onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 



Były pretendent do tytułu mistrza świata wagi półśredniej Rafał Jackiewicz (46-14-2, 21 KO) otrzymał niedawno propozycję stoczenia walki z Konstantinem Ponomarevem (28-0, 13 KO). Pojedynek miałby się odbyć w piątek na gali grupy Top Rank w Las Vegas.

Polak był zadowolony z oferty finansowej, którą zaakceptował i rozpoczął już nawet formalną procedurę wizową. Amerykanie, którzy negocjowali jednocześnie z kilkoma rywalami zdecydowali się jednak ostatecznie na inną opcję, a rywalem Ponomareva będzie Niemiec Rico Mueller.

Jackiewicz, który pomimo kilku kolejnych porażek wciąż może liczyć na ciekawe oferty, po raz ostatni boksował we wrześniu, przegrywając jednogłośnie z Donutem Dan Ionem na gali w Toronto.

Add a comment

W piątek na gali w Montrealu po 8-rundowej walce były mistrz Europy Rafał Jackiewicz (46-14-2, 21 KO) przegrał jednogłośnie na punkty z Ionutem Dan Ionem (35-3, 18 KO). Poniżej przestawiamy opis pojedynku oraz jego okoliczności autorstwa samego pięściarza. Tekst jest fragmentem pisanej przez Jackiewicza autobiografii, która ma ukazać się w ciągu najbliższych miesięcy.

"Gorzej byc nie mogło. O walce dowiedziałem się na 6 dni przed galą. 6 kg nadwagi do zrzucenia przez 6 dni, bez formy na walkę, bo ostatnią stoczyłem 5 miesięcy wcześniej. Przez 5 dni zrobiłem więcej treningów niż przez ostatnie 5 miesięcy. Ionut Dan Ion to dobry zawodnik, na dodatek leworeczny, a nienawidzę walczyć z takimi. W Kanadzie gdzie jest inna strefa czasowa, w międzyczasie trzeba było zrobić badania do wyjazdu, zająć się moimi dziećmi, bo żona pracuje. We wtorek około północy budzi mnie ból zęba, nie do wytrzymania. Nie śpię już do rana, a o 6.00 idę pobiegać, bo bólu już nie idzie znieść. W środę przed wylotem wizyta u dentysty. Półtorej godziny wiercenia, leczenie kanałowe, ryj boli jak...

Czwartek, dzień przed walką. Wylot o 6.45 i w samolocie znowu łapie mnie straszny ból, ale tym razem szczęka puchnie i mało nie odpadnie. Nie mam przy sobie tabletek przeciwbólowychm a obsługa daje mi tylko dwie aspiryny. Naprawdę ciężko było wytrzymać, ale jakoś daję radę. Dolatujemy do Frankfurtu, gdzie trzeba czekać na lotnisku 6 godzin na następny samolot, którym lot na miejsce trwał ponad 8 godzin. Na miejscu trzeba było czekać ponad 3 godziny zanim ktoś nas odbierze, a to wszystko jednego dnia, gdzie byłem kompletnie bez siły. Głodny bo od soboty zjadłem ze dwa posiłki, odwodniony bo po przylocie jeszcze 1,5 kg do zbicia. Oczywiście cała droga na głodniaka, bez picia, no może troszku symbolicznie. W Kanadzie już późny wieczór, a w Polsce to już ranek. Czas kiedy człowiek zwykle przewraca się z boku na bok, a tu jedziemy - rozgrzewka, skakaneczka, walka z cieniem, tarczowanie z trenerem, bieg na bieżni przez kilkanaście minut i na deser sauna, aż w końcu krótka drzemka.

Za chwilę dzwoni budzik - kontrolna waga i co? Normalna sytuacja czyli jeszcze 0,5 kg za dużo, a za chwilę oficjalne ważenie. No to co? Stary numer z poprawczaka - wanna wrzątku po brzegi, dwa wejścia i leżakowanie. Oczywiście bez kropli wody do picia. Po paru minutach zimny prysznic i jest umówione 70,3 kg. Co dalej? Niespodzianka, bo się przedłuża moment ważenia. Człowiek podumiera, a tu każą papierki wypełniać. Ale w końcu staję na wadze i jest umówione 155 funtów. Ale to nie koniec niespodzianek, bo pierwszy raz walczę na gali kiedy waga i walka jest jednego dnia, a to już dla takiego co robi wagę jest dramat. Ale co tam, małe śniadanko na słodko, krótka drzemka, mały obiadzik i jedziemy do pracy. Wołają na dół, schodzimy i znowu czekanie w holu, samochodzie i znowu w holu kolejne półtorej godziny. Myślę, że gorzej już być nie może, i tu się mylę.

W szatni standard, czyli na dzień dobry puszczam bąka, przebieram się, bandażuję ręce, rozgrzewam się bo mam wejść do ringu około 19.50. No i telenoweli ciąg dalszy, do ringu wychodzę blisko północy, już po walce wieczoru. W Polsce jest 6.00 rano. W ciągu tych 4 godzin rozgrzewam się z dziesięć razy, stygnę, robię ze cztery krótkie drzemki, na tarczy to już chyba zrobiłem te 8 rund walki, a chodząc dookoła po szatni wydeptałem chyba ścieżkę jak w puszce na spacerniaku. Bandaże uciskają dłonie, trzeba delikatnie przeciąć, siki podchodzą do gardła, aż w końcu po trzech godzinach ściągam rękawice, bo nie wiadomo kiedy wychodzę do ringu i znowu idę spać. Nikt nie wie kto walczy następny.

Pilnują mnie, bo nie można nic jeść, ani pić nic innego jak wodę przed walką. Żadnego nawet owocu, energetyka, dosłownie nic. Przed północą budzi mnie krzyk, że wychodzimy jednak teraz my. Myślę sobie, że znowu żart, ale nie, więc szybko zakładamy rękawice, wiążemy, plastrujemy, mały wstrząs, trzy ciosy na ścianę i jedziemy. Walka przegrana na punkty, ale nie ma co się oszukiwać, bo chociaż nie dałem rady i robiłem co mogłem, to pojechałem tylko po pieniądze. Tylko one tam się zgadzały, a wtedy akurat bardzo byłem w potrzebie. No ale to jednak za mało bo na koniec jak się ogarniałem po walce, to w szatni jakiś h** zaj***l mi telefon, gdzie miałem wszystkie kontakty, a co najważniejsze zdjęcia i filmiki z moimi dzieciaczkami. Tego już było za dużo, wkur***em się i zjadłem ciastko.

Teraz do banku, zrealizować czek za walkę, w samolot i wracam do mojej kochanej rodzinki. To jest najlepsza rzecz na świecie - być razem z nimi. Ale co się znowu okazuje?Ano nikt z organizatorów nie odbiera telefonu, nie odpowiada na maila, smsa i ma nas w dupie. Pokój hotelowy trzeba zwolnić i karty do pokoju już są nieaktywne, a my nie wiemy co mamy robić bo cisza. A jeszcze przed chwilą dowiedziałem się, że czek który podobno miałem zrealizować już na drugi dzień, będzie do zrealizowania dopiero po trzech dniach, a w Polsce trzeba będzie na to czekać około miesiąca. To tak na do widzenia dostaliśmy jeszcze prezent w postaci informacji, że organizator nie zapewnia podwózki na lotnisko. Dowiedzieliśmy się o tym na 4 godziny przed odlotem. Piknie, bo teraz sami musimy kombinować pojazd, żeby zdążyć na samolot, a pieniądze za walkę będą za miesiąc. Jedyne pozytywy tej wycieczki to dolary za 30 minut spędzone w ringu i ciężka podróż na które normalny człowiek musi harować średnio przez około 2 lata, i to, że jak wylądowałem w Polsce, od razu miałem do odebrania bagaż."

Add a comment

Nie było sensacji na gali Premier Boxing Champions w Toronto - były mistrz Europy i pretendent do pasa IBF wagi półśredniej Rafał Jackiewicz (46-14-2, 21 KO) przegrał jednogłośnie na punkty z niedawnym challengerem IBF Ionutem Dan Ionem (34-3, 18 KO).

Po rozegraniu ośmiu rund sędziowie punktowali 79-73, 79-73, 79-73 na korzyść faworyzowanego Rumuna, który wrócił na ring po marcowej porażce z Kellem Brookiem. Jackiewicz, który po raz ostatni boksował w kwietniu, ulegając Kamilowi Szeremecie, o możliwości walki z Ionem dowiedział się dopiero trzy dni temu.

Add a comment

Były mistrz Europy wagi półśredniej Rafał Jackiewicz (46-13-2, 21 KO) wystąpi na piątkowej gali Premier Boxing Champions w Toronto, gdzie skrzyżuje rękawice z Ionutem Dan Ionem (34-3, 18 KO) niedawnym pretendentem do tytułu mistrza świata w limicie do 66 kg. 

Jak poinformował na Twitterze Mateusz Borek, pojedynek zakontraktowano na dystansie ośmiu rund w umownym limicie do 70 kg. Jackiewicz wróci w ten sposób na ring po kwietniowej porażce z Kamilem Szeremetą.

Ionut Dan Ion ostatni raz boksował w marcu, przegrywając przez techniczny nokaut z Kellem Brookiem. Głównym wydarzeniem gali w Toronto będzie pojedynek mistrza świata WBC wagi półciężkiej Adonisa Stevensona (26-1, 21 KO) z Tommym Karpencym (25-4-1, 14 KO).

Add a comment

Wczoraj przy Plażowej nad Wisłą w Warszawie odbył się outdoorowy trening boksu zorganizowany przez KnockOut Gym i markę Reebok. Uczestnicy treningu, zarówno pierwszy raz mający okazję spróbować boksu jak i nieco bardziej zaawansowani, ćwiczyli technikę pod okiem Łukasza Malinowskiego. Na zakończenie zajęć chętni mogli sprawdzić się w sparingu z byłym mistrzem Europy wagi półśredniej Rafałem Jackiewiczem (46-13-2, 21 KO). Kolejny trening już za tydzień.

Add a comment

Niecodzienną okazję, by posparować z Rafałem Jackiewiczem (46-13-2, 21 KO) mieli dziś amatorzy boksu, którzy popołudniu przybyli na otwarty trening outdoorowy nad Wisłą przy Plażowej w Warszawie. Były mistrz Europy i pretendent do tytułu mistrza świata wagi półśredniej nie przebierał w "ofertach" i rozegrał dziesięć rund sparingowych ze wszystkimi, którzy zdecydowali się z nim wyjść na matę. "Sparingi z Mistrzuniem" zakończyły dzisiejszy trening, który poprowadził Łukasz Malinowski z KnockOut Gymu. 

Add a comment

Jedna z najbarwniejszych postaci polskiego boksu zawodowego - były mistrz Europy i pretendent do tytułu mistrza świata wagi półśredniej Rafał Jackiewicz (46-13-2, 21 KO) pisze autobiografię.

Życie sportowe i prywatne popularnego "Wojownika" to gotowy materiał na film sensacyjny, więc z pewnością powstająca książka będzie niezwykle ciekawą pozycją. Jackiewicz zamierza opowiedzieć bez ogródek między innym o latach swojej młodości, kilku życiowych zakrętach, a także o tym jak pchnięty nożem w serce cudem uniknął śmierci.

- Będzie o wojsku, moim porwaniu, bójkach, awanturach, wyrokach, ciemnych sprawach i kilku innych rzeczach - zdradza pięściarz i dodaje: - 100 procent prawdy, o wszystkim i każdej kwestii, ze szczegółami.

Rafał Jackiewicz największe sukcesy odnosił w latach 2008-2010, kiedy to notując na swoim koncie wygrane z Jacksonem Osei Bonsu, Janem Zaveckiem, Luciano Abisem i Delvinem Rodriguezem doszedł do walki o mistrzowski pas federacji IBF. "Wojownik" na profesjonalnych ringach stoczył do tej pory 61 pojedynków, wygrywając 46 z nich.

Add a comment

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy z Rafałem Jackiewiczem (46-13-2, 21 KO), który w Legionowie uległ na punkty Kamilowi Szeremecie (10-0, 1 KO).

http://www.youtube.com/watch?v=Pe7WdHLLj1U

Add a comment

Rafał Jackiewicz (46-12-2, 21 KO) jest dobrej myśli przed sobotnią walką z Kamilem Szeremetą (9-0, 1 KO) na gali Wojak Boxing Night w Legionowie (transmisja w Polsacie Sport). "Wojownik" jest pewien, że nie podzieli losów Tomasza Adamka i Grzegorza Proksy, którzy w listopadzie przegrali swoje duże pojedynki z młodszymi rywalami - Arturem Szpilką i Maciejem Sulęckim. - Nie będzie powtórki z Polsat Boxing Night - przekonuje podopieczny Roberta Złotkowskiego.

http://www.youtube.com/watch?v=9ES2Gq9Uog4

Add a comment

Nie obyło się bez emocji na oficjalnym ważeniu przed jutrzejszą walką Rafała Jackiewicza (46-12-2, 21 KO) z Kamilem Szeremetą (9-0, 1 KO). Jackiewicz najpierw odepchnął rywala, a potem wręczył mu prezent w postaci... nocnika. Transmisja z gali w Legionowie w Polsacie Sport.

http://www.youtube.com/watch?v=08KFao9rdLA

Add a comment

W ringu Rafał Jackiewicz (46-12-2, 21 KO) doszedł prawie na szczyt, bo walczył o mistrzostwo świata. W sobotę w Legionowie spotka się z Kamilem Szermetą (9-0, 1 KO). – Nie lubię go, wkur... mnie. I chcę go zlać najmocniej jak się da – mówi pięściarz z Mińska Mazowieckiego. Sobotnia gala w Legionowie, organizowana przez Tomasza Babilońskiego, będzie kolejną z cyklu Wojak Boxing Night. Poza walką Jackiewicza z Szeremetą w ringu wystąpi Paweł Głażewski, który w walce wieczoru spotka się w rewanżu z Maciej Miszkinem (pierwsze starcie, zdaniem sędziów wygrał Głaz, choć werdykt wzbudził sporo kontrowersji). Dla tej dwójki pojedynek będzie czymś niż tylko boksem. Poza tym zaprezentują się m.in. Andrzej Sołdra, Konrad Dąbrowski i debiutująca na zawodowym ringu Sasza Sidorenko. Imprezę pokaże telewizja Polsat Sport.

Kamil Wolnicki: Interesuje pana jeszcze boks czy tylko pieniądze?
Rafał Jackiewicz: Jedno wiąże się z drugim, bo bez dobrego boksu nie ma dobrej kasy.

W sobotniej walce z Kamilem Szeremetą zarobi pan dobrą kasę? Kiedyś mówił pan, że chce za to starcie 30 tysięcy złotych.
Wyszło nawet troszkę więcej. Dochodzi jeszcze sponsor. Łącznie kwota przybliżona do tej, którą dostawałem za walki o mistrzostwo Europy.

Zdarzało się panu zarabiać więcej?
Kilka razy tak, na przykład za walkę eliminacyjną i o pas mistrza świata IBF. Nigdy nie było jednak takiej kasy, jaką chciałem dostawać.

Co pan jeszcze chce zrobić w sporcie?
Starcie z Kamilem Szeremetą traktowałem typowo zarobkowo, ale dzisiaj wiem, że jeżeli wygram, to może Andrzej Wasilewski zorganizuje mi w Polsce rewanż z Gianlucą Branco o pas mistrza Europy.

Pełna rozmowa z Rafałem Jackiewiczem w "Przeglądzie Sportowym" >>

Add a comment