobry obóz treningowy. Intensywne treningi dwa razy dziennie z kilkugodzinną przerwą. To było jak praca na etacie, do domu wracałem pod wieczór.

Pełna treść artykułu w "Super Expressie" >> 

 

Add a comment

– Chcę udowodnić kibicom boksu na świecie, że Polacy to wojownicy z krwi i kości – powiedział Sport.tvp.pl Andrzej Fonfara (29-4, 17 KO), który w sobotę na gali w Montrealu zmierzy się z Adonisem Stevensonem (28-1, 23 KO). Dla "Polskiego Księcia" będzie to druga próba wywalczenia światowego czempionatu.

Wszystko zapięte na ostatni guzik?
Andrzej Fonfara: Tak. Jestem zadowolony z obozu przygotowawczego, za mną osiem ciężkich tygodni, przepracowanych naprawdę solidnie. Kondycyjnie i wytrzymałościowo czuję się znakomicie, teraz przede mną już tylko ostatnie lekkie treningi, unormowanie wagi, ostatnie medialne obowiązki i ważenie. A potem przemówią pięści!

Będzie pan walczył na terenie wroga. Jakieś obawy w związku z tym?
Żadnych. W tej samej hali walczyliśmy za pierwszym razem i choć witały mnie gwizdy i buczenie, to po walce kibice pożegnali mnie oklaskami i poklepywaniem po plecach. Teraz na trybunach ma być wielu fanów z Polski, wielu z Chicago, w Kanadzie też jest wielu naszych rodaków. A co do sędziów, to też nie mam większych obaw, to walka o mistrzostwo świata, a punktowaniem zajmować się będą profesjonaliści. Najlepiej jednak nie zostawiać swojego losu w rękach osób trzecich i po prostu znokautować Stevensona.

Czuje pan, że dźwiga na barkach ciężar całego polskiego pięściarstwa. Polska ma szansę mieć ponownie zawodowego mistrza świata.
Presji z tego powodu nie odczuwam, wręcz dodatkową motywację, która i tak jest duża. Chcę zostać mistrzem świata dla siebie i dla Polski, chcę udowodnić kibicom boksu na świecie, że Polacy to wojownicy z krwi i kości.

Wracając do dopingu – w hali kibicować będą panu m.in. Artur Szpilka oraz Artur Boruc. Mocne wsparcie.
Mam nadzieję, że chłopaki pozdzierają gardła i nie zamilkną przez całą walkę. Zawsze mogę na nich liczyć, ich obecność wiele dla mnie znaczy. Poza dwoma Arturami nie zabraknie innych moich bliskich znajomych, nie mogę ich wszystkich zawieść.

 Pełna treść artykułu na Sport.tvp.pl >>

 

Add a comment

Mistrza świata WBC wagi półciężkiej Adonisa Stevensona (28-1, 23 KO) czeka w sobotę obrona pasa z Andrzejem Fonfarą (29-4, 14 KO), jednak popularny "Superman" już myśli o unifikacyjnym boju z Siergiejem Kowaliowem (30-1-1, 26 KO) lub Andre Wardem (31-0, 15 KO).

- Mój cel to unifikacja tytułów - mówi Stevenson, który już raz pokonał Fonfarę w maju 2014 roku i przekonany jest, że również za trzy dni upora się z "Polskim Księciem".

- Chcę unifikacji, ale jeśli się nie uda do niej doprowadzić, to zrobię obowiązkową obronę. Jeśli wygra Ward, to chcę walczyć z Wardem, jeśli Kowaliow, to z Kowaliowem. Jestem gotów! - deklaruje czempion Wolrd Boxing Council. 

Siergiej Kowaliow i Andre Ward skrzyżują rękawice 17 czerwca w Las Vegas. Stawką ich pojedynku będą mistrzowskie pasy federacji WBA, WBO i IBF.

Add a comment

 

- Gość ma jeden patent, ale jest bardzo skuteczny - mówi Andrzej Fonfara (29-4, 17 KO) o mistrzu świata WBC wagi półciężkiej Adonisie Stevensonie (28-1, 23 KO). Rewanżowy pojedynek pięściarzy będzie główną atrakcją sobotniej gali w Montrealu.

Jest pan już w Montrealu, w sobotę walka o pas mistrza świata federacji WBC w kategorii półciężkiej z Adonisem Stevensonem. Rozumiem, że jest pan gotowy?
Andrzej Fonfara: Dokładnie. Jestem w Kanadzie od sobotniego wieczoru. Później miałem trening medialny i inne obowiązki. Staram się jednak przede wszystkim odpoczywać i zbierać energię na sobotę.

Przed tą walką czuje się pan faworytem czy „underdogiem”?
Jeśli mam sam oceniać – faworytem. Jestem przygotowany i pewny siebie. Zobaczymy, co wniesie do ringu Stevenson. Nikogo nie lekceważę, mam respekt. Facet ma dwie ręce i dwie nogi, wejdzie między liny mnie ustrzelić. Ale ja nie mogę się doczekać soboty.

Walczyliście w 2014 roku. Pan był na deskach, Kanadyjczyk też, ale to on wygrał. Czym teraz może pana zaskoczyć?
Andrzej Fonfara: Nie sądzę, żeby cokolwiek w jego stylu się zmieniło. Robi zawsze to samo. Bazuje na mocnej lewej ręce, ale walkę ustawia prawą. Ma dobry zasięg ramion, taki jak ja, choć jest dużo niższy. Gość ma jeden patent, ale jest bardzo skuteczny.

Zaraz po pierwszej walce domagał się pan rewanżu. Dużo czasu jednak minęło, zanim udało się znowu podpisać kontrakt.
Długo. Musiałem wrócić kilkoma pojedynkami. Pokonałem Doudou Ngumbu, później Julio Cesara Chaveza Juniora, Nathana Cleverlego i przyszła porażka z Joe Smithem, która oddaliła mnie od rewanżu. Wygrałem jednak wygraną z Chadem Dawsonem i znowu mogę walczyć o pas. To odpowiedni czas, żeby bić się o tytuł.

Pełna treść artykułu w "Przeglądzie Sportowym" >>

 

Add a comment

 

Andrzej Fonfara w sobotę w Montrealu skrzyżuje rękawice z Adonisem Stevensonem. Stawką pojedynku będzie pas mistrza świata federacji WBC wagi półciężkiej należący do Kanadyjczyka. Rywal Polaka ma za sobą kryminalną przeszłość.

Stevenson już w wieku czterech lat przeżył traumę – na jego oczach w porachunkach gangów zastrzelony został człowiek. "Superman", bo taki pseudonim nosi przeciwnik Andrzeja Fonfary, nie ukrywa, że widok zalanego krwią ciała do dziś pojawia mu się przed oczyma. – Nie wszystko z mojego trudnego dzieciństwa pamiętam, ale takich scen się nie da zapomnieć, nie da się tego wyrzucić z głowy. Widziałem kawałki jego mózgu...

Adonis urodzony na Haiti od najmłodszych lat nie miał lekko. Ojciec zmarł zanim się urodził, matka z kolei za lepszym życiem wyemigrowała do Kanady i syna ściągnęła dopiero po trzech latach. Miała już wtedy jednak nowego męża, trójkę kolejnych dzieci (przy siódemce z pierwszego małżeństwa) i Stevenson ponownie zdany był praktycznie na siebie samego. W efekcie postanowił zamieszkać na ulicy.

- Gdy otwierali metro o piątej rano, wsiadaliśmy do niego i przez kilka godzin, jeżdżąc od zajezdni do zajezdni, odsypialiśmy nieprzespane noce. Najtrudniej było zimą, ale i z tym sobie radziliśmy. Mieliśmy swoje sposoby, na ulicy czułem się bardzo dobrze, czułem, że jestem wolny i mogę żyć tak, jak chcę, a nie tak, jak chcą inni.

Wszystko co złe zaczęło się dla Stevensona od znajomości z niejakim Belande "Lisem" Thadalem. Choć to właśnie Thadal jako pierwszy zaprowadził młodszego kolegę na trening kick-boxingu, na którym Stevenson zaprezentował się znakomicie i wpadł w oko jednemu z trenerów, to przyjaźń obu panów skończyła się w więzieniu.

W poszukiwaniu łatwych pieniędzy Adonis, "Lis" oraz dwójka innych delikwentów otworzyli agencję towarzyską. Stevenson i spółka nie tylko zmuszali kobiety do prostytucji, ale także się nad nimi znęcali. Zeznania tych, które zdołały uciec i opowiedzieć wszystko policji, są wstrząsające i nie nadają się do publikacji. Ostatecznie całej czwórce postawiono 32 zarzuty i skazano na cztery lata więzienia.

Pełna treść artykułu na Sport.tvp.pl >> 

 

Add a comment

3 czerwca w Montrealu Andrzej Fonfara (29-4, 17 KO) zmierzy się z Adonisem Stevensonem (28-1, 23 KO) w pojedynku o tytuł WBC wagi półciężkiej. Krzysztof Głowacki, który jako ostatni Polak dzierżył mistrzowski pas, zapewnia, że będzie gorąco kibicował rodakowi w sobotnią noc. - Życzę mu, żeby wygrał, żebyśmy mieli w końcu mistrza świata - mówi "Główka".

Add a comment

Mistrz świata World Boxing Council, Adonis Stevenson (28-1, 23 KO) oraz Polak Andrzej Fonfara (29-4, 17 KO) byli w Casino de Montreal głównymi bohaterami ostatniej, oficjalnej konferencji prasowej przed sobotnią walką w Bell Centre. W swoich wypowiedziach, obaj pięściarze nie ukrywali swojej pewności siebie...

Adonis Stevenson: Jestem gotowy, bo wiem, że Fonfara jest niebezpiecznym pięściarzem. Nie lekceważymy go. Jestem gotowy na wszystko, co on może pokazać w ringu. Trenuję, żeby nokautować. Emanuel Steward mówił: nokauty się sprzedają” Kiedy wychodzę na ring, wchodzę po noakut. Nie ma opcji 12-rundowej walki. Trenowałem na dwanaście rund, i jeśli tyle ich będzie, to (Fonfara) będzie karany przez cały ten czas... ale mnie zależy na nokaucie. Widzę rzeczy, które mogę przeciwko niemu wykorzystać. Wygrałem pierwszą walkę, znam go bardzo dobrze.

Wiem, co potrafi. Wiem, że zmienił trenera. Virgil Hunter to bardzo doświadczony trener, trenuje Andre Warda i jest bardzo inteligentnym człowiekiem. Znam Fonfarę z dwunastu rund w ringu. On nie może nagle zmienić swojego stylu boksowania. Być może będzie miał lepszą defensywę, ale po kilku rundach, to będzie ten sam, stary Fonfara. Ta walka będzie inna, oczekuję nokautu. W pierwszym pojedynku odniosłem kontuzję dłoni, ale teraz jestem w pełni zdrowy i spodziewam się, że go znokautuję. Wiem, że Fonfara ciężko trenował żeby zabrać mi pas. Wiem, że jest twardzielem, i że nie będzie mi łatwo.

Moim celem jest unifikacja tytułów ze zwycięzcą walki Kowaliow - Ward. Chcę unifikacji, ale jeśli się nie uda tego zrobić, będę walczył z obowiązkowym rywalem. Jeśli wygra Ward, chcę z nim walczyć. To samo z Kowaliowem. Jestem gotowy.

Andrzej Fonfara: Jestem znacznie inteligentniejszym pięściarzem. Jestem silniejszy i przebieglejszy niż w pierwszej walce. Podniosłem swoje umiejętności, Virgil Hunter wiele mnie nauczył. Niektóre rzeczy sprawdziły się w walce z Chadem Dawsonem, inne nie. Ale to była nasza pierwsza wspólna walka. Teraz jestem gotowy pokazać wszystko, co potrafię. Miałem wiele powodzenia w walkach z zawodnikami leworęcznymi. Lubię takich rywali. Chad Dawson był leworęczny, czyli do dwóch walk przygotowywaliśmy się tylko na leworęcznych. Jestem gotów na najlepszego Stevensona jak to możliwe. Nie mogę popełniać tych samych błędów, co w pierwszej walce. Muszę być przebieglejszy.

Stevenson ma dobrą tylko lewą rękę. Jest mistrzem, jest dobrym pięściarzem, ale w jego boksie nie ma niczego niezwykłego. On nie jest łatwy (do walczenia), ale ma tylko podstawowe umiejętności. Po wyeliminowaniu jego lewej ręki, muszę bić z prawej. Muszę go kontrolować. Muszę dobrze rozpocząć, od pierwszej rundy, pokazać, że jestem tutaj, żeby wygrać. To ja będę nowym mistrzem. Zawsze byłem pięściarzem, który idzie do przodu, wywiera presję, ale teraz, jeśli będzie taka potrzeba, potrafię też uderzać z defensywy.

Zobaczycie najlepszego Andrzeja Fonfarę. Wygram walkę, bo tytuł mistrzowski to jedyne, czego jeszcze nigdy nie zdobyłem. Wyobrażam sobie, jak po walce podnoszę rękę, zostaję nowym mistrzem świata WBC. Jestem gotów zabrać mu tytuł. Mój czas nadszedł.

Add a comment

Już w najbliższą sobotę w Montrealu Adonis Stevenson (28-1, 23 KO), będzie po raz ósmy bronił tytułu mistrza świata WBC. Rywal - Andrzej Fonfara (29-4, 17 KO), trzy lata starszy, trzy lata bardziej doświadczony od walki, w której obaj pięściarze padali na deski, a która zakończyła się punktowym zwycięstwem Kanadyjczyka z Haiti. Premier Boxing Champions, pod którego egidą odbywać się będzie walka w Kanadzie, przepytał "Supermana" o sprawy nie zawsze związane z pięściarstwem...

1. Z którym pięściarzem w historii boksu chciałbyś walczyć? I jaki byłby przebieg takiego pojedynku?
Adonis Stevenson: Chciałbym przestestować moje umiejętności przeciwko Sugar Ray Robinsonowi. Jest jednym z najlepszych - o ile nie najlepszym - w historii. To była maszyna niszcząca rywali, miał umiejętności, których inni nie mieli. Nie wiem, czy mógłbym go pokonać. Pewnie, że bym chciał, ale... sam nie wiem. To była maszyna.

2. Twój pięściarski wzór?
Muhammad Ali. Był showmanem, miał talent, zawsze potwierdzał na ringu to, co wcześniej zapowiadał. I upierał się, że nigdy nie będzie walczył za mniej niż milion dolarów. Wprowadził boks na inny poziom, jest dla nas wszyskich standardem.

3. Minęła kolejna rocznica śmierci Emanuela Stewarda, trenera z Galerii Sław, twojego mentora. Jak często o nim myślisz, co dla ciebie znaczył?
Emanuel Steward zawsze mi pomagał. Był pierwszą osobą, która powiedziała, że mogę zostać mistrzem świata, wielka gwiazdą boksu. Zmienił moje życie, zawsze będzie w moim sercu. Moim trenerem jest jego bratanek, Javan "Sugar" Hill - zawsze przed walką mamy w szatni zdjęcie Emanuela. Jak się rozgrzewam, tuż przed wyjściem na ring, zawsze na nie patrzę. Jest ze mną. Nauczył mnie tego, że nokauty robią ciebie sławnym. Że za każdym razem, kiedy jestem w ringu, powinienem dążyć do KO.

4. Zakończ to zdanie. Gdybym nie był pięściarzem, to...
Pewnie byłbym biznesmenem. Robił coś w marketingu, może miał firmę telefonów komórkowych? Znam marketing i biznes bardzo dobrze.

5. Kto zadał ci najmocniejszy cios w karierze?
Sparingpartner, kiedy zacząłem, jeszcze jako amator, trenować w nowojorskim Gleason Gym. Nie pamiętam jego nazwiska, ale trafił mnie mocnym prawym, wstrząsnęło mną i pomyślałem: "Witamy w bokserskim biznesie".

6. Jakie są twoje przyjemności, kiedy przestajesz trenować?
McDonald’s. Dobre jedzenie, szybko... Uwielbiam frytki, McChicken, ale jak trenuję, to takich rzeczy nie jem. Wtedy gotuje dla mnie Sugar Hill. Nie piję, nie palę - nic z takich rzeczy.

7. Co najbardziej lubisz, a czego nie podczas treningów?
Lubię przysiady, bo wzmacniają całe ciało. Stąd jest siła. Nienawidzę pompek, bo niszczą przeguby.

8. Ulubione uderzenie?
Moja lewa ręka. Uderzenie Supermana. Wiem, że jak dobrze trafię, to jest po walce. Koniec. Nikt nie ma w boksie lepszego ciosu. Takim trafiłem Chada Dawsona w 2013 roku. 76 sekund i po wszystkim. Zaszokowałem świat.

9. Czego kibice tego sportu nie rozumieją, a być chciał, żeby rozumieli?
Nie rozumieją całej tej bokserskiej polityki, nawet tego, jak ciężko trenujemy. Kibice chcą takiej czy innej walki, a kiedy jej nie ma, są zawiedzeni. To wina polityki. Czasami jest to też wina promotora, ale wini się nas, pięściarzy. Na zrobienie walki wiele się składa - fani tego nie rozumieją.

10. Ulubiony film o boksie?
Oczywiście Rocky. Pierwszy jaki oglądałem. Sylvester Stallone to dobry aktor, a trening jaki przeszedł przed tym filmem, był niesamowity.

11. Gdyby Hollywood zrobił film o tobie, który z aktorów powinen grać rolę Adonisa Stevensona?
Podobał mi się "Creed", i chciałbym, że ten sam aktor, Michael B. Jordan, grał moją rolę. Grał kogoś, kto sie nazywał Adonis Johnson, ale to było, w 100 procentach, życie Adonisa Stevensona. Wzięli moje pierwsze imię, fragment, kiedy mój ojciec umiera, a moja mam była w ciąży. Mój ojciec był karateką, a w filmie Apollo Creed także uprawiał sport walki. Ironia - w "Creed", trener Michaela B. Jordana, Sylvester Stallone, ma raka. Mój trener, Emanuel Steward, zmarł na raka. Było w tym filmie wiele podobieństw do mojego życia. Nie tylko moje imię.

12. Jaki był twój pierwszy samochód?
Stary Ford Taurus. Miałem 17 lat. Teraz mam sześć: Ferrari Spider, Rolls-Royce, Bentley, Yukon Denali, Mercedes G550 i Lamborghini. Najbardziej lubię Ferrari.

Add a comment

Mistrz świata WBC wagi półciężkiej Adonis Stevenson (28-1, 23 KO) jest zdecydowanym faworytem bukmacherów przed rewanżowym pojedynkiem z Andrzejem Fonfarą (29-4, 17 KO). Walka odbędzie się 3 czerwca na gali w Montrealu. 

Aktualnie kurs na zwycięstwo kanadyjskiego "Supermana" wynosi średnio około 1,1. Zakłady na wygraną "Polskiego Księcia" przyjmowane są przy przeliczniku 6,5. 

Andrzej Fonfara i Adonis Stevenson po raz pierwszy skrzyżowali rękawice w maju 2014 roku. Na punkty wygrał wówczas Stevenson, choć w drodze po zwycięstwo musiał podnosić się z desek. Od czasu tamtej konfrontacji Fonfara zanotował cztery wygrane (Doudou Ngumbu, Julio Cesar Chavez Jr, Nathan Cleverly, Chad Dawson) i jedną porażkę (Joe Smith Jr). Stevenson do swojego rekordu dopisał cztery zwycięstwa (Dimitrij Suchocki, Sakio Bika, Tommy Karpency, Thomas Williams Jr).

Add a comment

Andrzej Fonfara (29-4, 17 KO) już w sobotę zmierzy się z Adonisem Stevensonem (28-1, 23 KO) na gali w Montrealu. Obaj pięściarze zmierzyli się już w 2014 roku i wówczas górą był Kanadyjczyk - czy Polak podejdzie do rewanżu mądrzejszy i sięgnie po upragniony pas WBC wagi półciężkiej? - Czy Stevenson ostatnim razem mnie zlekceważył? Nie chcę słuchać żadnych wymówek, ma pójść na całość! - powiedział Fonfara w rozmowie z Mateuszem Borkiem.

Mateusz Borek: Jak przebiega aklimatyzacja w Kanadzie? Różnica godzin to jedyne trzy godziny, jednak dla organizmu to nie musi być bez znaczenia...
Andrzej Fonfara: Jest troszkę chłodniej, chociaż w Montrealu zaczęła się już wiosna. Trzy godziny to nie jest dużo, przyleciałem tutaj w sobotę wieczorem - to był taki dzień aklimatyzacyjny. Jestem gotowy i czekam z niecierpliwością na walkę.

Czy przegrywając z Joe Smithem Jr. przed czasem i mając trudny pojedynek z Chadem Dawsonem, gdzie na kartach punktowych nie było za wesoło - spodziewałeś się, że pojedynek o pas dostaniesz tak szybko?
Przed walką z Dawsonem były przesłanki, że przy zwycięstwie dostanę jakąś większą walkę i okazała się kluczem. Padło na Stevensona, to było moje marzenie - zrewanżować się jemu za tę porażkę w 2014 roku. Jestem tutaj, jestem gotowy i to jest mój czas.

Jak ty z perspektywy kilku miesięcy oceniasz pozostawienie dobrego znajomego Sama Colonny, z którym byłeś bardzo blisko związany? Czy dzisiaj świat trenera Huntera oznacza inne podejście do sportu?
Na pewno tak, inny świat. Mam więcej spokoju; w Kalifornii jestem w domu albo na sali i nie mam innych spraw na głowie. Jestem zadowolony ze swoich ostatnich obozów: nie mam problemów z wagą, forma jest świetna.

Co zmienił Hunter?
Jest lepsza praca nóg. Będę kontrolował pozycję po lewej stronie, przecież walczę z mańkutem. Wówczas ze Stevensonem popełniłem kilka błędów taktycznych, nie zachodziłem z lewej strony. Kluczem będzie też lepsza defensywa.

Jaka jest twoja umiejętność walki z mańkutami?
Na razie bilans walk z pięściarzami leworęcznymi mam dodatni. Przegrałem tylko ze Stevensonem, który ma z czego uderzyć... Ten styl rywali nie sprawia mi żadnych trudności. Walczyłem z takimi już podczas kariery amatorskiej.

Spodziewasz się słabszego Stevensona z racji wieku, czy Stevensona lepszego, bo były głosy, że w 2014 roku on nieco cię zlekceważył?
Chciałbym, żeby Adonis nie wykręcał się kontuzją pleców jak trzy lata temu, tylko ma iść na całość. Chcę walczyć z nim jak równy z równym, żadnych wymówek.

Cała rozmowa Mateusza Borka z Andrzejem Fonfarą na polsatsport.pl >>

Add a comment