onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 



Z nadziejami na wielkie sportowe święto całe polskie środowisko pięściarskie przystępowało do sobotniej gali w Rydze, gdzie walką wieczoru było starcie Krzysztofa Głowackiego (33-2, 19 KO) z Mairisem Briedisem (26-1, 19 KO). Święta nie było, ponieważ do mistrzowskiej rangi wydarzenia nie dostosował się doświadczony amerykański sędzia Robert Byrd. Nie popisał się także Mairis Briedis, który z uśmiechem na twarzy opowiadał o brutalnym faulu na Polaku.

Głowacki przegrał przez techniczny nokaut w trzeciej rundzie i stracił tytuł mistrza świata WBO wagi junior ciężkiej. Polski obóz zapowiada złożenie protestu i ma rację. Sędzia Robert Byrd wypaczył wynik walki i nie dał Głowackiemu szans na wygraną. Dlaczego? Oto 6 punktów, które są w stanie sprawić, że Głowacki otrzyma co najmniej obowiązkowy rewanż z Briedisem, a być może wynik walki zostanie zmieniony.

1. W drugiej rundzie Mairis Briedis uderzył z premedytacją łokciem Krzysztofa Głowackiego. Polak został czysto trafiony w szczękę i oszołomiony padł na deski. Sędzia popełnił wtedy pierwszy błąd, ponieważ uznał, że Głowacki udaje, a jego leżenie na deskach to zagranie aktorskie. Amerykanin podszedł do leżącego na marcie ringu "Główki" i klepnął go z impetem w plecy, mówiąc: "Wstawaj, bo przerwę walkę i przegrasz". To bardzo duży błąd. W przypadku, kiedy pięściarz dopuści się celowego faulu, a zdarzenie wywoła mocną reakcję u drugiego zawodnika, poszkodowany powinien otrzymać czas na regenerację, który maksymalnie może wynieść 5 minut. Głowacki tego czasu nie otrzymał. Co więcej, był poganiany przez Byrda, który jak najszybciej chciał wznowić pojedynek i groził Polakowi, że jeśli będzie dalej "udawał", to ogłosi jego porażkę. Sędzia nie dopełnił swoich obowiązków, ani razu nie spytał Głowackiego, czy jest w stanie kontynuować walkę i czy wszystko jest w porządku. On od początku założył, że Głowacki symuluje.

2. Sędzia nie usłyszał gongu kończącego drugą rundę, która trwała 3 minuty i 9 sekund. W nadprogramowych dziewięciu sekundach Głowacki przyjął kilka mocnych ciosów, które po pierwszym liczeniu, praktycznie przesądziły o tym, że Polak nie będzie w stanie szybko dojść do siebie.

3. Sędzia liczył po raz drugi Głowackiego po ciosie, który został zadany 9 sekund po zakończeniu drugiej rundy.

4. Sędzia po zakończeniu absurdalnego liczenia, chciał wznowić walkę. Tylko rozpaczliwe gesty siedzących pod ringiem osób prowadzących galę uświadomiły mu, że czas drugiej rundy już dawno się skończył. Już wtedy wszyscy mieli świadomość, że Byrd stracił kontrolę nad pojedynkiem i pozwolił Briedisowi na zdecydowanie zbyt wiele.

5. W trzeciej rundzie oszołomiony Głowacki w odpowiedzi na ataki pewnego siebie Briedisa, rozpaczliwie szukał nokautu. Efekt był taki, że Polak zainkasował kilka prawych podbródkowych oraz sierpowych i ponownie znalazł się na deskach. Głowacki podniósł się i niepewnym krokiem chciał pokazać sędziemu, że jest w stanie dalej boksować. W tym momencie, zanim walka została przerwana, w ringu stał już trener Briedisa - to absolutnie zakazane. Żaden członek sztabu szkoleniowego pięściarza nie może nawet opierać nogi o linę w trakcie trwania rundy, nie mówiąc o obecności w ringu. Jeśli Byrd by go zauważył, powinien zdyskwalifikować Briedisa. Amerykanin skupiony był jednak na Polaku i trenera Łotysza nie widział.

6. Po walce Mairis Briedis z uśmiechem na twarzy przyznał się, że faul był celowy. To kolejna podstawa do złożenia protestu. Bardzo mocna, ponieważ uświadamia jak duży błąd popełnił Byrd na samym początku, kiedy zbagatelizował impakt uderzenia łokciem Łotysza. Po tym nielegalnym ciosie Polak reagował elektrycznie na każde zadane uderzenie. Nie otrzymał czasu na regenerację i nie był w stanie nawiązać równej rywalizacji z działającymi w duecie Byrdem i Briedisem.

Co może zrobić obóz Krzysztofa Głowackiego? Protest - półoficjalny, może złożyć do organizatorów turnieju World Boxing Super Series. To jednak prawdopodobnie nic nie da, ponieważ właściciele WBSS nie będą chcieli wyhamować dynamiki turnieju, który już jesienią ma zakończyć się walkami finałowymi.

Protest na pewno należy złożyć na ręce łotewskiej komisji, która nadzorowała walkę oraz federacji WBO i WBC. Wygląda na to, że ostatecznie walka toczyła się także o pas mistrzowski World Boxing Council, chociaż panowało przy tym spore zamieszanie. Delegaci obu organizacji byli obecni w Rydze i sankcjonowali ten pojedynek. O zmianę werdyktu będzie ciężko, ale z pewnością polski obóz może wywalczyć nakazanie obowiązkowego rewanżu. Przy liczbie błędów popełnionych przez sędziego ringowego, wydaje się to najniższym wymiarem kary.

Add a comment

W skandalicznych okolicznościach Krzysztof Głowacki przegrał z Mairisem Briedisem w półfinale turnieju World Boxing Super Series. Sędzia Robert Byrd popełnił w tym krótkim pojedynku wiele rażących błędów. – Uważałem tego sędziego za dobrego, ale tę walkę zawalił – przyznał Fiodor Łapin, trener "Główki".

Łapin o samopoczuciu Głowackiego:
- Ze zdrowiem na szczęście wszystko ok, ale jest zdruzgotany. On tego nie widział, był w środku, dopiero teraz od nas wszystko słyszy, co się działo i jest mu przykro.

Łapin o swoich odczuciach po wydarzeniach w ringu:
- Jestem parę lat w boksie i czegoś takiego na własne oczy nie widziałem. Słyszałem, ale nie widziałem. Jak oceniam? Pierwszy cios łokciem byłego mistrza świata w muay thai, cios który jest przez niego wytrenowany, to jego wielka broń, to był ewidentny faul. Zresztą sam Mairis to przyznał po walce. Ten cios nie był nokautujący, ale podłączył Krzyśka. Potem były uderzenia po gongu i wtedy przyjął dwa decydujące ciosy. Na dodatek do ringu wszedł ktoś z obozu rywala i to też jest przecież złamanie zasad.

Łapin o wydarzeniach po walce:
- Szef łotewskiego związku mnie potem przepraszał, ja próbowałem coś w ringu załatwić, ale wszyscy chowali głowy. Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że Mairis przyznał, że uderzył łokciem i że słyszał gong. Dodał też, że najważniejsze po walce jest to, by wszyscy byli zdrowi, ale zrobił wszystko, by zrobić coś innego. Zawiódł mnie.

Pełna treść artykułu na Tvpsport.pl >>

Add a comment

Kalle Sauerland, jeden z organizatorów i twarzy turnieju World Boxing Super Series, wątpi w powodzenie protestu, który złoży obóz Krzysztofa Głowackiego po walce z Mairisem Briedisem. Zdaniem Niemca, Polak także faulował, a uderzenie łokciem Łotysza może nie wystarczyć do zmiany werdyktu. W sobotę na gali w Rydze po walce pełnej fauli i sędziowskich błędów, Głowacki został znokautowany przez Briedisa w trzeciej rundzie i stracił tytuł mistrza świata federacji WBO.

Add a comment

Krzysztof Głowacki (31-2, 19 KO) został znokautowany w trzeciej rundzie przez Mairisa Briedisa (26-1, 20 KO) w walce wieczoru gali organizowanej w Rydze. Łotysz odebrał Polakowi tytuł mistrza świata WBO wagi junior ciężkiej i awansował do finału turnieju World Boxing Super Series.

Pierwsza runda należała do Głowackiego, który trafiał ciosami z lewej ręki w różnych płaszczyznach. W drugim starciu pojedynek wymknął się spod kontroli sędziego. Pod koniec drugiej odsłony najpierw Polak trafił z ferworze walki w tył głowy rywala, jednak Briedis odpowiedział z pełną premedytacją ciosem łokciem z szczękę i posłał na deski Polaka. Co prawda sędzia odebrał Briedisowi punkt, jednak szybko wznowił rywalizację i nie dał "Główce" odpowiedniego czasu na odpoczynek.

Głowacki po chwili odpoczynku przystąpił do walki, jednak w ostatnich sekundach drugiej rundy przyjął kilka mocnych ciosów, a część z nich padła już po gongu kończącym tę rundę. Sędzia ringowy Robert Byrd nie usłyszał gongu i pozwolił Briedisowi na uderzenia, co najmniej kilka sekund po przerwie. Po ostatnim z tych uderzeń Głowacki był niesłusznie liczony.

Po wznowieniu i przerwie, oszołomiony Głowacki nie był w stanie nawiązać walki z Briedisem. Łotysz trafił kilkoma mocnymi ciosami z prawej ręki i zastopował półprzytomnego Polaka. Zanim jednak sędzia przerwał walkę, jeden z sekundantów Briedisa przedwcześnie wpadł między liny. Prawdopodobnie obóz Polaka złoży protest i postara się o dyskwalifikację Łotysza. Jeśli tak się nie stanie, w finale WBSS Briedis skrzyżuje rękawice z Yunierem Dorticosem.

Add a comment

Istnieje szansa, że mistrzowski pas WBC wagi junior ciężkiej powróci do stawki dzisiejszego półfinału WBSS pomiędzy Krzysztofem Głowackim (33-1, 19 KO) i Mairisem Briedisem (25-1, 18 KO).

Mauricio Sulaiman, który dziś rano wycofał się z sankcjonowania polsko-łotewskiej konfrontacji, oświadczył, że jest skłonny zmienić swoją decyzję. Warunkiem, jaki postawił prezydent World Boxing Council, jest równy podział obsady sędziowskiej na arbitrów wskazanych przez federacje WBC i WBO. 

Bez względu na stanowisko World Boxing Council Głowacki i Briedis i tak zaboksują dziś o tytuł WBO. Jeśli szefowie WBSS zgodzą się na dwóch sędziów z WBC i dwóch z WBO, stawką potyczki może być dodatkowo wakujący "zielono-złoty" pas, jak było to anonsowane jeszcze kilkanaście godzin temu.

Add a comment

Stawką wieczornego starcia Krzysztofa Głowackiego z Mairisem Briedisem będzie tylko tytuł WBO wagi cruiser. Wszystko przez spory działaczy.

Mówi się, że przyczyną jest wysokość opłaty na rzecz federacji World Boxing Council. Z drugiej strony, WBC niedawno sama poinformowała, że pas będzie stawką walki w półfinale turnieju World Boxing Super Series, a podczas piątkowego ważenia był obecny przedstawiciel tej organizacji Bob Logist.

Co wydarzyło się w ciągu kilkunastu godzin między piątkowym ważeniem, a sobotnim porankiem? Na razie nie wiadomo.

- Z tego, co wiem, chodzi o jakiś konflikt dotyczący obsady sędziowskiej, ale nie znam szczegółów. Według mnie walka i tak ma na tyle wielki prestiż i ciężar gatunkowy, że brak pasa WBC niczego tu nie zmienia. Może poza jednym – wysokość opłaty na rzecz federacji to 3 procent, czyli właśnie o tyle wyższą gażę będzie miał "Główka" - żartuje promotor Polaka Andrzej Wasilewski.

Pełna treść artykułu w "Przeglądzie Sportowym" >>

 

Add a comment

Były wielkie polskie walki w Niemczech, głównie z udziałem Dariusza Michalczewskiego, ale także Tomasza Adamka, czy Mariusza Wacha i Alberta Sosnowskiego. Do historii przeszły genialne pojedynki polskich bokserów, toczone w USA – przede wszystkim Andrzeja Gołoty i Tomasza Adamka, a niedawno także Krzysztofa Głowackiego i Macieja Sulęckiego. Wygląda jednak na to, że najważniejsza walka w historii polskiego boksu zawodowego, przynajmniej pod względem stawki i szans na zwycięstwo, odbędzie się na niedalekiej Łotwie, a dokładniej – w Rydze. Już jutro w Riga Arena Krzysztof Głowacki będzie nie tylko bronił swojego pasa WBO wagi junior ciężkiej, ale także walczył o wakujący tytuł WBC. Jedno jest pewne: w pojedynku z Mairisem Briedisem – uwaga, suchar – Łotwo nie będzie…

To specyfika małych krajów, że duża część populacji ciągnie do stolicy. W przypadku Łotwy, z niespełna dwóch milionów mieszkańców, prawie połowa żyje w Rydze. Sama stolica wygląda jak wiele europejskich metropolii, choć ma swój niepowtarzalny klimat – trochę europejski, głównie niemiecki, trochę rosyjski, trochę skandynawski. To w pełni zrozumiałe. Jeszcze w XIX wieku połowę mieszkańców Rygi stanowili Niemcy. Potem przyszły wojny światowe i pół wieku sowieckiej okupacji. Dziś pod pomnikiem w centrum miasta upamiętniano ofiary deportacji do Związku Radzieckiego. Ale jednocześnie – duży procent nie tylko Rygi, ale całej Łotwy – to właśnie Rosjanie, a język Puszkina słychać na każdym kroku. Skandynawski klimat także widać co i rusz – jeździ wiele saabów i volvo, regularnie można spotkać auta na szwedzkich i fińskich blachach. No i jest drogo.

Dla lokalnego boksu Briedis jest dokładnie, jak Andrzej Gołota dla polskiego 20 lat temu – żywa legenda, bohater, gość, dla którego warto zdzierać gardła, zarywać noce i kosztować się na bilety i wyjazdy. Z tym zarywaniem nocy i wydawaniem kasy na wyjazdy to może drobna przesada, bo najważniejsze walki Mairis Briedis toczył w rodzinnej Rydze. Także tu stracił pas mistrza świata WBC wagi junior ciężkiej, doznając jedynek porażki w karierze. We wrześniu 2017 roku przegrał niejednogłośnie na punkty z Ołeksandrem Usykiem, tym samym, który później skompletował wszystkie tytuły w tej kategorii wagowej i poszedł bić się w wadze ciężkiej. To z kolei sprawiło, że jego pasy wróciły na rynek. Po ten spod znaku WBO w listopadzie sięgnął Krzysztof Głowacki. Z kolei pas WBC nie miał właściciela i będzie – obok tytułu należącego do Polaka – stawką jutrzejszej walki. To z kolei oznacza, że Głowacki – trochę po cichutku i nieco niespodziewanie, stoczy jutro jeden z najważniejszych pojedynków w historii polskiego boksu zawodowego. Ba, być może nawet najważniejszy. Bo jeśli chodzi o stawkę – takiej jeszcze nie było.

Pełna treść artykułu na Weszlo.com >>

Add a comment

Już w sobotę w Rydze jedna z najważniejszych walk ostatnich lat w polskim zawodowym boksie. W półfinale World Boxing Super Series Krzysztof Głowacki zmierzy się z bohaterem narodowym Łotwy, Mairisem Briedisem. – Boks jest niebezpieczny, a on potrafi mocno uderzyć – przyznał Briedis przed starciem z Polakiem. Transmisja gali w sobotę 15 czerwca od 21:15 w TVP Sport.

Sebastian Szczęsny: Mairis, powiedz krótko o swoich przygotowaniach do walki z Krzysztofem Głowackim.
Mairis Briedis: Krótko? To niemożliwe. O tym można długo opowiadać. Szczerze mówiąc przygotowania były bardzo dobre. Mnie się podobały. Bardzo dużo się u mnie zmieniło. Powiem tak, z Moskwy na Łotwę przyjechał mój pierwszy trener. Zmienił się też trener przygotowania fizycznego. Jak widać zmieniło się bardzo dużo. Nie było to proste, ale konieczne, dlatego że moje ostatnie walki nie były takie jakie chciałbym żeby były. Musiałem zmagać się z kontuzjami, to powodowało u mnie negatywne emocje, które też bardzo przeszkadzały. Na szczęście to wszystko jest już za mną i teraz spodziewam się, że będzie dobrze. To będzie jedna z ważniejszych walk w mojej karierze. Pojedynek o dwa pasy (w sobotę WBC się wycofała i stawką będzie tylko pas WBO – red.). Dla mnie będzie to drugi raz kiedy stanę do walki o dwa pasy. To bardzo duża odpowiedzialność. Generalnie, znaczenie tego pojedynku jest ogromne.

Czego oczekujesz od sobotniego wieczoru. Jak to będzie wyglądało?
Jak to będzie? On będzie chciał mnie trafić. Wciągnąć w swoją strefę i uderzyć. Jest kontrpuncherem, taki ma styl, niewygodny. Jest niewygodnym pięściarzem i takich miałem springpartnerów. Wszyscy z czołówki to zawodnicy, którzy mają swój odpowiedni charakter i styl walki. Nie są szablonowi. Ciężko znaleźć springparnerów ze stylem np. Usyka. Takich nie ma. Podobnie z Huckiem czy Głowackim. Też bardzo ciężko dobrać sparingpartnerów. Czołówka to zawodnicy szczególni, wyróżniający się, dlatego jesteśmy w Top 10 czy Top 5 tej kategorii wagowej.

Co byś chciał powiedzieć kibicom?
Chciałbym bardzo pozdrowić polskich kibiców boksu. Oglądajcie walkę, będzie ciekawa i pamiętajcie, że żyjecie teraz, w tych czasach, by oglądać takie walki, bo więcej takich pojedynków nie będzie. 

Pełna treść artykułu na Tvpsport.pl >>

 

Add a comment

Zaskakujący wpis opublikował na Twitterze Mauricio Sulaiman. Szef World Boxing Council poinformował, że wycofuje pas WBC wagi junior ciężkiej z zaplanowanej na dzisiejszy wieczór walki Krzysztofa Głowackiego (33-1, 19 KO) z Mairisem Briedisem (25-1, 18 KO). Pojedynek będzie główną atrakcją półfinałowej gali turnieju World Boxing Super Series, z którego organizatorami Sulaiman popadł najwyraźniej w ostatnich godzinach w jakiś konflikt 

"WBC wycofuje się z sankcjonowana walki Głowacki - Briedis. Administratorzy WBSS zlekceważyli przepisy i zasady regulaminu WBC. Federacja WBC mocno rozważy dalszą współpracę z WBSS podczas trwania drugiego sezonu. Decyzja zostanie ogłoszona wkrótce." - napisał Sulaiman. 

Prezydent WBC nie poinformował szczegółowo, co stoi za jego decyzją (prawdopodobnie chodzi o wysokość opłaty sankcyjnej na rzecz organizacji), niespodziewaną tym bardziej, że jeszcze na wczorajszym ważeniu obecny był reprezentant federacji Bob Logist.

Warto zaznaczyć, że nawet jeśli Sulaiman pozostanie w swoim postanowieniu do czasu rozpoczęcia dzisiejszego pojedynku, stawką starcia Głowacki - Briedis nadal będzie tytuł mistrza świata - federacji WBO.

Add a comment