onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 



- Mam 30 lat, a to najlepszy wiek w boksie zawodowym. Dysponuję doświadczeniem, nie jestem rozbity, dlatego wierzę, że najlepsze walki dopiero przede mną - przekonuje w rozmowie z Interia.pl Dariusz Sęk (26-2-2, 8 KO), który niedawno ogłosił decyzję o zakończeniu współpracy z Andrzejem Gmitrukiem. Do kolejnych walk pięściarz z Tarnowa ma przygotowywać się z nowym trenerem i promotorem.

Szybko zareagował pan na słowa, jakoby odmówił walki o tytuł mistrza Europy w wadze półciężkiej. Mamy finał tej sprawy, bo podjął pan decyzję o zakończeniu współpracy z trenerem Andrzejem Gmitrukiem.
Dariusz Sęk: Tę decyzję podjąłem trochę wcześniej, tylko za bardzo nie chciałem się wypowiadać. Teraz pomyślałem sobie, że jeśli powiem to w tej chwili, będzie to bardziej jasne, dlaczego nie odbierałem telefonu od trenera Gmitruka. Przez ten czas układałem sobie wszystko w głowie.

Wcześniej nie mówił pan tego głośno, ale w naszych rozmowach wyczuwałem, że od dłuższego czasu nie był pan zadowolony z tego, jak układa się pana współpraca z trenerem Gmitrukiem.
Tak, głośno o tym nie mówiłem, ponieważ nie jestem tego zdania, by każdy problem zanosić do mediów. Często rozmawiałem z trenerem Gmitrukiem, bo czułem, że czas, który mi poświęcał, nie do końca mi odpowiadał. Przy czym teraz nie chcę wytykać mu błędów, bo jest naprawdę bardzo dobrym trenerem, a w swoim dorobku ma paru mistrzów świata. Życzę mu szczęścia i myślę, że z jego strony jest tak samo.

Kiedy po raz ostatni był pan ze szkoleniowcem na sali treningowej?
Przed poprzednią walką, która odbyła się na początku listopada. Trener był cały czas na sali, aczkolwiek już niewiele robiliśmy wspólnej tarczy. Bardziej służył radą i fachowym okiem podczas sparingów. Wówczas głównie pracowałem z trenerem Pawłem Kłakiem.

Pełna treść artykułu na Interia.pl >>