Patronat medialny


 


- Jeśli będzie potrzeba, to pokonam Brodnicką dwa czy trzy razy - mówi Ewa Piątkowska (7-0, 4 KO) o możliwej walce z Ewą Brodnicką (8-0, 2 KO). Do pojedynku na szczycie polskiego kobiecego boksu może dojść już 26 września w Łodzi.

Niedługo wrócisz na ring po kontuzji ścięgna mięśnia strzałkowego. Kontuzja i długa rehabilitacja to trudny okres dla sportowca. Jak zniosłaś ten czas?
Ewa Piątkowska: Do kontuzji podchodzę na dużym luzie. To chleb powszedni w życiu sportowca. Lecząc uraz pozwalamy całemu ciału odpocząć i zregenerować się przed kolejnym okresem przygotowawczym. Po mojej ostatniej kontuzji nie ma już śladu, a powrót do formy był dużo szybszy, niż się spodziewałam.

Głośno mówi się o Twoim pojedynku z Ewą Brodnicką. Kiedyś trenowałyście razem, przyjaźniłyście się. Ale w pewnym momencie wasze drogi rozeszły się. Jak myślisz, co będziesz czuła, stojąc na przeciwko niej w ringu?
Ani nasza przyjaźń, ani jej zakończenie nie były dla mnie na tyle znaczące, żebym o tym myślała podczas przygotowań do naszego ewentualnego pojedynku. Sportowo nie cenię Brodnickiej i pokażę, że jest ode mnie klasę niżej.

A czy nie uważasz, że to trochę za wcześnie na walkę Piątkowska - Brodnicka? Za rok, dwa możecie stoczyć pojedynek o mistrzostwo świata. To byłoby wielkie sportowe wydarzenie.
Nasza walka wrześniowa niekoniecznie musi być ostatnią. Jeśli w przyszłości pojawiłaby się szansa na pojedynek o znaczący tytuł, na pewno do niego przystąpimy, niezależnie od wyniku pierwszego spotkania. Mogę ją pokonać raz. A jak będzie potrzeba to zrobię to dwa czy trzy razy.

Pełna rozmowa z Ewą Piątkowską na Eurosport.onet.pl >>