Miasto Wałcz

Patronat medialny


 

Paweł KołodziejPaweł Kołodziej (28-0, 16 KO) wciąż jest niepokonany. Polski pięściarz walczący w kategorii juniorciężkiej odniósł w sobotni wieczór w hali MOSiR w swoim rodzinnym mieście - Krynicy-Zdroju podczas gali "Wojak Boxing Night" 28. zwycięstwo na zawodowych ringach. W pojedynku o pas mistrza organizacji WBA International pokonał jednogłośnie na punkty Amerykanina Felixa Corę Jr (22-5-2, 12 KO).

- Czy to był pana najlepszy występ w karierze?
Paweł Kołodziej:
Nie zaliczyłbym go do swoich najlepszych występów. Początkowe rundy były bardzo dobre, później troszeczkę się rozluźniłem, dałem przeciwnikowi miejsce. On cały czas przyciskał, wywierał na mnie presję. Na początku sobie z tym radziłem. Później mnie mocno trafił, trochę się pogubiłem. Myślę, że urwał mi ze dwie, trzy rundy. Ale to wszystko. Prowadziłem walkę, czułem, że wygrywam i nie podejmowałem dużego ryzyka, bo wiedziałem, że Cora jest bardzo niebezpieczny, kiedy jest "zraniony". To chyba było widać. Kiedy mocno go trafiłem, mogłem skończyć przed czasem, ale nie odbijałem, bo wiedziałem, że on pochyla bardzo mocno głowę i bije takie "cepy". Jest niebezpieczny.

- Cora zaskoczył pana w 10. rundzie...
PK:
Kondycyjnie czułem się bardzo dobrze. Na moment uciekła gdzieś koncentracja i dałem mu się niepotrzebnie zepchnąć. Trzeba było włożyć lewą nogę pod niego i walczyć o środek ringu. Wtedy nie miałby nic do powiedzenia. Bo kiedy boksowałem w dystansie on praktycznie nie istniał. Nie było z jego strony żadnego zagrożenia. A kiedy stawałem w miejscu on wchodził we mnie, wciągał mnie. Był w tej walce bardzo inteligentny, bardzo dobrze się do niej przygotował. Tego się spodziewałem i fajnie, że takie doświadczenie też wyniosłem.

- Łatwo będzie dziś zasnąć?
PK:
Spokojnie. Nie jestem wyczerpany, dobrze się czuję. Zły jestem na siebie, że w końcowym etapie walki odpuściłem koncentrację.

- Ile dla pana znaczyła w tej walce publiczność, która skandowała "Hej, hej, Kołodziej"?
PK:
Bardzo dużo. Jestem bardzo szczęśliwy, że wspierają mnie kryniczanie. Strasznie się z tego cieszę.

- Marzył pan o tym, by wystartować w wyborach na burmistrza? Zwycięstwo mogłoby przyjść dość łatwo...
PK:
Nie, nie. W ogóle nie myślę o polityce.

- O polityce myślą za to bracia Kliczko. Pana idolem jest Witalij.
PK:
Bardzo lubię jego boks, jego osobę. Nie jestem pięściarzem typu Kliczko, bo wiadomo - to są "konie", mocno biją. Wzoruję się na jego osobowości, imponuje mi jego podejście do sportu.

- Witalij Kliczko jest mistrzem świata wagi ciężkiej. Czy Paweł Kołodziej chce pójść w jego ślady?
PK:
Na razie chciałbym odnieść sukces w swojej kategorii wagowej. Moim marzeniem jest zdobyć mistrzowski pas i potem przejść do ciężkiej.

Z Krynicy-Zdrój - Daniel Bednarek, sport.onet.pl{jcomments on}