onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 



Czołowy polski pięściarz wagi super średniej Maciej Miszkiń (17-3, 4 KO) rozpoczał wstępne rozmowy na temat jego możliwego występu na wrześniowej gali Polsat Boxing Night w Łodzi. Popularny "Handsome" od dłuższego czasu przejawiał chęci do występu na imprezie, gdzie główną atrakcją będzie starcie Przemysława Salety z Tomaszem Adamkiem.

Miszkiń ostatni raz boksował w kwietniu, wygrywając wysoko na punkty z byłym pretendentem do tytułu mistrza świata Pawłem Głażewskim. W kontekście walki pięściarza z Sokółki na gali Polsat Boxing Night, najczęściej w gronie potencjalnych rywali padają nazwiska Przemysława Opalacha (17-2, 15 KO) i Michała Starbały (13-0, 3 KO).

Add a comment

Pojedynek w kategorii super średniej pomiędzy Maciejem Miszkiniem (17-3, 4 KO) i Przemysławem Opalachem (17-2, 15 KO) jest brany pod uwagę przy organizacji zaplanowanej na 26 września gali Polsat Boxing Night. Obaj pięściarze całkiem niedawno wyrazili chęć skrzyżowania rękawic w bezpośredniej walce.

- Musimy zweryfikować kategorię super średnią w Polsce. Kto chciałby zobaczyć walkę Miszkiń - Opalach? Nie będziemy dzisiaj Przemka atakować, bo ma walkę. Jeśli jest chętny to zapraszamy - napisał na Twitterze Mateusz Borek, dziennikarz telewizji Polsat, która jest głównym organizatorem wrześniowej imprezy.

Miszkiń ostatni raz boksował w kwietniu, kiedy to udanie zrewanżował się Pawłowi Głażewskiego, wygrywając wysoko na punkty. Opalach kolejną walkę stoczy dzisiaj na gali w Lesznie.

Głównym wydarzeniem imprezy Polsat Boxing Night, która tym razem odbędzie się w Łodzi, będzie starcie Przemysława Salety z Tomaszem Adamkiem.

Add a comment

Czujesz się produktem idealnie skrojonym pod Polsat Boxing Night? Lubisz i nie boisz się polsko-polskich weryfikacji.
Maciej Miszkiń: Nie mam porachunków z żadnym z polskich pięściarzy. To, jak wypadam na ich tle, ma być jedynie sygnałem dla moich promotorów. Sygnałem, że warto we mnie zainwestować. Póki co, nie jest to dla nich takie oczywiste.

Wystąpisz 26 września na gali w Łodzi? Wyzwanie nieustannie rzuca Ci Norbert Dąbrowski. Po jego niespodziewanej porażce w Krynicy, nie ma chyba jednak o czym mówić.
Po tej walce temat umarł śmiercią naturalną. Dąbrowski przegrał z kelnerem. Murashkin nie jest pięściarzem nawet pokroju poprzednich pogromców „Norasa” - Świerzbińskiego czy Matyi.

„Noras” to polski numer trzy kategorii super średniej, do której zapowiedziałeś zejście. Na dziś bliżej Ci chyba do pojedynku ze znajdującym się oczko niżej Starbałą.
Sprawa jest otwarta. W piątek w Lesznie walczy Opalach, który przewodzi liście. Myślę o tych dwóch nazwiskach. Jeśli Polsatowi uda się zakontraktować którąś z tych walk, wchodzę w to.

Umiejętności, którego z nich cenisz wyżej?
Na pewno Starbała to pięściarz bardziej niewygodny. Ma spore doświadczenie wyniesione zwłaszcza z ringów amatorskich. Amatorem był ponadprzeciętnym. To kilkukrotny mistrz Polski, medalista mistrzostw UE, zwycięzca Turnieju Feliksa Stamma. Na zawodowstwie także przyzwyczajony jest do wygrywania. Nie poniósł jeszcze porażki. W ringu cechuje go spryt. Wywodzi się z dużo niższej kategorii wagowej. Przewaga szybkości będzie po jego stronie.

Gdybyś był doradcą Mariusza Wacha, co byś mu polecił: walkę z siejącym terror w światowym boksie Anthonym Joshuą, czy prestiżowe polskie starcie z Marcinem Rekowskim na PBN?
Zdecydowanie walkę z Joshuą. Nie jest powiedziane, że Wach wygrałby z Rekowskim, a na starciu z Brytyjczykiem zdecydowanie więcej zarobi. Mariusz nie ukrywa, że na obecnym etapie kariery kwestie finansowe są dla niego ważne. Takie pojedynki jak ten z Airichem, czy wcześniejszy z Oluokunem, z pewnością nie zapełniły jego portfela. Sportowo również nic mu nie dały. A Mariusz się starzeje, ma problemy zdrowotne. Wciąż coś go boli. Jest w nieustannym treningu przez co nabyte urazy wyłącznie się pogłębiają. Nie leczy się, ponieważ ciągle czeka na swoją szansę. Szansa taka właśnie się pojawiła i powinien z niej skorzystać. Szczególnie, że za rok Joshua będzie dla niego nie do doścignięcia. Anglik będzie wtedy dwa razy lepszym pięściarzem, Mariusz natomiast lepszy już nie będzie. Teraz może być różnie. Może Joshua się zapowietrzy? Niewykluczone, że Mariusz będzie w stanie przyjąć jego liczne ciosy. Swoją odporność zaprezentował już w walce z Kliczką, który był przygotowany na dwanaście rund nieustannego ataku. Kondycja Joshuy pozostaje zaś wielką niewiadomą. Jeżeli Mariusz będzie w stanie odeprzeć jego atak i samemu pójść agresywnie do przodu, to kto wie?

Na wrześniowym PBN pewna jest póki co wyłącznie jedna konfrontacja. Główna atrakcją wieczoru będzie pożegnalny pojedynek Tomasza Adamka. Długo zastanawiano się nad tym, czy jego rywalem będzie „dziadek” Saleta, czy „wyboksowany” Sosnowski. Przy której kandydaturze obstawałeś?
Salety. Albert pokazał w maju zeszłego roku, że nie potrafi już przyjąć ciosu. Że stracił swój największy atut – twardą głowę. Wcale nie poprawił w dodatku elementów obronnych. Był bardzo sztywny w defensywie. Żegnał się w ringu w pojedynku z nieprzygotowanym Rekowskim. „Rex” pokazał, że boks nie jest już dla niego. Taka walka byłaby idealna dla Adamka. Tylko po co „Góralowi” takie pożegnanie?

Pełna rozmowa z Maciejem Miszkiniem na Sporteuro.pl >>

Add a comment

Mistrz WBC krajów nadbałtyckich w kategorii półciężkiej Maciej Miszkiń (17-3, 4 KO) będzie gościem dzisiejszego magazynu sportów walki "Puncher". Pięściarz grupy Sferis KnockOut Promotions ostatni raz boksował w kwietniu, wygrywając wysoko na punkty z Pawłem Głażewskim.

Na ring Miszkiń ma wrócić jesienią, jednak szczegóły dotyczącego tego wystepu nie zostały jeszcze oficjalnie potwierdzone. Premierowa emisja "Punchera" dzisiaj w Polsat Sport News o godz. 20.00.

Add a comment

Zapraszamy do wysłuchania z mistrzem WBC krajów nadbałtyckich Maciejem Miszkiniem (17-3, 4 KO), który powoli rozpoczyna przygotowania do kolejnej walki. Popularny "Handsome" w kwietniu pokonał wysoko na punkty Pawła Głażewskiego.

http://www.youtube.com/watch?v=DEKQR1Kh-uA

Add a comment

Wszystkie testy antydopingowe przeprowadzane po ostatniej gali w Wojak Boxing Night dały wynik negatywny. Impreza współorganizowana przez grupy Konspol Babilon Promotion i Sferis KnockOut Promotions odbyła się 18 kwietnia w Legionowie.w z

Badaniom na obecność niedozwolonych środków w organizmie poddanych zostało czterech pięściarzy - Kamil Szeremeta (10-0, 1 KO), Rafał Jackiewicz (46-13-2, 21 KO), Maciej Miszkiń (17-3, 4 KO) i Paweł Głażewski (23-4, 5 KO). W żadnej pobranej próbce nie znaleziono zakazanych substancji.

Dwie najważniejsze walki w Legionowie zakończyły się wysokimi zwycięstwami punktowymi Miszkinia i Szeremety. 

Wynik badania antydopingowego Macieja Miszkinia po gali w Legionowie >> 

Add a comment

Czytaj więcej...

Mistrz WBC krajów nadbałtyckich Maciej Miszkiń (17-3, 4 KO) powrócił do treningów. Pięściarz grupy Sferis KnockOut Promotions po kwietniowej wygranej z Pawłem Głażewskim udał się na krótkie wakacje do Grecji, ale ponownie zaczął już zaglądać na salę bokserską.

- Nie znam jeszcze terminu kolejnej walki, przez co trochę ciężej zmobilizowć się do pracy, ale czuję, że trzeba już zacząć się ruszać - mówi Miszkiń, który w tym miesięcu zadebiutował w rankingu federacji WBC.

- Cieszę się, że jakakolwiek organizacja doceniła moje wyniki i umieściła mnie na swoich listach, tym bardziej, że zrobiła to organizacja WBC, czyli ta najbardziej prestiżowa w zawodowym boksie - komentuje pięściarz klasyfikowany przez World Boxing Council na 26 pozycji wśród najlepszych pięściarzy świata wagi półciężkiej.

Add a comment

Świeżo upieczony mistrz WBC krajów nadbałtyckich Maciej Miszkiń (17-3, 4 KO) wyraził w rozmowie z ringpolska.pl chęć skrzyżowania rękawic z Przemysławem Opalachem (16-2, 14 KO), który na ring wróci 3 lipca na gali w Lesznie. Popularny "Handsome" już wcześniej zapowiadał, że po rewanżu z Pawłem Głażewskim, zamierza wrócić do kategorii super średniej.

- Chętnie podjąłbym wyzwanie walki z Przemkiem. Myślę, że nasza rywalizacja wzbudzi większe zainteresowanie wśród polskich kibiców, niż jego pojedynek z zagranicznym rywalem, więc Przemek jako organizator zaoszczędzi na biletach lotniczych, łatwiej będzie mu wypromować pojedynek i sprzeda więcej biletów. Przemek nie musi szukać rywala poza Europą - analizuje Miszkiń zapytany o możliwość konfrontacji z Opalachem.

- Od dłuższego czasu nie ukrywam, że chciałbym sprawdzać się z najlepszymi polskimi pięściarzami w kategorii super średniej, a Przemek jest najwyżej notowanym zawodnikiem z naszego kraju w tym limicie. To byłoby ciekawe wyzwanie, nigdy nie mieliśmy okazji sparować, więc byłoby to zupełnie nowe doświadczenie. Myślę, że moglibyśmy dać kibicom dobrą walkę i stworzyć naprawdę ciekawe widowisko - mówi pięściarz grupy Sferis KnockOut Promotions.

Stawką walki Miszkiń - Opalach mógłby być pas WBC International Silver. Obaj pięściarze mają na koncie pasy World Boxing Council w wersji Baltic.

Add a comment

- Najbliższe dwa tygodnie zamierzam odpoczywać. Potem wracam na salę, bo chciałbym stoczyć walkę już w lipcu - mówi mistrz krajów nadbałtyckich WBC wagi półciężkiej Maciej Miszkiń (17-3, 4 KO), który w sobotę pokonał wysoko na punkty Pawła Głażewskiego. Popularny "Handsome" będzie dzisiaj gościem magazynu sportów walki "Puncher".

- Najbliższe dni zamierzam spędzić na komentowaniu walk w telewizji oraz pracy w moich sklepach odzieżowych. W kolejnym tygodniu udamy się pewnie z żoną na zagraniczne wakacje, a później wracam do treningów i dalej pracuję nad sobą - zapowiada Miszkiń, który w tym roku chciałby stoczyć jeszcze kilka walk z innymi polskimi pięściarzami.

- Idealnie byłoby wrócić na ring już w lipcu. Chętnie zmierzyłbym się wtedy z Michałem Starbałą lub Przemysławem Opalachem, a pod koniec roku chciałbym sprawdzić się z Andrzejem Sołdrą, któremu życzę jak najszybszego powrotu do zdrowia po sobotniej kontuzji - mówi pięściarz grupy Sferis KnockOut Promotions.

http://www.youtube.com/watch?v=_GhnsyegQEk

Add a comment

Jeszcze kilka miesięcy temu Paweł Głażewski był samozwańczym numerem jeden wagi półciężkiej w Polsce, a teraz zebrał lanie od boksera na pół etatu. Tak, tak, na pół etatu. Z kolei Rafał Jackiewicz twierdził, że będzie się bił ze zwykłym "ogórkiem" i bez problemu się z nim rozprawi. Na dodatek podarował swojemu rywalowi nocnik na ważeniu. Co z tego wyszło? Sam został z ręką w nocniku.

Przed galą w Legionowie było dużo złej krwi między głównymi bohaterami wieczoru. Świetną robotę przy promocji walki wykonał Rafał Jackiewicz, który umiejętnie nakręcał spiralę zainteresowania swoim pojedynkiem z Szeremetą. Był nocnik na ważeniu, było prowokacyjne wyjście do ringu przy utworze "Ogórek, ogórek…" i wszystko byłoby fajnie, ale zabrakło jednego - emocji między linami.

Kamil Szeremeta wszedł do ringu z chłodną głową, bez zbędnego respektu dla rywala i konsekwentnie realizował swój plan taktyczny. Był praktycznie poza zasięgiem Jackiewicza, który nie był w stanie dobrać mu się do skóry. Szeremeta wygrał zdecydowanie na punkty i było po hałasie, a Jackiewicz został z ręką w nocniku.

O wiele więcej oczekiwaliśmy też po walce wieczoru. W tym przypadku totalnie zawiódł Paweł Głażewski, który w ciągu 24 godzin przeszedł niesamowitą metamorfozę - na ważeniu był kozakiem, a podczas walki stał się chłopcem do bicia. Maciej Miszkiń przekładał go sobie z ręki do ręki i wygrał bezdyskusyjnie na punkty. Gdy kilka tygodni temu Miszkiń mówił, że Głażewski będzie dla niego łatwiejszym rywalem od Ovsjannikovsa, wielu pukało się w czoło. Jak się okazało, "Handsome" wiele się nie pomylił.

Jeszcze kilka miesięcy temu Paweł Głażewski był samozwańczym numerem jeden wagi półciężkiej w Polsce, a teraz zebrał lanie od boksera na pół etatu. Tak, tak, na pół etatu. Może po sobotniej wygranej pojawią się przed Miszkiniem jakieś nowe perspektywy i przejdzie on na cały bokserski etat. Co dalej z Głażewskim? Trudno powiedzieć, ale na pewno znalazł się nad przepaścią. Tomasz Babiloński po walce nie chciał nic mówić o przyszłości swojego pięściarza, ale wydaje się, że stracił już do niego cierpliwość.

Porażka Głażewskiego to nie jedyny problem tego promotora. Sporego psikusa sprawił mu też Andrzej Sołdra, który w słabym stylu przegrał z Jewgienijem Machtejenką, a na dodatek nabawił się kontuzji i czeka go dłuższa przerwa. Sołdra wyszedł do ringu dziwnie spięty i jakiś taki nieobecny. Szkoda chłopaka, bo wydawało się, że po wygranej nad Dawidem Kosteckim jego kariera pójdzie w innym kierunku. Przegraną z Ukraińcem zrobił dwa kroki w tył.

W Legionowie pokazała się też Sasza Sidorenko, która w ładnym stylu wypunktowała Bojanę Libiszewską. Ewa Brodnicka i Ewa Piątkowska na razie mogą spać spokojnie, ale muszą pamiętać, że na polskim rynku wyrosła im nowa rywalka.

O boksie czytaj też na pogongu.wordpress.com >>

http://www.youtube.com/watch?v=vBufX264_gE

Add a comment