Patronat medialny


 

Tomasz AdamekŻadne szczegóły na temat kolejnej walki nie zostały jeszcze ustalone - mówią zgodnie Tomasz Adamek (43-1, 28 KO) i Ziggy Rozalski. To istotne zdanie, bo wczoraj pojawiły się informacje, że nie dojdzie do planowanej na 9 kwietnia walki Adamka w Polsce.

- Rozmawiałem z ludźmi z Polsatu. Rzeczywiście im ta data nie pasuje. Ale jeszcze będziemy rozmawiać - mówił nam późnym wieczorem Rozalski.

Gdzie tkwi problem? 2 kwietnia galę zamierza zorganizować Andrzej Wasilewski. W ringu mają się pojawić Krzysztof Włodarczyk (w starciu z Francisco Palaciosem w obronie pasa mistrza świata federacji WBC) oraz Paweł Kołodziej (walka z tymczasowym mistrzem świata federacji WBA Francuzem Steve'em Hereliusem). Wydaje się, że bokserzy Wasilewskiego i Adamek na jednej gali walczyć nie będą. Sam "Góral" podchodził do tego pomysłu sceptycznie. Z drugiej strony - wszystko zależy od Polsatu.

Media od kilku dni prześcigają się w przewidywaniu scenariuszy rozwoju kariery Adamka. Był Roy Jones junior, później Jean-Marc Mormeck, a po nim Samuel Peter, Eddie Chambers, Aleksander Powietkin, Derrick Rossy i kilku innych. Na liście potencjalnych rywali można znaleźć także Alberta Sosnowskiego. Agent "Dragona" Krzysztof Zbarski zaznaczył jednak, że ich team nie jest zainteresowany tym pomysłem. Podobnie stwierdził Adamek. - Jeśli nie muszę, to nie chciałbym walczyć z Polakami. Bo i po co? Każdy z nas idzie swoją drogą i tak jest chyba lepiej - mówi Tomasz, który razem z Rozalskim wkrótce przyleci do Polski na rozmowy z Polsatem. Adamek przyznaje, że spekulacjami na temat kolejnego starcia się nie przejmuje. - Bo po co, skoro nie wiadomo nic pewnego? - mówi i dodaje ze śmiechem: - Kilkanaście minut temu dzwonił do mnie Roy Jones junior. Pyta "co słychać, bracie!". Fajny gość i widzę, że ciągle chodzi mu po głowie walka ze mną. Polak myśli jednak przede wszystkim o tym, żeby zostać oficjalnym pretendentem do starcia o pas mistrza świata z Władymirem Kliczką. To pozwoliłoby mu uniknąć trudnych negocjacji z obozem Ukraińca i stawianych przez niego warunków. Lista potencjalnych rywali wydaje się w tej chwili ograniczać do trzech nazwisk: Peter, Chambers i Rossy. Tu jednak wszystko zależy od federacji IBF.

Kamil Wolnicki, "Przegląd Sportowy"{jcomments on}