onet.pl sport


ARTV Chicago


Przegląd Sportowy

Patronat medialny





 

- Jeśli to dalej będzie tak wyglądało, to trzeba będzie dać sobie spokój - mówi Dawid Kostecki (39-2, 25 KO), który kilka dni temu przegrał na punkty z Andrzejem Sołdrą (11-1-1, 5 KO) w swoim pierwszym od ponad dwóch lat bokserskim pojedynku.

Karolina Owczarz: Już minęło kilka dni od gali Polsat Boxing Night. Jak samopoczucie?
Dawid Kostecki:
Takie samo, jak dzień po gali. W sumie to od razu po walce czułem, że nie powinienem tej potyczki przegrać, a na chłodno to odczucie tylko się umacnia. Nie chcę narzekać. Dla mnie najważniejsze jest to, że daliśmy świetną, emocjonującą walkę. Tak naprawdę ta porażka nic tak bardzo złego do mojej kariery nie wnosi. Po tej przerwie nie byłem przecież w żadnych rankingach. Cieszę się nawet trochę ze szczęścia Andrzeja, na którego nikt nie chciał postawić złamanego grosza. Chciałbym też kiedyś poczuć tę euforię, kiedy pokonuje się faworyta. Wiele walk miało ukraść show, ale nikt w tych kategoriach nie myślał o naszej, a stało się inaczej.

Wnioski wyciągnięcie?
Myślę, że ta porażka może wnieść wiele dobrego w moim boksie. Już nigdy nie będę kombinował z wagą, jedzeniem. To co robiłem było rzeczywiście dobre dla mojego zdrowia, ale nie kariery sportowej. Wracam do wagi półciężkiej i nie zgodzę się zejść choćby kilogram niżej.  Chcę także wrócić do tego boksowania na instynkcie, nieprzewidywalności, którą mam w genach. Ćwiczenia w odosobnieniu sprawiły, że tak bardzo sobie to ułożyłem w głowie, że wszystko chciałem zrobić zbyt perfekcyjnie. Kiedy się człowiek za dużo zastanawia w ringu, to automatycznie jest wolniejszy.

8 listopada zabrakło Ci przede wszystkim kondycji. Mówiłeś, że przed ostatnie dwa lata bardzo ciężko trenowałeś w odosobnieniu. Wydaje się jednak, że nie potwierdzają się Twoje słowa i pracy w celi nie można porównać do sali treningowej.
Da się. Nawet gdyby się nie dało, to przecież po wyjściu na wolność miałem kilka miesięcy na zbudowanie kondycji na osiem rund. Ja po prostu popełniłem w Krakowie jakiś błąd i mnie zatkało. Na pewno wpływ miały presja i wielkość tej gali. Wydawało mi się, że wychodzę do ringu z zimną głową. Było widocznie inaczej. Kilkakrotnie czułem, że go trafiłem, ale nie potrafiłem postawić wszystkiego na jedną kartę, bo bałem się, że nie wytrzymam tego kondycyjnie.

Jakie teraz masz plany?
Mam nad czym pracować, a ja przecież nie chcę być średnim pięściarzem. Z Andrzejem daliśmy dobrą walkę, ale to nie jest poziom, który mnie interesuje. Celuje dużo wyżej. Jeśli jednak będzie wyglądało to tak, jak 8 listopada, to trzeba będzie dać sobie spokój.

Pełna rozmowa z Dawidem Kosteckim na Polsatsport.pl >>

http://www.youtube.com/watch?v=0ljL2J4LFyk