Miasto Mrągowo

Patronat medialny


 

Ewa Piątkowska jest tłumaczką, potrafi wyważyć samolot i napisać program komputerowy, a pod koniec maja na PGE Narodowym będzie bronić tytułu mistrzyni świata w boksie. - Po prostu chcę się spełniać zawodowo. Gdybym miała udane życie rodzinne i towarzyskie, a zawodowo bym się nie spełniała, to nie byłabym szczęśliwa. Tymczasem jak zawodowo idzie mi dobrze, a w życiu towarzyskim coś kuleje, to jest to dla mnie jak najbardziej do zaakceptowania – mówi 33-letnia pięściarka.

Oglądała Pani film „Maria i jej cień”?
Nie przypominam sobie…

To film o Pani rywalce na Narodowej Gali Boksu – Marii Lindberg i jej wypadku.
Wiem, że w 1999 r. coś stało się jej w głowę. W Szwecji zakazali jej boksować. Dlatego przeniosła się do Niemiec, by móc kontynuować karierę.

Po jednej z walk amatorskich wykryto u niej krwiaka mózgu. Film pokazuje ogromną pracę, którą musiała wykonać, by wrócić do zawodowego boksu. Lekarze mówili jej, że nie będzie boksować, jej matka też nie chciała o tym słyszeć, a ona sama obawiała się, że jej rywalki będą bały się z nią walczyć, bo którymś ciosem mogłyby ją zabić.
Niepotrzebnie mi powiedzieliście. Ale w takim razie jej postępowanie jest bardzo nieodpowiedzialne. Choć minęło od tamtego momentu prawie 20 lat, to mimo wszystko nie popieram tej decyzji. Na jej miejscu znalazłabym inną drogę. No ale nic, taka wiedza nie jest komfortowa. Gdy będziemy w ringu, będę musiała wyrzucić ją z głowy.

Wysoko zawiesiła sobie Pani poprzeczkę. Poza tym, że długo Pani nie boksowała, to wraca z nowym trenerem. Czego obawia się Pani najbardziej?
Tego, że nie wiem do końca, czego się spodziewać. W jaki sposób trener będzie reagował w narożniku, jak będzie mnie motywował w trakcie walki. Idealnie byłoby przed tak dużą galą stoczyć jakiś łatwiejszy pojedynek, ale na to nie ma czasu. Szkoda, że tak długo byłam nieaktywna. Przez przerwę od boksowania mogę nie czuć dystansu. Wtedy zadaje się ciosy nie w tym momencie, kiedy trzeba i bez odpowiedniej dynamiki. Poza tym nie mam się czego bać. Jeśli mam wybierać – walka o pas czy na przetarcie, to bez zastanowienia wybieram tą pierwszą. 

Mając prestiżowy pas mistrzyni świata federacji WBC, ma Pani szansę na występy na największych galach w USA lub Wielkiej Brytanii? 
Walka w USA jest moim drugim celem po tym, którym było zdobycie mistrzostwa świata. I to zanim boks kobiet zaczął się tam rozwijać. To najlepszy kraj do uprawiania sportu. Mieszkałam tam i podoba mi się, jak Amerykanie traktują sportowców. Chciałabym się tam pokazać. To możliwe, bo w USA jest dużo zawodniczek w mojej i sąsiednich kategoriach wagowych. Co ciekawe, Amerykanki nie unikają wyzwań. Natomiast o walkę w Wielkiej Brytanii jest trudniej, bo oprócz Katie Taylor są tam zawodniczki początkujące, które na walkę o mistrzostwo świata muszą dopiero zapracować. 

Pełna treść artykułu na Polskatimes.pl >>