onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

- Mogłem, oczywiście, że mogłem zostać na deskach, ale jak to tak? Gwizdało mi w uszach, jednak to nie ja, żeby się tak poddawać. Nie robię takich rzeczy - mówi Krzysztof Głowacki po walce z Mairisem Briedisem.

Jak się pan czuje kilkanaście godzin po tym, co wydarzyło się w ringu w Rydze? Walka z Mairisem Briedisem jest szeroko komentowana z powodu kontrowersji.
Krzysztof Głowacki: A jak mam się czuć po czymś takim? Kiepsko jest, naprawdę kiepsko. I smutno, bo nie tak miało być. Wkurzyłem się na całą sytuację. Co tu więcej mam powiedzieć?

Pamięta pan to, co działo się w ringu w drugiej i trzeciej rundzie?
Tak, choć tylko częściowo. Po tym uderzeniu łokciem przez Briedisa było mi bardzo trudno. Między rundami strasznie piszczało mi w uszach, a później już nie pamiętam, co się działo. Szczęka zresztą ciągle mnie boli jak cholera. Nie mogę się śmiać, zresztą nie ma też powodu. Nie jestem w stanie szeroko otworzyć ust ani też nawet normalnie rozmawiać.

Ten faul, czyli cios łokciem, ustawił walkę.
Trudno mi teraz powiedzieć jednoznacznie. Na pewno to był ważny moment tej walki. Po faulu nie doszedłem do siebie. Po gongu poszedłem do narożnika, widziałem, że trener do mnie mówi, ale w ogóle go nie słyszałem. Ciągle huczało mi w uszach, nie mogłem się skupić. Kiepsko to wszystko wyszło.

Pełna treść artykułu na Onet.pl >>

 

Add a comment

Fiodor Czerkaszyn, który towarzyszył Krzysztofowi Głowackiemu (31-2, 19 KO) w szatni po kontrowersyjnej porażce z Mairisem Briedisem (26-1, 20 KO) nie ma wątpliwości, że cios łokciem, jaki "Główka" zainkasował w drugiej rundzie od rywala, miał kluczowe znaczenia dla przebiegu i wyniku pojedynku. - Po tym uderzeniu Krzysiek nie wiedział już o co chodzi - twierdzi niepokonany pięściarz KnockOut Promotions, który na ring powróci 6 lipca na KnockOut Boxing Night #7 w Rzeszowie.

Add a comment

Krzysztof Głowacki spadł na szóste miejsce w światowym rankingu wagi junior ciężkiej portalu statystycznego Boxrec.com. Polak w sobotę na gali w Rydze w skandalicznych okolicznościach przegrał przez techniczny nokaut z Mairisem Briedisem.

Łotysz utrzymał drugie miejsce w klasyfikacji, jednak wkrótce obejmie pozycję lidera, ponieważ Oleksandr Usyk, który okupuje pierwsze miejsce, jesienią zadebiutuje w wadze ciężkiej. Po wczorajszej gali w Rydze mocno spadły notowania Andrew Tabitego. Amerykanin, który przegrał z Yunierem Doritocsem, spadł na 20. miejsce w rankingu.

Najlepsi zawodnicy wagi junior ciężkiej Boxrec.com: 1. Oleksandr Usyk, 2. Mairis Briedis, 3. Murat Gasijew, 4. Yunier Dorticos, 5. Kevin Lerena, 6. Krzysztof Głowacki, 7. Lawrence Okolie, 8. Thabiso Mchunu, 9. Michał Cieślak, 10. Denis Lebiediew,..., 12. Krzysztof Włodarczyk, 16. Mateusz Masternak, 47. Adam Balski.

Add a comment

Z nadziejami na wielkie sportowe święto całe polskie środowisko pięściarskie przystępowało do sobotniej gali w Rydze, gdzie walką wieczoru było starcie Krzysztofa Głowackiego (33-2, 19 KO) z Mairisem Briedisem (26-1, 19 KO). Święta nie było, ponieważ do mistrzowskiej rangi wydarzenia nie dostosował się doświadczony amerykański sędzia Robert Byrd. Nie popisał się także Mairis Briedis, który z uśmiechem na twarzy opowiadał o brutalnym faulu na Polaku.

Głowacki przegrał przez techniczny nokaut w trzeciej rundzie i stracił tytuł mistrza świata WBO wagi junior ciężkiej. Polski obóz zapowiada złożenie protestu i ma rację. Sędzia Robert Byrd wypaczył wynik walki i nie dał Głowackiemu szans na wygraną. Dlaczego? Oto 6 punktów, które są w stanie sprawić, że Głowacki otrzyma co najmniej obowiązkowy rewanż z Briedisem, a być może wynik walki zostanie zmieniony.

1. W drugiej rundzie Mairis Briedis uderzył z premedytacją łokciem Krzysztofa Głowackiego. Polak został czysto trafiony w szczękę i oszołomiony padł na deski. Sędzia popełnił wtedy pierwszy błąd, ponieważ uznał, że Głowacki udaje, a jego leżenie na deskach to zagranie aktorskie. Amerykanin podszedł do leżącego na marcie ringu "Główki" i klepnął go z impetem w plecy, mówiąc: "Wstawaj, bo przerwę walkę i przegrasz". To bardzo duży błąd. W przypadku, kiedy pięściarz dopuści się celowego faulu, a zdarzenie wywoła mocną reakcję u drugiego zawodnika, poszkodowany powinien otrzymać czas na regenerację, który maksymalnie może wynieść 5 minut. Głowacki tego czasu nie otrzymał. Co więcej, był poganiany przez Byrda, który jak najszybciej chciał wznowić pojedynek i groził Polakowi, że jeśli będzie dalej "udawał", to ogłosi jego porażkę. Sędzia nie dopełnił swoich obowiązków, ani razu nie spytał Głowackiego, czy jest w stanie kontynuować walkę i czy wszystko jest w porządku. On od początku założył, że Głowacki symuluje.

2. Sędzia nie usłyszał gongu kończącego drugą rundę, która trwała 3 minuty i 9 sekund. W nadprogramowych dziewięciu sekundach Głowacki przyjął kilka mocnych ciosów, które po pierwszym liczeniu, praktycznie przesądziły o tym, że Polak nie będzie w stanie szybko dojść do siebie.

3. Sędzia liczył po raz drugi Głowackiego po ciosie, który został zadany 9 sekund po zakończeniu drugiej rundy.

4. Sędzia po zakończeniu absurdalnego liczenia, chciał wznowić walkę. Tylko rozpaczliwe gesty siedzących pod ringiem osób prowadzących galę uświadomiły mu, że czas drugiej rundy już dawno się skończył. Już wtedy wszyscy mieli świadomość, że Byrd stracił kontrolę nad pojedynkiem i pozwolił Briedisowi na zdecydowanie zbyt wiele.

5. W trzeciej rundzie oszołomiony Głowacki w odpowiedzi na ataki pewnego siebie Briedisa, rozpaczliwie szukał nokautu. Efekt był taki, że Polak zainkasował kilka prawych podbródkowych oraz sierpowych i ponownie znalazł się na deskach. Głowacki podniósł się i niepewnym krokiem chciał pokazać sędziemu, że jest w stanie dalej boksować. W tym momencie, zanim walka została przerwana, w ringu stał już trener Briedisa - to absolutnie zakazane. Żaden członek sztabu szkoleniowego pięściarza nie może nawet opierać nogi o linę w trakcie trwania rundy, nie mówiąc o obecności w ringu. Jeśli Byrd by go zauważył, powinien zdyskwalifikować Briedisa. Amerykanin skupiony był jednak na Polaku i trenera Łotysza nie widział.

6. Po walce Mairis Briedis z uśmiechem na twarzy przyznał się, że faul był celowy. To kolejna podstawa do złożenia protestu. Bardzo mocna, ponieważ uświadamia jak duży błąd popełnił Byrd na samym początku, kiedy zbagatelizował impakt uderzenia łokciem Łotysza. Po tym nielegalnym ciosie Polak reagował elektrycznie na każde zadane uderzenie. Nie otrzymał czasu na regenerację i nie był w stanie nawiązać równej rywalizacji z działającymi w duecie Byrdem i Briedisem.

Co może zrobić obóz Krzysztofa Głowackiego? Protest - półoficjalny, może złożyć do organizatorów turnieju World Boxing Super Series. To jednak prawdopodobnie nic nie da, ponieważ właściciele WBSS nie będą chcieli wyhamować dynamiki turnieju, który już jesienią ma zakończyć się walkami finałowymi.

Protest na pewno należy złożyć na ręce łotewskiej komisji, która nadzorowała walkę oraz federacji WBO i WBC. Wygląda na to, że ostatecznie walka toczyła się także o pas mistrzowski World Boxing Council, chociaż panowało przy tym spore zamieszanie. Delegaci obu organizacji byli obecni w Rydze i sankcjonowali ten pojedynek. O zmianę werdyktu będzie ciężko, ale z pewnością polski obóz może wywalczyć nakazanie obowiązkowego rewanżu. Przy liczbie błędów popełnionych przez sędziego ringowego, wydaje się to najniższym wymiarem kary.

Add a comment

W skandalicznych okolicznościach Krzysztof Głowacki przegrał z Mairisem Briedisem w półfinale turnieju World Boxing Super Series. Sędzia Robert Byrd popełnił w tym krótkim pojedynku wiele rażących błędów. – Uważałem tego sędziego za dobrego, ale tę walkę zawalił – przyznał Fiodor Łapin, trener "Główki".

Łapin o samopoczuciu Głowackiego:
- Ze zdrowiem na szczęście wszystko ok, ale jest zdruzgotany. On tego nie widział, był w środku, dopiero teraz od nas wszystko słyszy, co się działo i jest mu przykro.

Łapin o swoich odczuciach po wydarzeniach w ringu:
- Jestem parę lat w boksie i czegoś takiego na własne oczy nie widziałem. Słyszałem, ale nie widziałem. Jak oceniam? Pierwszy cios łokciem byłego mistrza świata w muay thai, cios który jest przez niego wytrenowany, to jego wielka broń, to był ewidentny faul. Zresztą sam Mairis to przyznał po walce. Ten cios nie był nokautujący, ale podłączył Krzyśka. Potem były uderzenia po gongu i wtedy przyjął dwa decydujące ciosy. Na dodatek do ringu wszedł ktoś z obozu rywala i to też jest przecież złamanie zasad.

Łapin o wydarzeniach po walce:
- Szef łotewskiego związku mnie potem przepraszał, ja próbowałem coś w ringu załatwić, ale wszyscy chowali głowy. Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że Mairis przyznał, że uderzył łokciem i że słyszał gong. Dodał też, że najważniejsze po walce jest to, by wszyscy byli zdrowi, ale zrobił wszystko, by zrobić coś innego. Zawiódł mnie.

Pełna treść artykułu na Tvpsport.pl >>

Add a comment

Kalle Sauerland, jeden z organizatorów i twarzy turnieju World Boxing Super Series, wątpi w powodzenie protestu, który złoży obóz Krzysztofa Głowackiego po walce z Mairisem Briedisem. Zdaniem Niemca, Polak także faulował, a uderzenie łokciem Łotysza może nie wystarczyć do zmiany werdyktu. W sobotę na gali w Rydze po walce pełnej fauli i sędziowskich błędów, Głowacki został znokautowany przez Briedisa w trzeciej rundzie i stracił tytuł mistrza świata federacji WBO.

Add a comment