Miasto Wałcz

Patronat medialny


 

Paweł KołodziejPaweł Kołodziej (28-0, 16 KO) stanął przed życiową decyzją. Jest o krok od walki o mistrzostwo świata w wadze juniorciężkiej, ale rozważa przenosiny do królewskiej kategorii

- Mam ogromny dylemat - przyznaje 30-letni kryniczanin. W sobotę po raz drugi w karierze odniósł zwycięstwo w rodzinnej miejscowości. Na punkty pokonał Amerykanina Felixa Corę (22-5, 12 KO) i zadomowił się w światowej czołówce. - Prawie cały czas kontrolowałem sytuację, przegrałem tylko dwie lub trzy rundy. Do każdej walki podchodzę jednak krytycznie i jestem zły na siebie o to, że w 10. starciu pozwoliłem rywalowi na zbyt dużo - ocenia Kołodziej.

Jeszcze w styczniu miał umówioną walkę o pas federacji WBA ze Stevem Hereliusem, ale Francuz wycofał się w ostatniej chwili. Po sobotnim zwycięstwie notowania Kołodzieja wzrosły, a oferta walki o pas mistrzowski może się szybko nie pojawić. Wiele zależy m.in. od tego, czy w tym roku będzie kolejna edycja turnieju "Super Six", w której udział biorą mistrzowie wagi junior ciężkiej. Impreza trwa dwa lata i przez ten czas bokser z Krynicy nie miałby szans na tytuł. - Nie zawracamy sobie tym głowy, bo nic nie zależy od nas. Pozostaje czekać - tłumaczy Andrzej Wasilewski, promotor Kołodzieja.

Paweł Kołodziej: materiały video, wywiady, fotorelacje >>

Kryniczanin liczy, że szybko nastąpi przełom. - Ciągle myślę o wadze ciężkiej. Dlaczego? Bo zawsze lubiłem walczyć z silniejszymi, ale wolniejszymi bokserami. Mam dobre warunki fizyczne i nie musiałbym przed walką zrzucać po 10 kg, jak robię to teraz, i mógłbym jeść bez umiaru. Kuszą także większe pieniądze. Z drugiej strony straciłbym czas na walki ze słabszymi rywalami. A promotor zapewnił mnie, że jeśli ktoś z Super Six doznałby kontuzji, to wskoczę na jego miejsce - tłumaczy Kołodziej.

Dwa lata temu na przenosiny do najbardziej prestiżowej kategorii zdecydował się Tomasz Adamek, ale był już wtedy mistrzem świata w wadze juniorciężkiej. Zrzekł się więc pasa federacji IBF.

Najpewniej dopiero w tym roku Adamek dostanie szansę pojedynku z jednym z braci Kliczko. Kołodziej na oferty od najlepszych musiałby czekać równie długo. - Paweł się rozwija i ma warunki na wagę ciężką. Mimo wszystko na jego miejscu zacisnąłbym zęby i jeszcze poczekał na okazję walki o tytuł w juniorciężkiej. Prędzej czy później dojdzie do takiego pojedynku - uważa Albert Sosnowski, dotychczas jedyny Polak, który miał okazję zmierzyć się z Witalijem Kliczką (w maju ubiegłego roku przegrał przez nokaut w 10. rundzie).

Kołodziej: - Wychowałem się na walkach Gołoty i zawsze marzyłem o królewskiej kategorii. Szkoda, że Adamek mieszka w USA, bo fajnie byłoby z nim porozmawiać i poprosić o poradę.

Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków{jcomments on}