Miasto Mrągowo

Patronat medialny


 

- Mogę walczyć z Damianem Jonakiem - zapewnia ukraiński pięściarz Artiom Karpiec (19-0, 5 KO), który 1 kwietnia przyjechał do Polski. Karpiec ma 31 lat. Nie przegrał żadnej ze stoczonych 19 walk, zdobywając kontynentalny pas WBA w wadze super półśredniej. Od półtora roku nie boksuje. Promująca go grupa Union Boxing Promotion zawiesiła działalność.

- Wszystko zepsuła sytuacja polityczna w Doniecku - z żalem wspomina Karpiec, który 18 kwietnia na gali Wojak Boxing Night w Legionowie skrzyżuje rękawice z doświadczonym Mariuszem Biskupskim.

Długa przerwa niespecjalnie wpłynęła na formę Artioma, który w tym tygodniu miał pierwszy sparing od połowy 2013 roku. Na cztery rundy luźnej rywalizacji zgodził się Paweł Gałażewski, który w Warszawie szykuje się do rewanżu z Maciejem Miszkiniem.

- Gibki, całkiem niezły, ale sparing to nie walka. Biskupski, z którym Karpiec ma boksować w Legionowie, to twardy zawodnik - ocenia Głażewski. Istotnie Ukrainiec ma potencjał. Długimi rękami luźno bije kombinacje ciosów - ma niezłe balans i refleks.

- Trochę jeszcze nogi mi zostają. Ale to jest do poprawienia – zapewnia pięściarz. W piątek Karpiec sparował sześć rund z Maciejem Sulęckim.

- Tęskniłem za boksem. Do Polski będę przyjeżdżał przygotowywać się do walk, ale później będę wracał do żony na Ukrainę. Chce wygrać pierwszy pojedynek i pokazać dobry boks, bo to zapewni mi kontrakt z Babilon Promotion. Potem spokojnie mogę stanąć do walki z najlepszym polskim pięściarzem w superpółśredniej, Damianem Jonakiem. Damian bądź gotowy! - prowokacyjnie kończy wypowiedź ukraiński pięściarz.

W poniedziałek Karpiec wyjeżdza do Białegostoku sparować z Kamilem Szeremetą, który wrócił ze Stanów Zjednoczonych na ostatnią fazę przygotowań do starcia z Rafałem Jackiewiczem. - Polska to może być moja druga, pięściarska ojczyzna. Żal, że nie mogę boksować u siebie, ale tu wyciągnięto do mnie rękę. Podpisałem menedżerski kontrakt z Tomaszem Turkowskim, przyjechałem do Polski i od razu otworzyły się nowe perspektywy. Moja była grupa zgłosiła się do mnie ale ostatecznie odmówiłem - kończy Karpiec.