Patronat medialny


 



Sobotni pojedynek Ewy Piątkowskiej (7-1, 4 KO) z Ewą Brodnicką (9-0, 2 KO) rozgrzał całą pięściarską Polskę. Po ośmiu rundach walki w łódzkiej atlas Arenie sędziowie niejednogłośnie wskazali na minimalną przewagę punktową Brodnickiej, co wywołało słowa krytyki u wielu postaci zajmujących się na co dzień boksem.

- Dla mnie wygrała Ewa Piątkowska. Brodnicka za dużo trzymała, myślę że jednogłośnie dla Piątkowskiej - napisał na Twitterze Wojciech Bartnik, ostatni polski medalista olimpijski w boksie, który nie był odosobniony w swojej opinii.

- W Łodzi lepsza była jednak Piątkowska. Przynajmniej według mnie, sędziowie twierdzą inaczej - ocenił Kamil Wolnicki z "Przeglądu Sportowego".

- Oczywiście, że powinna wygrać Piątkowska, ale też nie takim stosunku jak wypunktował to sędzia Kozłowski - skomentował Artur Gac z "Gazety Krakowskiej".

- Co za żart, wszyscy wiecie o czym mówię - napisał z kolei tuż po ogłoszeniu wyniku walki kobiet na łódzkiej gali Przemek Garczarczyk, dziennikarz Fightnews.com.

Werdykt uznano za na tyle kontrowersyjny, że zmianie nie uległy pozycje pięściarek w komputerowym rankingu statystycznego portalu Boxrec.com. Specjalne oświadczenie w tej sprawie wydała również grupa AG Promotion, która była odpowiedzialna za przygotowania Piątkowskiej do pojedynku:

"W sobotę kibice mogli przekonać się o poziomie sędziowania w Polsce, nie tylko tym na kartach, ale w szczególności w ringu. Przez nieudolne (bo nie zakładamy, że stronnicze) sędziowanie sędziego ringowego obraz walki był zamazany. Czy w boksie permanentne klinczowanie i ściąganie głowy jest dozwolone? Nie! Tak jak bokserzy mają słabszą dyspozycję dnia, tak i sędzia ringowy (punktowi też) nie miał się najlepiej, bo w przeciwnym razie już w pierwszej rundzie Ewa Brodnicka za klinczowanie powinna dostać upomnienie, a jeżeli sytuacja by się powtarzała powinien zostać odebrany punkt. Wtedy może poza tańcem przytulancem moglibyśmy zobaczyć boks. Co do punktacji to fakt, że według sędziów punktowych Ewa Brodnicka wygrała więcej niż pięć rund też ponurym żartem. Potencjalny rewanż tylko i wyłącznie przy udziale międzynarodowego składu sędziowskiego."